• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: 2019-05-24 17:15

Dostosuj

E-handel pod lupą fiskusa

E-handel pod lupą fiskusa
Foto: TVN CNBC Biznes, TVN24 Foto: Fiskus sprawdzi e-handlarzy

Wkrótce może skończyć się hossa dla nielegalnego handlu w internecie - zapowiada "Puls Biznesu". Ministerstwo Finansów chce nieograniczonego dostępu do danych osób podejrzanych o prowadzenie w sieci niezarejestrowanej działalności gospodarczej i unikających płacenia podatków. Resort zapewnia, że nie będzie pytał o kupujących.

- Proponowane zmiany są skierowane na tych, którzy prowadzą w sieci nieujawnioną i niezgłoszoną do opodatkowania działalność gospodarczą. Na portalach aukcyjnych sprzedający posługują się nickiem i numerem rachunku bankowego. Kontrola skarbowa proponuje, aby miała prawo zapytać o dane identyfikujące przedsiębiorców lub osoby fizyczne. Lupa kontroli skarbowej będzie skierowana na prowadzących działalność gospodarczą, nie na kupujących - tłumaczyła w TVN CNBC Biznes Magdalena Kobos, rzecznik ministerstwa.

Współpraca - albo kara...

Jednak nowy przepis ma stanowić, że jeśli np. Allegro.pl, nasz lider e-handlu, nie udostępni informacji o interesującej urzędników transakcji, nie poda imion, nazwisk, adresów i kont bankowych osób sprzedających i kupujących - to zapłaci karę. W ten oto sposób resort finansów chce wymusić współpracę.

- Skala szarej strefy w internecie jest ogromna i narasta z każdym rokiem. To się po prostu opłaca, ponieważ wykrywanie tego procederu jest praktycznie zerowe. Organy skarbowe powinny wreszcie zacząć sobie z tym radzić - mówi "Pulsowi Biznesu" Stanisław Stec, były szef kontroli skarbowej.

Pomysł dobry, ale...

Eksperci twierdzą, że wyposażenie skarbówki w tak wielkie uprawnienia może skutecznie odstraszyć od działania w internetowej szarej strefie i nakłonić kombinatorów do rejestrowania działalności gospodarczej. Sęk w tym, że i Bogu ducha winni kupujący na aukcjach czy w sklepach internetowych trafią do "czarnej bazy" fiskusa.

MF twierdzi, że planowana akcja zwiększy skuteczność postępowań podatkowych oraz dochody budżetu państwa. Nie ma się co dziwić, że w internecie fiskus chce znaleźć dodatkowe pieniądze - pisze "Puls Biznesu". Szacuje się, że roczne obroty w sieci mogą już sięgać kilkunastu miliardów złotych. Niemała część z nich nie jest opodatkowana.

Kropla w morzu

Jednak fiskus nie kontroluje tego handlu. W 2007 r. na 12,4 tys. wszystkich kontroli skarbowych w całym kraju jedynie 145 (1,1 proc.) dotyczyło podmiotów handlujących w sieci. Na 1,9 mld zł wszystkich stwierdzonych uszczupleń podatkowych te internetowe wyniosły tylko 4,1 mln zł. Kropla w morzu. Resort finansów chce sięgnąć po znacznie więcej, choć jeszcze nie oszacował spodziewanych zysków.

- Pomysł jest zasadny. Handlowanie w internecie, szczególnie w sposób ciągły i na większą skalę, bez uiszczania podatków, uderza po kieszeni firmy działające legalnie. Urzędnicy skarbowi będą mogli bez żadnego uzasadnienia domagać się od portali informacji o transakcjach i osobach ich dokonujących. Nawet gdy nie będą mieli podstaw podejrzewać łamania prawa. Ot, taka masowa prewencja, ale dająca możliwość skuteczniejszej walki z szarą strefą - mówi "Pulsowi Biznesu" Paweł Tomczykowski, doradca podatkowy w kancelarii Ożóg i Wspólnicy.

bgr/sk

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane