• rozwiń
    • WIG20 2234.14 +0.36%
    • WIG30 2529.92 +0.25%
    • WIG 58741.42 +0.20%
    • sWIG80 11614.51 +0.23%
    • mWIG40 3738.47 -0.28%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 10:45

Dostosuj

Chcesz zostać inżynierem, państwo ci dopłaci

Chcesz zostać inżynierem, państwo ci dopłaci
Foto: TVN24.pl Foto: Państwo zapłaci za studia inżynierskie

Co warto studiować? Budownictwo, energetykę albo mechatronikę - przekonuje minister nauki i obiecuje tysiąc złotych stypendium dla najlepszych studentów tych kierunków - podaje "Gazeta Wyborcza" i dziennik "Polska".

Już od jesieni rząd planuje wysokie dotacje dla uczelni, które zwiększą limity przyjęć na wybranych studiach inżynierskich. Każda taka uczelnia dostanie po 14 tys. zł na jednego studenta. Zastrzyk finansowy dostaną także studenci. Półtora tysiąca najlepszych na tych kierunkach dostanie wysokie stypendium w wysokości 1 tys. zł miesięcznie.

Inżynier na zamówienie rządu

Co zatem warto studiować? Na liście przygotowanej przez ministerstwo nauki jest dziesięć kierunków wybranych spośród nauk technicznych, matematycznych i przyrodniczych, a wśród nich są inżynieria biomedyczna, mechatronika, budownictwo, inżynieria środowiska, energetyka, elektrotechnika, mechanika i budowa maszyn, automatyka i robotyka, matematyka i biotechnologia. Do 2013 r. Polska wyda aż 370 mln euro, by zapewnić naszej gospodarce specjalistów w strategicznych dziedzinach.

Zajęcia wyrównawcze z matematyki i fizyki

Stypendia i pomoc dla uczelni ministerstwo obiecuje dawać przez trzy lata - aż do licencjatu czy uzyskania stopnia inżyniera. Studenci pierwszego roku będą mieli ponadto 120 godzin zajęć wyrównawczych z matematyki i fizyki. Stypendyści muszą podpisać z uczelnią umowę, że wybrane studia ukończą. Jeśli odejdą, będą musieli zwrócić pieniądze (wyjątek - wypadki losowe). Nie będzie żadnego obowiązku odpracowania stypendium. Nie będzie jednak również czekających na absolwentów etatów. - Tak jednak wybraliśmy kierunki, żeby absolwenci nie mieli problemów z zatrudnieniem - zapewnia Dziedzik.

Sale wykładowe nie są z gumy

Kłopot w tym, że uczelnie już określiły przyszłoroczne limity. To znaczy, że wiedzą, ilu studentów są w stanie na konkretny kierunek przyjąć - dla ilu wystarczy wykładowców, miejsc w salach wykładowych i laboratoriach. Nie wiadomo, czy wszystkim zainteresowanym rządową pomocą uczelniom do października uda się to zmienić.

mpj/mlas

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane