• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Brytyjczycy muszą dopłacić 2,4 mld funtów do budżetu UE

Foto: EPA Foto: Brytyjskiego premiera czeka w rozmowach z Brukselą trudne zadanie

Premier David Cameron walczy przy okazji unijnego szczytu w Brukseli o 2,4 mld funtów, które Komisja Europejska nakazała dopłacić Wielkiej Brytanii do unijnego budżetu. Porażka może być poważny ciosem przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Partia Konserwatywna przystępuje do kampanii wyborczej przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi pod hasłami renegocjacji warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w UE, w tym przede wszystkim dotyczących imigracji. Ustępstwo wobec stanowiska Komisji Europejskiej byłaby więc dla Davida Camerona poważnym ciosem wizerunkowym i niewątpliwie jeszcze bardziej wzmocniłaby Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która zyskuje coraz większą popularność wśród elektoratu konserwatystów.

Dopłata za dobre wyniki

Przyczyną całego zamieszania jest wniosek ze strony Komisji Europejskiej, która oczekuje od brytyjskiego rządu dopłaty w wysokości 1,7 mld funtów ze względu na lepsze od innych krajów członkowskich wyniki brytyjskiej gospodarki od 1995 roku. Z tego samego tytułu Francja ma otrzymać od KE zwrot w wysokości prawie 800 mln funtów.

- Nie akceptujemy sytuacji, w której składki członkowskie za minione lata są nagle zmieniane i oczekuje się dopłaty w tak krótkim terminie. Komisja Europejska nie potrzebuje tych pieniędzy i będziemy pracować wspólnie z innymi krajami, które zostały dotknięte tymi zmianami, by zostały one anulowane - skomentował sytuację rzecznik brytyjskiego rządu. Potencjalnym sojusznikiem Wielkiej Brytanii może być Holandia, która miałaby dopłacić do unijnego budżetu ponad 500 mln funtów.

Źródła w Komisji Europejskiej, na które powołuje się dziennik "Daily Telegraph" są jednak zdania, że szanse na zmianę decyzji KE są jednak niewielkie.

Dopłaty te spowodowane są zmianami w sposobie wyliczania PKB przez Unię Europejską. Obejmują one m.in. wliczanie do PKB takich sektorów jak prostytucja czy handel narkotykami.

Cameron straci funkcję?

Decyzja KE i brak odpowiedzi ze strony rządu spotkały się już z krytyką ze strony UKIP. - Każda strategia podejmowana przez obecny rząd wobec Unii Europejskie zawiodła. Premier Cameron ma teraz do wyboru - albo przeprowadzić referendum o wystąpieniu z UE przed przyszłorocznymi wyborami albo przegrać te wybory - mówił lider partii Nigel Farage. Co więcej - jego zdaniem - Cameron może niebawem stracić funkcję szefa partii, gdyż niezadowolenie z jego polityki wobec UE rośnie wśród członków Partii Konserwatywnej.

W ostatnich tygodniach Konserwatyści utracili na rzecz UKIP dwóch parlamentarzystów, a Farage nie wykluczał, że za ich przykładem mogą pójść kolejni.

- Premier Cameron został zaskoczony, co jest całkowitą kompromitacją. To kolejny powód, dla którego powinniśmy opuścić europejskie superpaństwo. Brytyjczycy tego nie zaakceptują - mówił cytowany przez "Daily Telegraph" konserwatywny parlamentarzysta Peter Bone.

Trudne zadanie

Brytyjskiego premiera czeka w rozmowach z Brukselą trudne zadanie. Rząd jest bowiem przeciwny zatwierdzonemu przez Parlament Europejski zwiększeniu wydatków unijnych o 5,4 mld funtów. Dla Wielkiej Brytanii oznacza to dodatkowe 680 mln funtów, które będzie musiała dopłacić do unijnego budżetu.

Wraz z dopłatą za okres od 1995 roku, Wielka Brytania musiałaby więc wpłacić w tym roku do unijnego budżetu dodatkowe 2,4 mld funtów, czyli prawie jedną czwartą tegorocznej składki członkowskiej, która wyniesie około 10 mld funtów.

Zbliżenie do Brukseli

Informacje z Brukseli zbiegły się w czasie z najnowszym sondażem poparcia Brytyjczyków dla członkostwa w UE przeprowadzonym przez IpsosMORI. Jego wynik jest zaskakujący, wykazał bowiem 56-procentowe poparcie dla pozostania Wielkiej Brytanii w UE. 36 proc. badanych opowiedziałoby się za wystąpieniem z Unii, co jest najniższym wynikiem od 1991 roku.

Jeszcze w listopadzie 2012 roku aż 48 proc. Brytyjczyków opowiadało się za wystąpieniem z UE.

- Politycy są w błędzie, jeśli uważają, że wyborcy chcą słyszeć coraz głośniejszą retorykę antyunijną, zwłaszcza w okresie niepewności gospodarczej - komentuje na łamach "Daily Mail" Alisdair McIntosh, dyrektor stowarzyszenia Business for New Europe. Według niego wielu Brytyjczyków docenia korzyści ekonomiczne z członkostwa w Unii Europejskiej.

W ubiegłym tygodniu Izba Gmin przyjęła projekt ustawy dotyczącej przeprowadzenia referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Musi ona jednak zostać zaakceptowana przez Izbę Lordów, co nie udało się przy pierwszym podejściu latem tego roku. Referendum miałoby odbyć się przed końcem 2017 roku.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane