• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Drób, meble, a wkrótce aplikacje. Turcja otwiera się na Polskę

Drób, meble, a wkrótce aplikacje. Turcja otwiera się na Polskę
Foto: sxc.hu Foto: Duży, chłonny i szybko rozwijający się turecki rynek to dobre miejsce do inwestowania

Duży, chłonny i szybko rozwijający się turecki rynek to dobre miejsce do inwestowania - uważają przedsiębiorcy, z którymi rozmawiała PAP. Ich zdaniem mogą tam działać m.in. polskie firmy z branży budowlanej, spożywczej, meblowej, softwarowej czy start-upy IT.

Chociaż kulturowo i mentalnie rynek turecki jest nam "trochę odległy", to w perspektywie kilku-kilkunastu lat będzie tam działać coraz więcej polskich firm - uważa wiceprezes Polsko-Tureckiej Rady Biznesu Tadeusz Dulian. Jego zdaniem to bardzo chłonny i duży pod względem demograficznym rynek (ponad 75 mln ludności), który patrzy w stronę Zachodu i mocno się modernizuje. Młodzi Turcy coraz częściej przejmują kulturowe wzory zachodnioeuropejskie.

Meble i drób

- Za jakieś 5-10 lat będzie to około 100 mln, więc to jest rynek bardzo ciekawy - wskazał. Dodał, że Turcją zainteresowane są takie branże jak drobiarska czy meblowa. - To rynek dla detalistów - podkreślił.

Zwrócił uwagę, że kraj ten mocno modernizuje swoją gospodarkę i infrastrukturę. - To wypadkowa tego, że w Turcji jest dużo kapitału, firmy tureckie są bogate i tym samym gospodarka ma takie zasoby kapitałowe, żeby mocno inwestować w poprawę infrastruktury - powiedział. Do tego dochodzą ambicje rządu i samego premiera Recepa Tayyipa Erdogana, "żeby trochę Turcję odnowić i zmienić". Stąd - jak zauważył - duże inwestycje w elektrownie jądrowe czy w mosty nad Bosforem.

- Turecki system energetyczny też w tej chwili podlega dużej modernizacji. Tu jest duże pole do popisu dla polskich firm budowlanych, które w latach 60., 70. budowały tureckie elektrownie, a w tej chwili mogą je modernizować - powiedział.

Szansa dla start-upów

Jego zdaniem dobrze uregulowany jest tamtejszy rynek płatności mobilnych, elektronicznych. Polskie firmy, start-upy IT, firmy softwarowe robią bardzo ciekawe rzeczy i Turcja może być ich rynkiem perspektywicznym - uważa. - Szczególnie zważywszy na to, że rynki Europy Zachodniej są dojrzałe i tam z produktami polskimi trudno jest zaistnieć - tłumaczył.

Wiceszef Rady uważa, że dla naszych firm przyczółek turecki może być dobrym miejscem do ekspansji na Bliski Wschód i Afryki Północnej. - Turcja promuje się, szuka wartości dodanej w tym, że jest łącznikiem biznesowym między Bliskim Wschodem, Afryką Północną a Europą - podkreślił. Turcy są aktywni w północnej Afryce, w krajach Maghrebu (Maroko, Algieria i Tunezja, niekiedy też Libia i Mauretania) i na Bliskim Wschodzie.

Chiny, Indie i Turcja

Na pytanie PAP, czy w Turcji trudno robi się biznes, powiedział, że nie tak trudno jak w krajach dalekowschodnich - w Chinach i Indiach, ale trudniej niż w Europie.

Podobnego zdania jest prezes firmy Ursus SA Karol Zarajczyk. W jego opinii na rynku tureckim różnice kulturowe nie są mocno odczuwalne. - Jest oczywiście inne podejście do negocjacji, czasu reakcji czy nawiązywania kontaktów, ale my mamy bardzo dobrych partnerów od wielu lat, którzy są bliżej Europy niż inni - powiedział w rozmowie z PAP.

- Badania pokazują, że polscy przedsiębiorcy w pierwszym rzędzie inwestują w krajach bliskich geograficznie - w Czechach, na Słowacji, w Niemczech, Rosji i na Ukrainie. Ostatnie wydarzenia na rynkach wschodnich (...) spowodowały jednak, że nasze firmy przesuwają azymut działalności i niektóre zwracają się ku łatwiejszym kulturowo i biznesowo rynkom zachodnioeuropejskim, ale na tych rynkach jest mniejsza stopa zwrotu - wyjaśnił Dulian. - Ryzyko jest mniejsze, ale zyski również - skwitował.

Turcja w Unii?

Część działających w Turcji biznesmenów przyznaje, że wejście tego kraju do UE oznaczałoby wyższe koszty produkcji. Dlatego woleliby, by kraj ten działał na obrzeżu Wspólnoty i sam decydował o swojej autonomicznej polityce gospodarczej.

- Nie wydaje mi się, żeby z punktu widzenia naszej firmy przystąpienie do UE cokolwiek zmieniło oprócz wzrostu cen tych produktów, które tu pozyskujemy - mówił Zarajczyk. Jego zdaniem w Turcji jest bardzo dobra baza kooperacyjna do produkcji maszyn rolniczych. Dodał, że jego firma znalazła tam tanie źródło pozyskiwania produktów i przystąpienie Turcji do Unii podrożyłoby produkcję.

Ursus działa na rynku tureckim ok. 10 lat, ale do tej pory nie inwestował tam. - My tu przede wszystkim byliśmy na zakupach - przyznał prezes. Dodał jednak, że firma jest w przeddzień podpisania porozumienia ws. spółki join venture, która miałaby się zajmować dystrybucją wyrobów Ursusa w Turcji i za tym pójdą pierwsze inwestycje.

Miejsca na tamtejszym rynku nie widzi dla swojej spółki natomiast Zenon Ziemak, szef zatrudniającego ponad 200 osób producenta opakowań - Drukpol.flexo. - Jest zbyt duża konkurencja, niskie ceny - wskazał. Ocenił, że bardziej interesującym rynkiem dla spółki jest Europa Zachodnia - Niemcy, Francja, Holandia. - Ten rynek dla mnie jest bezpieczniejszy, pewniejszy - dodał. Ale również i on przyznał, że Turcja wykonała bardzo duży skok cywilizacyjny.

Turcja to nasz główny partner handlowy z Bliskiego Wschodu i Azji. Wstępne dane Ministerstwa Gospodarki za 2013 r. pokazują, że polsko-tureckie obroty handlowe wyniosły 5,45 mld dol. Według tureckiego Podsekretariatu Skarbu, w 2012 r. w Turcji działało 78 polskich inwestorów, a ulokowany tam kapitał wart był blisko 200 mln euro.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane