• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: 2019-09-20 17:15

Dostosuj

Bezrobotny? Lecz się sam!

Bezrobotny? Lecz się sam!
Foto: TVN24 Foto: Bezrobotni dostaną większe zasiłki, ale będą musieli uczestniczyć w szkoleniach

Zasiłki dla bezrobotnych mogą niebawem wzrosnąć o połowę. Bezrobotni będą musieli jednak wykazać się aktywnością na rynku pracy. Jeśli tego nie zrobią, stracą nie tylko zasiłek - ale i ubezpieczenie zdrowotne - podają "Gazeta Prawna" i "Rzeczpospolita".

Resort pracy szykuje zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy - Przez pierwsze trzy miesiące zasiłek ma wynieść 70 proc. minimalnego wynagrodzenia - mówi "Gazecie Prawnej" Czesława Ostrowska, wiceminister pracy.

Oznacza to, że zasiłek wzrośnie do kwoty 788,2 zł, czyli będzie aż o 46 proc. wyższy niż obecnie. Jego aktualna wysokość to 538,3 zł. Ministerstwo planuje równocześnie, że po trzech miesiącach zasiłek zostanie obniżony do 563 zł, tzn. do wysokości 50 proc. minimalnej płacy - pisze "GP".

Bezrobotni pobieraliby tę wysokość zasiłku do końca okresu zasiłkowego. Wynosi on - w zależności od miejsca zamieszkania - od 6 do 18 miesięcy.

Zasiłek dla uczestników szkoleń

Kobiety rejestrują się jako bezrobotne, bo ich mężowie wyemigrowali, a one wolą równocześnie opiekować się dziećmi w domu, mieć zapewnioną bezpłatną opiekę medyczną i ewentualnie dodatkowe pieniądze. Zaś mężczyźni często pracują w szarej strefie i nie chcą oficjalnie się zatrudnić.

Michał Boni

Resort pracy chce też zdyscyplinować i aktywizować bezrobotnych. Te osoby, które odmówią udziału w zaproponowanych im szkoleniach zawodowych, zostaną zarówno pozbawione prawa do zasiłku, jak też skreślone z listy bezrobotnych. To zaś oznacza utratę prawa do bezpłatnej opieki medycznej.

Z kolei ci bezrobotni, którzy wezmą udział w szkoleniach, a nie mają prawa do świadczenia, otrzymają stypendium szkoleniowe w wysokości 315 zł - informuje "Gazeta Prawna".

Według Michała Boniego, szefa doradców premiera Donalda Tuska i innych specjalistów zajmujących się problemami społecznymi, ludzie często rejestrują się w urzędach pracy nie po to, by łatwiej znaleźć zatrudnienie czy przekwalifikowanie, lecz własnie by korzystać ze świadczeń zdrowotnych. – Dzieje się tak z wielu powodów: kobiety rejestrują się jako bezrobotne, bo ich mężowie wyemigrowali, a one wolą równocześnie opiekować się dziećmi w domu, mieć zapewnioną bezpłatną opiekę medyczną i ewentualnie dodatkowe pieniądze – opowiada "Rzeczpospolitej" Michał Boni. – Zaś mężczyźni często pracują w szarej strefie i nie chcą oficjalnie się zatrudnić - dodaje.

Koniec bezpłatnego ubezpieczenia zdrowotnego
Bezrobotni jak dotąd nie płacą składek na ubezpieczenie zdrowotne. Robi to za nich budżet państwa. Gdy na początku 1999 roku wprowadzono te ubezpieczenia, w ciągu czterech miesięcy bezrobocie wzrosło o ok. 2,5 proc. tylko dlatego, że ok. 350 tys. ludzi nagle się zarejestrowało w urzędach pracy.

– Większość nie kryła, że chce zabezpieczyć się przed płaceniem za opiekę medyczną – uważa Jacek Męcina, ekspert PKPP Lewiatan.

mpj/sk

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane