• rozwiń
    • WIG20 2155.94 -0.01%
    • WIG30 2442.49 +0.02%
    • WIG 56946.92 +0.09%
    • sWIG80 11494.84 +0.05%
    • mWIG40 3647.69 +0.08%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 09:34

Dostosuj

Ceny będą rosły. "Będzie ciężko i lepiej, żeby było ciężko"

Ceny będą rosły. "Będzie ciężko 
i lepiej, żeby było ciężko"
Foto: TVN24 Foto: Ceny będą rosły. "Będzie ciężko i lepiej, żeby było ciężko"

- Nie ma wątpliwości, że wszystko będzie droższe. Przede wszystkim żywność - nie pozostawia złudzeń kilka dni przed świętami ekonomista, prof. Witold Orłowski. I będzie to trend co najmniej kilkuletni, z którym musimy się pogodzić, bo przyczyny tego zjawiska w większości leżą daleko poza granicami naszego kraju, ostrzega ekonomista.

Kto odpowiada za ten wzrost cen? Nie ma jednego winnego - zwraca uwagę Orłowski. Wśród nich wymienia: 1,2 mld Chińczyków, którzy wola jeść mięso niż ryż, o co "zresztą trudno mieć do nich pretensje"; Komisję Europejską, która źle szacuje zapotrzebowanie na cukier, a nawet Boga, "jeśli chcemy go winić za różne susze, powodzie w różnych miejscach".

Oczywiście za wzrost inflacji odpowiadają też spekulanci. Ale, jak wyjaśnia Orłowski, nie są to "ciemne typy", tylko fundusze inwestycyjne, które wzięły pieniądze od zwykłych ludzi, takich jak my, i obiecały zainwestować je z zyskiem. W chwili, gdy sytuacja na giełdach nie jest bardzo stabilna, a perspektywy wzrostu cen są lepsze na rynku żywności, wolą one inwestować w cukier czy zboże. - Oni zresztą prawdopodobnie nawet nie czują, że jest jakiś związek pomiędzy ceną cukru w sklepie [a wzrostem cen na świecie - red.] - po prostu mają szeregi liczb na monitorze, które mówią im, że warto kupić kontrakty terminowe w tej chwili na cukier, albo na ryż, albo na pszenicę - tłumaczy.

Lata błędów

Oprócz tego Orłowski wymienia też długoterminowe przyczyny inflacji. Są to głównie błędy popełniane przez ostatnie lata. Na przykład długo wydawało się, że ropy jest pod dostatkiem, dlatego nie inwestowano w nowe źródła energii. - Teraz jest blokada - zaznacza ekonomista.

Podobnie w przypadku USA i Unii Europejskiej, które dopłacały rolnikom, by zmniejszali produkcję żywności, bo wydawało się, że jest jej pod dostatkiem. Nagle okazało, że przyszła susza w Australii i klęski żywiołowe w innych częściach świata i ceny zaczęły rosnąć. - Okazało się raptem, że to była błędna kalkulacja - mówi Orłowski.

Będzie ciężko

Zdaniem Orłowskiego w najbliższych latach cena ropy, żywności będzie generalnie rosła. - Niestety jest tak, że na świecie mamy rodzaj wzrostu, który powoduje ogromny popyt na surowce – wyjaśnia. Powodują go głównie Chiny, Indie, ale - jak podkreśla ekonomista - nie możemy mieć do nich pretensji, bo przenieśliśmy do nich produkcję, więc teraz oni produkują za nas.

Orłowski jednocześnie uspokaja, że w końcu technologia dogoni rosnące zapotrzebowanie na energię, surowce czy żywność i podaż wyrówna popyt. - Ale przez najbliższe kilka lat może być pod tym względem ciężko i lepiej, żeby było ciężko. Bo jeśli ceny ropy by spadły, to tylko wtedy jeśli gospodarka światowa znowu wpadłaby w recesję, bo tak to działa. Natomiast jeśli ona będzie się rozwijać w sensowny sposób, to liczmy się z tym, że ta ropa będzie drożała - dodaje Orłowski.

rs\mtom\k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane