• rozwiń
    • WIG20 2324.21 +0.38%
    • WIG30 2675.13 +0.38%
    • WIG 60527.98 +0.25%
    • sWIG80 11893.09 -0.38%
    • mWIG40 4108.62 -0.02%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Do sądu, bo kościelna firma nie chce oddać kasy

Do sądu, bo kościelna firma nie chce oddać kasy
Foto: TVN24 Foto: Gwiazda przekrętów?

Fiskus pójdzie do sądu, żeby odzyskać pieniądze nienależnie wypłacone gdańskiemu wydawnictwu kościelnemu Stella Maris. Chodzi o 14 milionów złotych, które w marcu 2007 roku gdańska skarbówka wypłaciła Stella Maris jako zwrot podatku VAT i odsetki. Wypłaciła - choć nie powinna, a kościelna firma oddać nie chce.

Jak poinformowała rzeczniczka Ministerstwa Finansów Magdalena Kobos, naczelnik wydziału II Urzędu Skarbowego w Gdańsku zwrócił się z wnioskiem do Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa o wniesienie powództwa w sprawie "zwrotu nienależnego świadczenia". Kobos dodała, że to właśnie Prokuratoria Generalna jest uprawniona do reprezentowania Skarbu Państwa w tego typu sprawach.

Edyta Alagierska z sekretariatu Prokuratorii Generalnej potwierdziła wpłynięcie wniosku. - Przygotowujemy pozew - powiedziała.

Poproszony o komentarz do sprawy zwierzchnik gdańskiej diecezji, abp Sławoj Leszek Głódź powiedział PAP jedynie: - Na razie nie ma obaw, każdy robi swoje. Niech występują.

Fiskus dziwnie oddał

Sprawa dotyczy ok. 14 mln zł, które w marcu 2007 roku gdański urząd kontroli skarbowej wypłacił Stella Maris jako zwrot podatku VAT i odsetki (sam podatek wyniósł ponad 7 mln zł, odsetki - prawie 7 mln zł) za transakcje przeprowadzone przez tę kościelną firmę między 1999 a 2002 rokiem. W rzeczywistości transakcje te były wyprowadzaniem za pośrednictwem Stelli, pod pozorem fikcyjnych usług konsultingowych, pieniędzy z prywatnych spółek.

O sprawie z VAT napisała w marcu "Gazeta Wyborcza". Po publikacji Ministerstwo Finansów podjęło decyzję o przeprowadzeniu wewnętrznego postępowania wyjaśniającego.

Poza przygotowywanym właśnie pozwem zmierzającym do odzyskania nienależnie wypłaconych świadczeń, efektem postępowania było zawiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędników, którzy podejmowali decyzje o zwrocie podatku i odsetek wydawnictwu Stella Maris.

Gwiazda przekrętów

Przed gdańskim sądem od września 2008 r. toczy się proces głównych oskarżonych ws. afery w Stella Maris. Są to: 61-letni b. kapelan abp. Tadeusza Gocłowskiego i jego pełnomocnik w Stella Maris, ks. Z.B. (sąd pozwolił jedynie na podawanie inicjałów oskarżonych) oraz 46-letni b. dyrektor wydawnictwa, syn znanego trójmiejskiego adwokata T.W. Na ławie oskarżonych zasiada też m.in. współwłaściciel dwóch firm konsultingowych z Gdyni J.B., który w latach PRL był pracownikiem cenzury.

Wszyscy odpowiadają przed sądem za współudział w przywłaszczeniu mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł, pranie pieniędzy oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych. Grozi im do 10 lat więzienia.

Według prokuratury afera Stella Maris polegała na tym, że firmy konsultingowe J.B. i jego oskarżonego wspólnika K.K. zawierały z różnymi spółkami kontrakty na doradztwo, których wykonanie powierzali z kolei kościelnemu wydawnictwu. W rzeczywistości usługi te były całkowicie fikcyjne i zlecenia nigdy nie zostały wykonane.

//sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane