• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Anglicy na leczeniu w Polsce

Anglicy na leczeniu w Polsce
Foto: sxc.hu Foto: W Polsce na łóżko w szpitalu onkologicznym czeka się do trzech miesięcy, na Wyspach nawet dwa lata

Krótsze kolejki i niskie ceny w polskich klinikach przyciągają do Polski chorych na raka obywateli z Wysp. Turystykę medyczną do kraju nad Wisłą wdrażać chce jedna z brytyjskich firm.

Brytyjczycy zainteresowani są leczeniem m.in. raka jelita grubego w Centrum Onkologii w Warszawie, pisze "Polska". Choć przedsięwzięcie jest dochodowe dla obu stron, na przeszkodzie stoi jeden stary problem - brak wolnych łóżek.

- Zapytali wprost, ilu pacjentów moglibyśmy przyjąć w naszej klinice. Bardzo im zależy na czasie - powiedział prof. Marek Nowacki, szef kliniki nowotworów jelita grubego w Centrum Onkologii (COI).

Zanim zdecydujemy się przyjąć Brytyjczyków na leczenie, musimy najpierw zapewnić opiekę Polakom.

prof. Marek Nowacki, Centrum Onkologii w Warszawie

Jaki jest powód takiej determinacji w Anglii? Horrendalne kolejki na Wyspach. W Polsce na radioterapię czeka się zaledwie kilka dni. W klinice w Londynie na taki zabieg trzeba zapisać się z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem.

Skuteczny system?

Chociaż w Polsce brakuje wolnych łóżek, kolejka do Centrum Onkologii sięga najwyżej trzech miesięcy. Tymczasem w Wielkiej Brytanii trzeba poczekać nawet dwa lata - pisze "Polska". A wydatki na onkologię na Wyspach są trzykrotnie większe niż w Polsce.

Kolejnym magnesem są nawet kilkakrotnie niższe ceny zabiegów. - Za pobyt w Polsce pacjenci zapłacą tyle samo, co w Anglii. Ale w złotówkach, a nie funtach. To kusi, zwłaszcza że poziom leczenia nie jest wcale gorszy - mówi dr Grzegorz Luboiński, sekretarz Polskiej Unii Onkologii.

Najpierw Polacy

Co roku średnio 100 tys. Brytyjczyków decyduje się na leczenie poza granicami swojego kraju, wydając w sumie nawet miliard funtów rocznie - część z tej sumy mogłaby trafić do Polski.

Prof. Nowacki uspokaja jednak, że nie musimy się obawiać, iż w związku z napływem chorych z Wielkiej Brytanii może się pogorszyć sytuacja naszych pacjentów. - Zanim zdecydujemy się przyjąć Brytyjczyków na leczenie, musimy najpierw zapewnić opiekę Polakom - podkreślił profesor. Przyjęcie pacjentów z Wysp nie może spowodować zmniejszenia dostępu, czy wydłużenia czasu oczekiwania na zabiegi Polaków, zaznaczył.

sm//kwj

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane