• rozwiń
    • WIG20 2160.96 +0.29%
    • WIG30 2446.33 +0.26%
    • WIG 56963.30 +0.32%
    • sWIG80 11462.71 +0.10%
    • mWIG40 3639.35 +0.51%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 14:11

Dostosuj

Czy zarobimy na tarczy

Czy zarobimy na tarczy
Foto: TVN CNBC Biznes/MDAA Foto: Tomasz Hypki jest pewien, że z tarczy antyrakietowej korzyści gospodarczych nie będzie

- To jest dobry biznes dla Polski - mówi na łamach magazynu "Forbes" Roman Rewald, prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce. Jego zdaniem, efekty długofalowe instalacji też są ważne. - Nie ma żadnych szans, żeby polskie przedsiębiorstwa zyskały na umowie o instalacji tarczy - powiedział w TVN CNBC Biznes Tomasz Hypki, ekspert wojskowy z miesięcznika "Raport WTO".

Umowa ws. umieszczenia w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej - podpisana. Dokument sygnowali: sekretarz stanu USA Condoleeza Rice i szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Jeśli ktoś skorzysta, to nie dzięki USA

Jednak na biznesowe korzyści z budowy elementów tarczy antyrakietowej w Polsce nie mamy co liczyć - rozwiewa złudzenia Tomasz Hypki, ekspert militarny i wydawca czasopisma "Raport WTO".

- Amerykanie nie dzielą się swoimi technologiami i pokazali to już przy programie offsetowym za F-16 - mówi w TVN CNBC Biznes. - Można zapytać prezesów dowolnego przedsiębiorstwa w tej branży, który powie, że nie zyskał żadnych technologii. Jeżeli już coś do Polski trafiło, to na pewno nie z USA, lecz z przedsiębiorstw, które pośrednio zostały do offsetu włączone.

- Obietnice korzyści gospodarcze przypominają te, związane z offsetem czy udziałem w ataku na Irak - dodaje ekspert militarny na łamach "Forbesa" - Z tamtych prawie nic nie wyszło, w wielu sferach polska gospodarka poniosła wręcz straty, takie jak utrzymujący się bałagan w systemie zamówień MON, przypadkowe dostawy zagraniczne kosztem polskich przedsiębiorstw. Zdaniem Hypkiego, USA mają bardzo restrykcyjne prawo związane z transferem nowoczesnych technologii (tej bariery pokonać nie potrafią nawet Izrael czy Wielka Brytania). - W tej sytuacji można liczyć najwyżej na zamówienia na proste prace budowlane, co w sytuacji boomu w tej branży nie jest atrakcyjną ofertą. A i te prace realizowałyby zapewne filie koncernów amerykańskich, inkasując prawdziwe zyski - wyjaśnia Hypki.

Wielkie "tak" dla tarczy

- Daj Boże Polsce więcej takich inwestycji - odpowiada na łamach magazynu "Forbes" Roman Rewald, prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce.

- Choć pojawiają się różne dane dotyczące planowanych wydatków na budowę, to przedstawiciele rządu mówią o 600 mln zł, które mogą być dostępne dla polskich firm - mówi prezes. - To ponad 200 mln dolarów, co stanowi poważną kwotę.

Efekty długofalowe

- Warto też pomyśleć o efektach długofalowych - dodaje Rewald. - Baza zatrudni kilkuset wojskowych i cywilów z USA wraz z rodzinami. Będzie potrzebna polska obsługa zajmująca się utrzymaniem całej infrastruktury. W Niemczech lokalne władze na samą wzmiankę o możliwości przeniesienia amerykańskich baz w inne miejsce wpadają w panikę. Jeżeli oni widzą interes w goszczeniu wojsk Stanów Zjednoczonych, to dostrzegą go również Polacy. Dla lokalnej społeczności inwestycja będzie niczym złapanie Pana Boga za nogi. Poprawi się wizerunek Polski w oczach amerykańskich korporacji jako kraju, w którym można bezpiecznie inwestować.

lad ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane