• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: 2019-09-20 17:15

Dostosuj

570 tys. zł premii na "do widzenia"? Do rekordu daleko

570 tys. zł premii na "do widzenia"? Do rekordu daleko
Foto: TVN24 Foto: Od lewej: Rafał Kapler, Igor Chałupec, Jacek Walczykowski

Kwota ponad pół miliona złotych, którą dostanie b. szef Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler robi wrażenie. Ale nie na wszystkich. Zdarzało się, że prezesi innych spółek z udziałem Skarbu Państwa, którzy w przeszłości odchodzili ze stanowisk, dostawali znacznie większe pieniądze.

Największe pieniądze odchodzącym prezesom daje największa polska spółka - Orlen. Odprawy liczone w milionach są tam w zasadzie regułą.

Byli prezesi paliwowego giganta Igor Chalupec (2004-2007) i Wojciech Heydel (od kwietnia do września 2008) odchodząc z firmy zainkasowali po 1,5 mln zł. Głośno było też o szefie Orlenu w latach 2007-2008, Piotrze Kownackim. Gdy odszedł, przez rok pobierał jeszcze 120 tys. zł miesięcznie w ramach odszkodowania za zakaz pracy u konkurencji. W tym czasie kierował kancelarią prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

7 milionów z 19 dni

Te kwoty to jednak nic wobec odpraw, jakie mieli dostać wcześniejsi szefowie Orlenu - Zbigniew Wróbel i Jacek Walczykowski. Ten pierwszy, który paliwowym koncernem kierował od zimy 2002 do lata 2004 r., miał dostać po odejściu kosmiczne 13 mln zł. Ostatecznie po długim sporze z firmą na jego konto trafiło niecałe 2 mln zł. Prawdziwym rekordzistą mógł jednak zostać Walczykowski. Orlenem kierował zaledwie przez 19 dni (od 28 lipca do 16 sierpnia 2004 r.), a pod odejściu domagał się 7 mln zł odprawy i odszkodowania za zakaz pracy u konkurencji. Firma zakwestionowała jednak te żądania. Ostatecznie po długim, trwającym kilka lat sporze i procesie w sądzie arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej, Walczykowski nie dostał nic.

Ale nie tylko takie giganty jak Orlen płacą krocie odchodzącym prezesom. Milionów można się dorobić także w mniejszych spółkach - np. takich jak chemiczny Ciech. Najgłośniej w mediach było o prezesie tej firmy w latach 2006-2008 Mirosławie Kochalskim. Kochalski po tym jak Lech Kaczyński został prezydentem, przez krótki czas był komisarzem Warszawy. Potem ustąpił miejsca Kazimierzowi Marcinkiewiczowi, a sam trafił właśnie do Ciechu, którego blisko 40 proc. akcji należy do Skarbu Państwa. Na początku 2009 r. "Dziennik" poinformował, że przez dwa lata szefowania tej firmie Kochalski zgarnął 5 mln zł. Gdy odchodził, na jego konto trafił kolejny milion złotych - z tytułu odprawy i odszkodowania w ramach klauzuli o zakazie konkurencji.

Przed Kochalskim Ciechem kierował Ludwik Klinkosz, blisko związany z SLD. On również otrzymał sowite odszkodowanie po dymisji w 2006 roku. Jak podawał "Dziennik", z kasy spółki wypłacono mu blisko 900 tys. zł.

Setki tysięcy w KGHM

Odprawy liczone w setkach tysięcy złotych wypłacane są również m.in. w KGHM. Tylko w 2008 r. odwołanym członkom zarządu, którzy pełnili swe funkcje niespełna cztery miesiące, oprócz należnego wynagrodzenia i premii spółka musiała wypłacić prawie 2,7 mln zł odpraw. Około pół miliona złotych dostał odwołany ze stanowiska prezesa zarządu Krzysztof Skóra.

W 2007 r. sam Skóra wypłacił podobną kwotę ustępującemu wiceprezesowi KGHM Maksymilianowi Bylickiemu. Odprawa wyniosła ponad 400 tys. zł, a dodatkowo b. wiceprezes przez rok, w ramach odszkodowania za zakaz pracy u konkurencji, dostawał około 15 tys. zł miesięcznie.

7 mln zł

Wlaczyk

Na duże kwoty nie mogą liczyć prezesi spółek z większościowym udziałem Skarbu Państwa, w których obowiązuje ustawa kominowa (np. PGNiG), ograniczająca wynagrodzenie, premie i odprawy menedżerów. Część z tych firm obchodzi jednak przepisy oferując zarządzającym kontrakty menedżerskie.

Inny świat

Pieniądze, jakie otrzymują menedżerowie w spółkach państwowych są i tak niewielkie w porównaniu z tymi, które wpływają na konta odchodzących prezesów w prywatnym biznesie. Gdy b. premier, a obecnie szef Rady Gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki w lutym 2010 r. zwolnił fotel prezesa banku Pekao, pobrał od byłego pracodawcy rekordowe 7,3 mln zł odprawy. Z kolei były prezes TP SA Marek Józefiak w 2006 r. otrzymał odprawę w wysokości 5,34 mln zł.

Za granicą odprawy potrafią być jeszcze wyższe. Za oceanem liczy się je często w setkach milionów dolarów. Jak dotąd rekordem wszech czasów jest odprawa z 2006 r. dla Williama McGuire’a z ubezpieczeniowej UnitedHealth Group. Na "do widzenia" dostał akcje firmy warte ok. 1,6 mld dol.

bgr//kdj

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane