• rozwiń
    • WIG20 2233.87 +0.35%
    • WIG30 2531.47 +0.32%
    • WIG 58751.67 +0.22%
    • sWIG80 11571.42 -0.14%
    • mWIG40 3746.86 -0.06%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

20 milionów kur pod nóż

20 milionów kur pod nóż
Foto: TVN24.pl Foto: Kurza hekatomba

Nawet połowa z 40 mln polskich niosek zostanie wybita - alarmuje "Rzeczpospolita". Powód? Wymaga tego unijny program zwalczania salmonelli. Hodowcy obawiają się jednak przestojów w produkcji i wzrostu jej kosztów.

Jak przypomina "Rzeczpospolita", pod koniec grudnia Komisja Europejska zaaprobowała polski program zwalczania salmonelli u kur.

Nasz kraj należy do państw, które mają największą częstotliwość występowania jajek zakażonych tą bakterią. Z raportu Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności wynika, że 55 proc. zbadanych w naszym kraju jaj zawierało niebezpieczne dla zdrowia ludzi pałeczki.

Dotychczas chorobę zwalczano likwidując wyłącznie partię jaj, w której wykryto bakterię. Nowy program przewiduje likwidowanie całych stad, z których pochodziły skażone jaja. Może to oznaczać konieczność wybicia nawet połowy polskich niosek. Z danych GUS wynika, że ich populacja to ok. 40 mln sztuk.

Zło konieczne
"Rzeczpospolita" pisze, że nowy program, choć drakoński, jest konieczny. Jego celem jest całkowita likwidacja choroby u kur. Gdyby Polska go nie wprowadziła, groziłyby nam sankcje unijne, z zakazem eksportu włącznie. Tym bardziej że w krajach, które sprowadzają polskie jaja, zdarzają się przypadki zachorowań na salmonellę.

Przed świętami Bożego Narodzenia kilkanaście osób w Szwecji zatruło się majonezem i sosem zrobionymi z jajek importowanych z Polski. – Konsumenci w Szwecji są przyzwyczajeni do tego, że produkty kupowane w kraju są wolne od salmonelli. Jedzą surowe jaja, nie myśląc o ryzyku – tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" Pontus Elvingson, krajowy inspektor weterynarii.

Przestoje i większe koszty
Polscy hodowcy obawiają się skutków wdrożenia programu. Co prawda za wybite kury dostaną odszkodowanie od państwa, ale mówią o przestojach w produkcji i wzroście jej kosztów.

– Mam trzy stada niosek, ale jeśli zostanie wybite choć jedno z nich, będę musiał na jakiś czas wstrzymać pracę zakładu – zauważa Krzysztof Terlikowski z firmy Sedar, w której hodowanych jest około 30 tys. ptaków. W tym roku zostanie poddanych kontroli ponad tysiąc kurzych ferm. Są to ogromne obiekty, liczące zwykle ponad 10 tys. niosek, a nierzadko od 100 do 200 tys. – Mamy zagwarantowane 100 mln zł w krajowym budżecie na odszkodowania – zapewnia gazetę zastępca głównego lekarza weterynarii Krzysztof Jażdżewski.

"Rzeczpospolita" zauważa, że ta suma nie pozwoli na kontrolę zbyt wielu ferm. Wdrażany od połowy zeszłego roku program likwidacji salmonelli w stadach zarodowych przewidywał na rekompensaty kwotę 113 mln zł, tymczasem planowano wybicie 2,4 mln sztuk drobiu. Kontrolerzy będą więc musieli dostosować inspekcje do możliwości budżetu.

bgr

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane