• rozwiń
    • WIG20 2248.81 -0.29%
    • WIG30 2549.06 -0.10%
    • WIG 59141.35 -0.09%
    • sWIG80 11590.53 +0.39%
    • mWIG40 3780.28 +0.56%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Rosja

Dlaczego Putin nie ufa Zachodowi? "Rosja nie podzieli losu Związku Radzieckiego"

Dlaczego Putin nie ufa Zachodowi? 
"Rosja nie podzieli losu Związku Radzieckiego"
Foto: shutterstock.com Foto: Moskwa odsuwa się od Zachodu

Dla tych, którzy zastanawiają się, jak to się stało, że Rosja Władimira Putina tak bardzo schodzi z europejskiej ścieżki, prezydent Putin ma odpowiedź: "Doszło do tego już dawno temu, podczas rozpadu Jugosławii w latach 90." - pisze Leonid Bershidsky dla Bloomberga. Przypomina, że często wg samych Rosjan, jest im bliżej do Azji niż Europy.

W długim wywiadzie opublikowanym w ostatni weekend przez państwową agencję TASS Putin wyglądał na zrelaksowanego i - inaczej niż zazwyczaj - chętnie poruszał sprawy prywatne. Opowiadał m.in o swoich córkach, z którymi widuje się raz lub dwa razy w miesiącu. On sam "nie wyobraża sobie życia poza Rosją" - przypomina Leonid Bershidsky.

Rzeczywistość wg Putina

Putin wyraźnie poczuł, że w momencie, gdy jego wyborcy doświadczają problemów gospodarczych po ostrym spadku cen ropy, musi odwołać się do patriotyzmu i wyjaśnić, dlaczego Zachód jawi mu się, jak zdradziecki rywal:

 

"Gdy tylko Rosja staje na nogi, umacnia się i podnosi kwestię prawa do obrony własnych interesów poza granicami, od razu świat zmienia nastawienie do Moskwy i jej przywódców. Pamiętacie, co stało się z Borysem Jelcynem? Początkowo świat przyjął go bardzo dobrze. Nieważne co robił, Zachód go chwalił. Ale jak tylko podniósł głos w obronie Jugosławii, w oczach Zachodu natychmiast stał się alkoholikiem i niegodziwcem. Wszyscy nagle zauważyli, że Jelcyn lubił się napić. Czy wcześniej to był sekret? Nie, ale to nie przeszkadzało mu w kontaktach ze światem, dopóki Rosja zaczęła bronić swoich interesów na Bałkanach. Gdy Jelcyn bezpośrednio zaczął o tym mówić, stał się nagle dla Zachodu prawie wrogiem. Tak wygląda rzeczywistość. Było to całkiem niedawno, pamiętam to dobrze”.

Władimir Putin w wywiadzie dla agencji TASS

 

"Gdy czytam te słowa, przypomina mi się wystąpienie pierwszego ministra spraw zagranicznych Rosji Andrieja Kozyriewa w grudniu 1992 roku na Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie" - pisze Bershidsky. Kiedy zaczął mówić, publiczność nie mogła uwierzyć własnym uszom:

 

"Podczas gdy w pełni utrzymujemy politykę wejścia do Europy, to wyraźnie uznajemy, że w wielu, często fundamentalnych aspektach nasze tradycje leżą w Azji. Wyznaczają one ograniczenia w naszym zbliżeniu z Europą Zachodnią.

Widzimy, że pomimo pewnego stopnia rozwoju, strategie NATO i Unii Zachodnioeuropejskiej, które powstały w oparciu o plany wzmocnienia obecności wojskowej w rejonie Bałtyku oraz w innych regionach na terytorium byłego ZSRR, pozostają w zasadzie bez zmian.

Po drugie, obszar byłego Związku Radzieckiego nie może być postrzegany jako strefa pełnego przyjmowania norm KBWE. W istocie bowiem jest to strefa postimperialna, w której Rosja musi bronić swoich interesów, przy użyciu wszystkich dostępnych środków - zarówno gospodarczych jak i militarnych. Powinniśmy nalegać, aby byłe kraje ZSRR bez zbędnej zwłoki wstąpiły do nowej federacji lub konfederacji - będziemy pod tym względem nieustępliwi.

Po trzecie, wszyscy ci, którzy myślą, że mogą zignorować nasze interesy, i że Rosja podzieli los Związku Radzieckiego, nie mogą zapomnieć, że mówimy o państwie zdolnym do obrony siebie jak i swoich przyjaciół".

Andriej Kozyriew, były szef MSZ Rosji

Bez zmian

Jak podkreśla Bershidsky, dzisiaj Putin i szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow cały czas powtarzają to samo. "Rosja chce być bliżej Chin. Chce także, aby kraje byłego ZSRR wstąpiły do bloku państw pod przewodnictwem Moskwy - Unii Eurazjatyckiej. Ponadto Moskwa otwarcie podkreśla swoje interesy w państwach sąsiednich i chce ich bronić przy użyciu wojska" - czytamy.

W 1992 roku twierdzenia Kozyriewa były niezrozumiałe. Sekretarz stanu USA Lawrence Eagleburger wziął ministra na bok i poprosił o wyjaśnienia. Kozyriew zapewnił go, że nie miał na myśli tego, o czym mówił w wystąpieniu. Jak później wyjaśnił, jego przemówienie miało pokazać światowej społeczności niebezpieczeństwa, jakie na nią czyhają, gdy w Rosji zostaną pokonani reformatorzy, a władzę zdobędą przywódcy o nastawieniu nacjonalistyczno-patriotycznym.

Jak napisał William Safire na łamach „New York Times”, Kozyriew wszedł w rolę następnego rosyjskiego ministra spraw zagranicznych - takiego, który mógłby reprezentować rząd przeciwny Borysowi Jelcynowi i demokratycznym reformatorom.

Po 22 latach ta nacjonalistyczna agenda rosyjska zdaje się triumfować.

Punkt zwrotny

Bershidsky podkreśla, że z perspektywy czasu łatwo jest zobaczyć, że kryzys w Jugosławii, do którego w swojej szokującej przemowie odwoływał się Kozyriew, a także do którego nawiązuje Putin, był punktem zwrotnym. Wówczas to, gdy Rosja stanęła w obronie Serbii, zaś Zachód w obronie jej przeciwników, odrodziła się wzajemna nieufność.

Jak zastanawia się Bershidsky, być może Zachód powinien był w 1992 roku wziąć bardziej na serio przemówienie Kozyriewa. Wówczas jednak Rosja nie sprawiała wrażenia silnego przeciwnika. Mimo, iż miała broń atomową, była za słaba, aby gospodarczo i militarnie zagrozić państwom NATO. Ponadto Jelcyn, Kozyriew i reformatorski rząd zachowali się w prozachodni sposób i nikt nie spodziewał się zmiany. Zachodnie mocarstwa nie obliczyły ryzyka i dziś znów postrzegają Rosję jako główne zagrożenie dla światowego porządku w powojennym świecie.

Może USA i ich sojusznicy nigdy nie uwierzyli, że mieli do czynienia z inną Rosją na początku lat 90. Ufając Jelcynowi, europejscy i amerykańscy dyplomaci mogliby jedynie śmiać się z uwag Kozyriewa.

Izolacja gorsza od zimnej wojny

To także wina Moskwy. Rosja pod rządami Jelcyna miała czyste intencje, ale później bardzo szybko pogrążyła się w bezwstydnej korupcji i powróciła do sprawdzonych koncepcji radzieckiej polityki zagranicznej. Rosja jako kraj nigdy nie była na tyle spójna, aby wzbudzać zaufanie, więc Zachód nigdy nie traktował jej jako prawdziwego sojusznika.

Ciężko jest podzielić odpowiedzialność za straconą szansę integracji Rosji, Ukrainy i Białorusi z Europą bezpośrednio po upadku ZSRR. Być może Europa powinna być bardziej przyjazna, a Moskwa powinna przeprowadzić liberalne reformy z większym wysiłkiem.

Obecna izolacja Rosji jest pod pewnymi względami gorsza niż otwarta zimnowojenna rywalizacja. Podczas gdy poprzednia wrogość oparta była na niedostatecznej znajomości kultur po obu stronach, to dzisiejsze gorzkie relacje zawierają cyniczne rozczarowanie rozwiedzionej pary. Putin łatwo przekonuje wyborców do swojego stanowiska. Może to oznaczać, że zbliżenie z Zachodem będzie trudne, nawet gdy Putin odda już władzę.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane