• rozwiń
    • WIG20 2315.78 +0.54%
    • WIG30 2664.07 +0.57%
    • WIG 59687.47 +0.35%
    • sWIG80 11602.18 -0.32%
    • mWIG40 4061.88 +0.63%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:25

Dostosuj

Chwilowe wyhamowanie polskiej gospodarki

Chwilowe wyhamowanie polskiej gospodarki
Foto: TVN24 Foto: Andrzej Bratkowski wieszczy spowolnienie gospodarcze

- W tym roku należy oczekiwać nieznacznego spowolnienia gospodarczego wobec 2007 roku - uważa główny ekonomista Banku Pekao SA Andrzej Bratkowski, który szacuje przyszłoroczny wzrost gospodarczy na 4,6 proc. Sytuacja ma poprawić się w 2010 roku m.in. za sprawą rosnących inwestycji.

Bratkowski podkreślił, że Polska w porównaniu z innymi krajami nadbałtyckimi oraz Europy Południowej w mniejszym stopniu odczuła międzynarodowy kryzys na rynkach finansowych. - Wynika to m.in. z tego, że nasz kraj w momencie rozpoczęcia kryzysu był w fazie przyspieszenia gospodarczego - tłumaczył.

- Częściowo zawdzięczamy to również bardzo restrykcyjnej polityce gospodarczej. W drugiej połowie lat 90. i na początku tego wieku mieliśmy mniej stabilną sytuację gospodarczą, niż inne kraje. Paradoksalnie, efekt akcesji w Polsce był nieco spóźniony. W innych krajach wystąpił on przed wejściem do UE, u nas przyszło to później - wyjaśnił ekspert.

Unia wyciagnęła nas do góry

Bratkowski powiedział, że zanim Polska została członkiem UE, napływ inwestycji do naszego kraju związany był głównie z prywatyzacją. Z kolei po wejściu do Unii napłynęły do nas inwestycje skierowane na produkcję eksportową.

- To spowodowało, że obecnie mimo pogorszenia koniunktury zewnętrznej mamy silny proeksportowy efekt inwestycyjny. Inwestycje są mało wrażliwe na aprecjację złotego. W porównaniu z innymi krajami koszty ich przeprowadzenia w Polsce są niższe. Stąd mamy silny wzrost eksportu, mimo silnego wzrostu popytu krajowego - uważa ekonomista.

Ceny mieszkań i inflacją będą spadać

Zdaniem Bratkowskiego, jeszcze w tym roku należy spodziewać się dwóch podwyżek stóp procentowych.
- Mimo silnego złotego, będzie potrzebny dalszy wzrost stóp procentowych. W przyszłym roku inflacja powinna być niższa - uważa ekspert.

Bratkowski prognozuje spadek cen mieszkań nawet o 5 proc., m.in. ze względu na rosnące koszty kredytu. Według niego, będzie on dotyczył głównie mieszkań budowanych w latach 60. i 70. z wielkiej płyty. Z kolei ceny mieszkań w małych miastach powinny rosnąć m.in. ze względu na wzrost płac, cen energii oraz koszty budowy.

Zwrócił uwagę, że liczba nowych mieszkań oddawanych w Polsce do użytku jest relatywnie mała w porównaniu z największymi krajami Europy Zachodniej.

Wolniej ale bezpiecznie

Poglądy Andrzeja Bratkowskiego podziela główna ekonomistka Grupy UniCredit Debory Revoltella. Jej zdaniem, w latach 2008-2009 wyraźne spowolnienie gospodarcze czeka kraje nadbałtyckie; ochłodzenie koniunktury będzie widoczne również w Europie Południowo-Wschodniej. Ekspertka przyznała, że w krajach Europy Południowo-Wschodniej wciąż utrzymuje się dobre tempo wzrostu gospodarczego, któremu towarzyszy wzrost konsumpcji oraz inwestycji. Jednak, jej zdaniem, międzynarodowy kryzys na rynkach finansowych przyczyni się do spowolnienia gospodarczego w tym regionie. Zmiany na rynku globalnym - według ekonomistki - najmniej odczują kraje Europy Środkowej.

Jej zdaniem, Europie Środkowo-Wschodniej nie grozi kryzys rynku nieruchomości na miarę Stanów Zjednoczonych. Revoltella prognozuje zahamowanie silnego wzrostu cen mieszkań m.in. w Rumunii, Polsce oraz Chorwacji. Według ekspertki, jakość mieszkań w naszym regionie jest znacznie niższa niż w Europie Zachodniej.

mkg/mlas

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane