• rozwiń

Temat: Unia Europejska

Będą kary dla państw zaangażowanych w South Stream? KE grozi i ostrzega

"Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać" Odtwórz: "Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać"
"Rosjanie nie wyjdą na ulice. Putin nie ma się czego obawiać" "Źródło: TVN24 BiS"

Po uruchomieniu procedury o naruszenie prawa UE wobec Bułgarii w związku z budową jej odcinka South Streamu będą uruchamiane procedury wobec innych krajów, jeśli one też nie zapewnią respektowania zasad wewnętrznego rynku Unii - zagroził przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.

W poniedziałek Komisja Europejska uruchomiła procedurę w sprawie naruszenia unijnego prawa przez Bułgarię. Ma to związek z wyborem inwestora bułgarskiego odcinka gazociągu South Stream, który ma dostarczać rosyjski gaz krajom Europy Środkowej i Południowej z pominięciem Ukrainy. KE uważa, że Bułgaria złamała zasady wewnętrznego rynku unijnego dotyczące przyznawania zamówień publicznych.

Energia to nie broń

Na konferencji prasowej w środę w Brukseli, przed szczytem G7 poświęconym kryzysowi ukraińskiemu i stosunkom UE z Rosją, Barroso zaznaczył, że energia nie powinna być używana jako broń polityczna. - G7 powinna być stanowcza i zachęcić Rosję do odłożenia tej broni - powiedział Barroso. W tym kontekście nawiązał do ukraińsko-rosyjskiego sporu o dług Kijowa za dostawy rosyjskiego gazu i zawyżoną cenę surowca. Spór ten może zagrozić tranzytowi gazu do UE. KE jest zaangażowana w negocjacje między Rosją a Ukrainą w tej sprawie.

- Uczciwe porozumienie między stronami dotyczące spłaty zadłużenia, przyszłej ceny gazu i modernizacji systemu przesyłowego gazu jest coraz bliżej naszego zasięgu. Wzywam strony do zdobycia się na ostatni wysiłek, co byłoby bardzo ważne dla ogólnego klimatu w regionie - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej.

Jego zdaniem kryzys ukraiński potwierdził, że w interesie wszystkich krajów G7 jest poczynienie postępów na drodze do niskoemisyjnej, konkurencyjnej i bezpiecznej energetycznie przyszłości.

- Wzmocnienie naszego bezpieczeństwa energetycznego jest od lat kluczowym celem unijnej polityki energetycznej i klimatycznej. W ubiegłym tygodniu Komisja zaproponowała ambitną strategię bezpieczeństwa energetycznego, która powinna być przedyskutowana i, miejmy nadzieję, (zostanie) zatwierdzona przez przywódców państw i rządów krajów UE na szczycie UE 26-27 czerwca - powiedział.

Naruszenie prawa?

- Komisja zapewni też, by wszystkie projekty infrastruktury energetycznej w Unii Europejskiej takie jak South Stream były w 100 proc. zgodne z unijnymi zasadami w dziedzinie energii, konkurencji, zamówień publicznych - podkreślił Barroso. - Właśnie uruchomiliśmy procedurę o naruszenie unijnego prawa wobec Bułgarii, co pokazuje, że jesteśmy zdeterminowani. Nastąpią inne procedury wobec innych krajów, jeśli niektóre z przeszkód na drodze do respektowania zasad naszego rynku wewnętrznego nie zostaną usunięte - zapowiedział szef KE.

W przypadku Bułgarii obawy KE budzi m.in. fakt, że firmie South Stream Bułgaria (specjalnie utworzonemu konsorcjum rosyjskiej i bułgarskich spółek) przyznano kontrakt na projekt, finansowanie, budowę i zarządzanie gazociągiem bez transparentnej, konkurencyjnej procedury przetargowej.

Bułgarskie władze odrzuciły zarzuty KE, zapewniając jednocześnie, że wymagania unijne są spełnione; według nich potwierdzi to misja KE, która przybędzie do Sofii 13 czerwca. Oceniono, że South Stream stał się "zakładnikiem konfliktu ukraińsko-rosyjskiego".

Będą kary?


Umowy międzyrządowe dotyczące gazociągu South Stream podpisało z Rosją sześć krajów UE: Bułgaria, Węgry, Grecja, Słowenia, Chorwacja i Austria. W grudniu 2013 roku KE zaleciła renegocjację tych porozumień, bo są one sprzeczne z tzw. trzecim pakietem energetycznym UE. W opinii KE umowy te dają nadmierne przywileje Gazpromowi, m.in. zarządzanie gazociągiem, wyłączny dostęp do niego czy ustalanie taryf przesyłowych.

KE została upoważniona w imieniu tych sześciu krajów do prowadzenia rozmów z rosyjskim rządem w sprawie zmiany umów, ale na politycznym szczeblu negocjacje zostały zamrożone ze względu na działania Rosji na Ukrainie.

Liczący 3600 km South Stream to wspólny projekt Gazpromu i włoskiej firmy ENI, mający zapewnić dostawy rosyjskiego gazu do Europy Środkowej i Południowej z pominięciem Ukrainy. Przepustowość gazociągu ma wynieść 63 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Rura ma prowadzić z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii, a następnie do Serbii, na Węgry, do Austrii i Słowenii. Ma to być kolejny - po Nord Streamie - rurociąg omijający Ukrainę. Bułgarski, lądowy odcinek gazociągu South Stream o długości 540 km ma mieć trzy stacje kompresorowe i jedno odgałęzienie liczące 59 km długości.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane