• rozwiń
    • WIG20 2319.71 -0.23%
    • WIG30 2662.64 -0.26%
    • WIG 59738.56 -0.33%
    • sWIG80 11584.37 -0.50%
    • mWIG40 4033.33 -0.77%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

"Emerytury powinny być wyższe"

"Emerytury powinny być wyższe"
Foto: TVN24 Foto: Reforme emerytalną trzeba było poprawić

- Dzięki dzisiejszej decyzji rządu emerytury w przyszłości powinny być wyższe - dowodził w programie "Rozmowa Rymanowskiego" minister finansów Jacek Rostowski. Dzięki przekazaniu większej części składki emerytalnej do ZUS-u, ma też zostać zatrzymany wzrost długu publicznego. Zdaniem polityka wzmocni to złotówkę w przyszłym roku.

Rostowski jest przekonany, że OFE mało efektywnie zarządzają naszymi funduszami. - Ostatnie 11 lat wskazuje , że fundusze odłożone w ZUS-ie, mają lepszą stopę zwrotu niż te w OFE - powiedział minister. To, że niektórzy ekonomiści przedstawiają odwrotne wyliczenia, skwitował stwierdzeniem: "papier jest cierpliwy".

Lepszy ZUS

Minister dowodził, że OFE nie tylko mniej efektywnie zarządzają pieniędzmi Polaków, muszą co najmniej 60 procent funduszy inwestować w obligacje państwa. Oznacza to, że składki przekazywane do OFE i tak wracają do budżetu, który wydaje je w znacznej mierze na emerytury wypłacane przez ZUS.

Rząd proponuje, że z dzisiejszej składki emerytalnej wynoszącej 7,3 procent, 2,3 procent będzie dalej płynąć do OFE, a 5 procent trafi na konta indywidualne, których "operatorem" będzie ZUS. Zdaniem ministra niewiele więc się zmieni. Pieniądze po prostu szybciej trafią do państwa. - Musimy pamiętać, że od tych pięciu procent nikt nie będzie pobierał prowizji i opłat, więc emerytura powinna być wyższa - dowodził Rostowski.

Minister odpowiedział też na zarzuty ekonomistów, którzy twierdzą, że decyzja rządu oznacza "demontaż reformy". Rostowski stwierdził, że jeśli ktoś nie dostrzega, iż pieniądze z OFE i tak trafiają do budżetu, to "ewidentnie nie rozumie tego systemu". Minister osobiście odniósł się też do krytyki prof. Krzysztofa Rybińskiego. - Nie przeprowadził nigdy żadnej reformy, nie można więc brać zbyt poważnie tego, co mówi - stwierdził Rostowski.

Będzie więcej

Polityk zachwalał też wprowadzone przez rząd rozwiązanie, umożliwiające dodatkową dobrowolną składkę emerytalną. Od 2012 roku będzie można oszczędzać dwa procent pensji, które będzie można odpisać od podstawy opodatkowania. Stawka ta wzrośnie do czterech procent w 2017 roku.

Jak tłumaczył Rostowski, te pieniądze będzie można inwestować "bardziej aktywnie niż robią to OFE". Oznacza to większą emeryturę, ale także większe ryzyko. Jednak zdaniem ministra, powiększona stawka do ZUS-u zapewni dodatkowe bezpieczeństwo emerytur.

- To autentyczny trzeci filar. To była intencja twórców reformy emerytalnej. Dzięki temu będą większe emerytury w przyszłości - stwierdził Rostowski.

Jesteśmy czyści

Minister wyjaśnił też, dlaczego jego zdaniem reforma emerytalna z 1999 roku wymagała poprawki. - Jest w niej zasadniczy błąd, mianowicie założenie, że z jednej składki można zapewnić dwie emerytury, te dla obecnych emerytów i tych przyszłych - stwierdził Rostowski.

Zdaniem ministra "przez kilkanaście lat żyliśmy w fałszu", co rząd postanowił zmienić. Jak twierdzi Rostowski, dotychczasowy system spowodował wygenerowanie wielkiego długu państwa. Jedna trzecia obecnego zadłużenia budżetu, według ministra, wynika z wady reformy z 1999 roku.

- Dzisiejsze decyzje to absolutnie nie jest kupowanie czasu do wyborów - zapewnił Rostowski.

mk/fac

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane