• rozwiń

Wciąż przynosi straty, ale inwestorzy biją się o jego akcje. Gorączka na giełdzie

Wciąż przynosi straty, ale inwestorzy biją się o jego akcje. Gorączka na giełdzie
Foto: Gil C / Shutterstock.com Foto: Spółka, do której należy Snapchat debiutuje na giełdzie w Nowym Jorku

Na nowojorskiej giełdzie ruszył dziś handel akcjami spółki Snap Inc. - firmy, do której należy Snapchat. To był wyjątkowo udany debiut, ponieważ wartość rynkowa aplikacji poszybowała powyżej oczekiwań, sięgając blisko 24 mld dolarów (ok. 95 mld złotych). To dwa razy więcej niż Twitter i najwięcej od giełdowych początków Facebooka sprzed pięciu lat.

Właściciele Snapa - Evan Spiegel oraz Bobby Murphy - na pewno zacierają ręce. Okazało się, że tuż przed czwartkowym notowaniem na amerykańskiej giełdzie ceny akcji ich spółki poszybowały do 17 dol., windując wartość pierwszej oferty publicznej (IPO) o dodatkowe 3,4 mld dolarów.

W ciągu dnia za akcję inwestorzy płacili nawet 25 dolarów.

Powyżej oczekiwań

To więcej niż zakładał sam Snap, ponieważ początkowo cena emisyjna wynieść miała od 14 do 16 dolarów za akcję.

Te poziomy zostały przebite, ponieważ zainteresowani chcieli kupić 10 razy więcej akcji, niż było dostępnych.

Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że Snap nie tylko nie przynosi na razie zysków, ale i generuje straty.

W 2016 roku było to 514,6 mln dol. pod kreską, a 2015 minus 372,9 mln dol. Co więcej - jak wiele rozwijających się startupów - Snap ostrzega, że "być może nigdy nie osiągnie lub utrzyma zysku". Większość przychodu Snapa w 2016 roku pochodziła z reklam i odpowiadała za 98 proc. zysków.

Inwestorzy kupują Spiegla

"The Guardian" sugeruje, że to, co inwestorzy naprawdę kupują, to postać Evana Spiegla - twórcy Snapchata i prawdziwego technologicznego celebryty. Ten 26-letni syn kalifornijskich prawników wychował się w Pacific Palisades, luksusowej dzielnicy Los Angeles. Jeździ Ferrari, swego czasu spotykał się z Taylor Swift, a od 2016 roku jego narzeczoną jest modelka Miranda Kerr, była żona Orlando Bloom. Mieszkają wspólnie w domu, który należał wcześniej do Harrisona Forda.

Znacznie ciszej jest o drugim ojcu Snapchata. Bobby Murphy - startupowiec filipińskiego pochodzenia nie dzieli się informacjami na temat swojego prywatnego życia. Podobno jest singlem i posiada dom w Venice, w stanie Kalifornia.

Narodziny Snapchata

Snapchat został założony w 2011 roku, kiedy Evan Spiegel i Robert Murphy byli studentami Uniwersytetu Stanforda. Początkowo jako platforma do szybkiego przesyłania "selfie". Kluczową przewagą aplikacji było to, że "snapy" znikały tuż po tym, jak były przesyłane, więc użytkownicy czuli się "komfortowo w przesyłaniu swoich zdjęć, nawet jeśli nie wyglądali pięknie czy perfekcyjnie". 

Co ciekawe Snapchat powstał jako projekt zaliczeniowy - prócz Spiegla i Murphy’ego pracował nad nim także Reggie Brown. Początkowo ich uczelniani koledzy wcale nie byli nim zachwyceni. Po tym, jak Brown został wykluczony z projektu, Spigel przejął 60 proc. udziałów, a do Murphy'ego należało pozostałe 40 proc.

Narzędzie do "sextingu"

Aplikacja szybko zaczęła być kojarzona ze zjawiskiem zwanym "sexting”, czyli wysyłaniem pikantnych filmików czy zdjęć.

Z czasem koncepcja Snapchata ewoluowała i pojawiło się sporo nowych funkcji - m.in. "My Stories” czy mozliwość nakładania specjalnych obrazkowych nakładek na twarze użytkowników albo płatna usługa tworzenia geofiltrów, która szczególnie chętnie była wykorzystywana przez małe, lokalne firmy.

Aplikacja dla nastolatków

Snapchat ma na całym świecie średnio 158 mln użytkowników dziennie. Liczba ta jest najważniejszym miernikiem zaangażowania odbiorców. I - co ciekawe - ostatnio nie dawała powodów do hurraoptymizmu. W drugim i trzecim kwartale 2016 roku liczba aktywnych użytkowników wzrosła tylko o 7 proc. i także w ostatnim kwartale nie przyśpieszyła.

Snap w swoim prospekcie wydanym w lutym wskazywał, że ten spadek dynamiki pokrywał się w czasie z wprowadzeniem przez Facebooka tzw. Instagram Stories, czyli rozwiązania łudząco podobnego do tego, które oferuje Snapchat.

Liczba użytkowników jest ważnym wskaźnikiem dla potencjalnych reklamodawców, którzy odpowiadają za większość zysków Snapa.

Ze Snapchata korzystają głównie użytkownicy w wieku od 18 do 34 lat, a to jedna z najbardziej pożądanych przez reklamodawców grup. Sami twórcy Snapa wskazują jednak na fakt, że ta grupa demograficzna nie jest do końca lojalna i łatwo może przerzucić swoje zainteresowanie na inną platformę. Lutowy prospekt pokazuje także pewną sezonowość - użytkownicy są o wiele mniej zaangażowani w korzystanie z aplikacji w letnich miesiącach.

 

Zobacz: Szef banku nagle stracił stanowisko. Przez Snapchata i Instagram? (Wideo z 31.03.2015)

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane