• rozwiń
    • WIG20 2117.11 +0.33%
    • WIG30 2422.92 +0.31%
    • WIG 56437.51 +0.41%
    • sWIG80 11572.97 -0.15%
    • mWIG40 3788.99 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 13:16

Dostosuj

Bułgaria do euro nie wchodzi (na razie)

Bułgaria do euro nie wchodzi (na razie)
Foto: Wikipedia Foto: Narodowy bank Bułgarii dłużej będzie zmagać się ze swymi lewami

Bułgaria nie wejdzie do przedsionka euro, czyli strefy ERM-2. To oznacza, że odsuwa w czasie przyjęcie wspólnej europejskiej waluty z końcem 2012 roku. Tymczasem Estonia zapowiada, że spełnia wszystkie warunki i 1 stycznia 2011 roku euro stanie się jej walutą.

Decyzję o niewchodzeniu w najbliższym czasie do mechanizmu ERM2 ogłosił premier Bojko Borysow. Powód to kiepskie niespełnianie kryteriów z Maastricht: bułgarski deficyt budżetowy 2009 roku wyniósł 3,7 proc. PKB, podczas gdy dopuszczalne jest najwyżej 3,5 proc. Prognozy na ten rok są podobne.

Bułgarski rząd wcześniej zapowiadał wejście w połowie 2010 roku do mechanizmu ERM2 i przyjęcie europejskiej waluty przed końcem swej kadencji, która upływa w połowie 2013 roku. Jednak plany zmieniły stare rachunki. Urzędujący od niespełna roku rząd premiera Borysowa przeliczył na nowo wykonanie zeszłorocznego budżetu i znalazł zaciągnięte przez poprzedników zobowiązania bez pokrycia w państwowej kasie na sumę 2,1 miliarda lewów, czyli równowartość miliarda euro.

Sofia poinformowała Komisję Europejską o wysokości deficytu, a minister finansów ma nadzieję, że skończy się jedynie na wymówkach ze strony Brukseli. Marzenia o euro odsuwa zaś w przyszłość - przynajmniej w tym roku.

Mechanizm ERM2, zwany też "wężem walutowym" polega na ograniczaniu wahań narodowej waluty. Jej kurs nie może wahać się o więcej niż 15 proc. w górę lub w dół w stosunku do ustalonego kursu.

Estonia pewna swego

Tymczasem Estonia jest pewna, że od Nowego Roku stanie się członkiem strefy euro. - Jeśli strefa euro będzie się trzymała własnych reguł, 1 stycznia (2011 roku) dołączymy do niej, bo spełniamy wszystkie kryteria - powiedział niemieckiej agencji dpa prezydent Toomas Hendrik Ilves.

Podkreślił on, że estoński deficyt budżetowy wynosi zaledwie 1,7 proc. PKB, a dług publiczny - 7 proc. PKB. Kryteria z Maastricht dopuszczają 3 proc. deficytu i do 60 proc. zadłużenia.

//sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane