• rozwiń

"Będzie mocny sygnał"

"Będzie mocny sygnał"
Foto: TVN CNBC BIZNES Foto: Wywiad z Markiem Belką

Jaki jest właściwy kurs dla złotego? Jaka jest właściwa wysokość stóp procentowych NBP w czasie gdy gospodarka przyspiesza? Czy wejście do euro nastąpi w czasie jego sześcioletniej kadencji? Na te i inne pytania odpowiadał Marek Belka w pierwszym wywiadzie telewizyjnym po wyborze na funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego.

W czasie przesłuchania przed sejmową komisją stwierdził, że prezes banku centralnego powinien być nudny. Chodziło o to, by jego wypowiedzi nie budziły emocji - i związanych z tym wstrząsów - na rynkach. Chwilę po decyzji Sejmu o wyborze na funkcję prezesa Narodowego Banku Centralnego udzielił TVN CNBC Biznes pierwszego wywiadu telewizyjnego. Rozmawiała z nim Karolina Hytrek-Prosiecka.

Do Polski po wyzwanie

- Po kilku latach pracy w organizacjach międzynarodowych brakowało mi Polski. A to jest niezwykłe wyzwanie - tak przed kamerą TVN CNBC Biznes Marek Belka tłumaczył, dlaczego zgodził się na wysunięcie swej kandydatury na funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Jak mówił, ani sam bank, ani polityka pieniężna "nie wymaga rewolucji". To, czym zamierza się zająć na początku, to dokonanie inwentaryzacji spraw do załatwienia. - Muszę się zapoznać z podziałem zadań w zarządzie, ze strukturą organizacyjną banku. Muszę się spotkać z członkami Rady Polityki Pieniężnej - wymieniał.

Będzie "mocny sygnał"

Jak zaznaczył, jest za wcześnie, by mógł się wypowiadać na temat zmian polityki pieniężnej. Zapowiedział jednak, że zostanie wysłany "mocny sygnał do rynku". - Że jesteśmy bezpieczni, że nie trzeba się martwić o złotego - stwierdza.

Wynika to jego zdaniem z faktu, że fundamenty polskiej gospodarki są dobre, a nasz kraj na tle Europy wykazuje się "znaczącą dynamiką". - Mamy politykę budżetową, która wymaga oczywiście pewnej korekty, ale na tle naszych sąsiadów jest solidna - zauważył.

Marek Belka ma nadzieję, że projekt budżetu na przyszły rok będzie "bardziej ambitny" niż na rok 2010. - Co powinno być łatwe, bo gospodarka rośnie szybciej niż przewidywano w założeniach budżetowych - zauważył.

Nowy prezes NBP odmówił odpowiedzi na pytanie, czy szybki wzrost gospodarki oznacza potrzebę rychłego podwyższenia stóp procentowych NBP. - Nigdy, nawet gdy będzie trzeba podwyższać stopy, nie będę na ten temat wypowiadał się, zanim taka decyzja nie zostanie podjęta przez Radę Polityki Pieniężnej - zadeklarował.

Kursy mają to do siebie, że się wahają

- Złoty znajduje się w trendzie aprecjacyjnym od dwudziestu lat. To wynika z faktu, że doganiamy świat najbardziej rozwinięty. Przez to modernizacja kraju jest tańsza, a rozwój konsumpcji następuje szybciej. Ale oczywiście kursy walut się wahają - odparł na pytanie o możliwość interwencji banku centralnego w związku z niekorzystnym kursem złotego.

Jak jednak dodał, interwencja jest możliwa, jeśli wahania okażą się zbyt silne. Podkreślił, że decyzja w tej sprawie należy do zarządu banku i odmówił bliższego określenia warunków, w jakich można byłoby się jej spodziewać. - Jeżeli trzymamy się strategii celu inflacyjnego, to kurs walutowy nie jest kryterium, któremu podporządkowujemy politykę pieniężną - stwierdził.

Nowy prezes NBP przekonywał, że nie spodziewa się żadnych kłopotów we współpracy z członkami zarządu banku i Rady Polityki Pieniężnej. Podkreśla, że nigdy nie miał problemów we współdziałaniu z ludźmi wywodzącymi się z różnych obozów politycznych, czy osobami o różnych temperamentach. - Potrafię załagodzić konflikt albo żartem, albo czasem złośliwością - stwierdził z tajemniczym uśmiechem na ustach.

Jak dodał, większość przyszłych współpracowników doskonale zna i dobrze mu się z nimi współpracowało w przeszłości.

Nad euro trzeba pracować

Marek Belka nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy spodziewa się wejścia Polski do strefy euro w czasie swojej sześcioletniej kadencji. Wskazał jedynie, że to cel, do którego trzeba dążyć i pracować by go osiągnąć.

- Nawet będąc poza strefą euro musimy zacieśniać współpracę z krajami tej strefy - podkreślił.

Przypomniał też, że departament Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którym kierował, rekomendował polskim władzom, aby pozwolił działać "automatycznym stabilizatorom koniunktury". - Czyli aby dopuściły do zwiększenia deficytu budżetowego. Tak się stało, ale gospodarka rośnie szybciej niż zakładaliśmy. W związku z tym pewne zacieśnienie budżetowe nie będzie hamowało koniunktury - zauważył.

W tym kontekście pochwalił przedstawioną w czwartek tzw. regułę wydatkową, choć zauważył, że dotyczy ona jedynie części wydatków. - Dobre i to, od czegoś trzeba zacząć - podkreślił. Dodał jednak, że żadna reguła nie wystarczy, jeśli nie stoi za nią "wola polityczna".

//sk/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane