• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Co Obama oznacza dla gospodarki?

W obliczu kryzysu finansowego, kwestie gospodarcze stały się najważniejszym tematem tegorocznej kampanii prezydenckiej w USA. Właśnie dlatego warto przyjrzeć się, co chce zrobić na tym polu zwycięzca wyborów Barack Obama.

Damy radę - obiecuje Amerykanom nowo wybrany prezydent. W pierwszym przemówieniu po ogłoszeniu wstępnych wyników Obama dużo miejsca poświęcił gospodarce, bo - jak mówił - mamy do czynienia z najgorszym do stuleci kryzysem finansowym.

- Jeśli ten kryzys finansowy czegokolwiek nas nauczył, to przede wszystkim tego, że Wall Street nie może dobrze się rozwijać, kiedy zwykli Amerykanie mają problemy. W naszym kraju upadamy i podnosimy się jako jeden naród - mówił nowowybrany prezydent.

Jak wyglądają szczegóły jego planu?

Kryzys finansowy

Obama od początku był zwolennikiem planu ratunkowego dla amerykańskiej finansjery zakładającego wpompowanie w system bankowy 700 mld dolarów. Chce także wprowadzić szereg regulacji mających uchronić zwykłych Amerykanów przed skutkami gwałtownych spadków na Wall Street i wzrostem bezrobocia.

Pośród zmian, które proponuje, są m.in. liczne ulgi podatkowe dla emerytów, bezrobotnych i dla firm za każdego nowego zatrudnionego. Chce też ułatwić małym firmom zaciąganie kredytów, tak by pobudzić je do inwestycji.

Kryzys mieszkaniowy

Strach o własne "M" to dla wielu Amerykanów ogromny problem. Obama proponuje między innymi wprowadzenie 90-dniowego zakazu eksmisji dla tych właścicieli domów, którzy deklarują chęć spłacenia zaległych rat. Chce też podwyższyć kary za oszustwa finansowe związane z kredytami hipotecznymi.

Podatki

Podatki to kolejny newralgiczny punkt dla amerykańskich wyborców. Obama wygrał wybory, chociaż zamierza podwyższyć podatki. Wśród jego najważniejszych propozycji jest wycofanie obniżek podatków dla najzamożniejszych. Chce też wprowadzenia nowych podatków od rekordowych zysków koncernów naftowych i podwyższyć podatek od zysków kapitałowych.

Służba zdrowia

Reforma służby zdrowia, o której mówi Obama, ma zostać zbudowana na fundamencie istniejącego obecnie systemu, w którym pracodawca płaci za ubezpieczenie zdrowotne pracowników. Zmiany miałyby dotyczyć tylko Amerykanów, którzy nie są ubezpieczeni. Obama chce, aby pracodawcy, którzy nie oferują pracownikom ubezpieczenia, płacili składki do narodowego funduszu. Chce także wspierać finansowo tych, których na ubezpieczenia zdrowotne nie stać.

Energetyka

Obama planuje długofalowe inwestycje w "czystą" energię. Proponuje wpompować w ciągu najbliższych 10 lat 150 mld dol. w energię odnawialną i sprawić, by w roku 2013 jedna dziesiąta energii produkowanej w USA pochodziła ze źródeł odnawialnych. Chce także ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Obama postawił amerykańskiej gospodarce za cel redukcję ich emisji o 80 proc. do 2050 r.

Co na to analitycy?

Rząd amerykański będzie wspierać gospodarkę - tak wybór Obamy komentują analitycy.

- Według mnie nowa administracja skupi się na dość ekspansywnej polityce fiskalnej mającej na celu umocnienie gospodarki. Z czasem jednak Waszyngton zacznie przywiązywać większą

wagę do naprawy sektora finansowego. Chodzi o wprowadzenie szeregu rozwiązań administracyjnych i instytucjonalnych, które będą mogły zapobiec powstawaniu w przyszłości takich baniek jak te, które obserwowaliśmy w ostatnich latach - mówi Peter Dickson z Commerzbanku.

Jednak ekonomiści zwracają uwagę, że Obama będzie miał bardzo ograniczoną możliwość kontroli sytuacji.

- Nowy prezydent odziedziczy bardzo trudną sytuację. Zapewniam, że jeśli spojrzymy wstecz, zobaczymy, że nikt z ekipy Busha nie chciał wysadzić budżetu w powietrze - a jednak to się stało. To pokazuje, że kontrola prezydenta nad przebiegiem wydarzeń nie jest zbyt duża.

- Nowy prezydent odziedziczy bardzo trudną sytuację. Zapewniam, że jeśli spojrzymy wstecz, zobaczymy, że nikt z ekipy Busha nie chciał wysadzić budżetu w powietrze - a jednak to się stało. To pokazuje, że kontrola prezydenta nad przebiegiem wydarzeń nie jest zbyt duża - mówi Philippa Malmgren, prezes Canonbury, była doradca prezydenta Busha.

CZYTAJ WIĘCEJ O AMERYKAŃSKICH WYBORACH W RAPORCIE

bgr ram

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane