• rozwiń
    • WIG20 2103.68 -0.21%
    • WIG30 2406.12 -0.16%
    • WIG 56047.39 -0.13%
    • sWIG80 11585.53 -0.05%
    • mWIG40 3753.25 -0.07%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Chiny. Gospodarka

Polska kiełbasa zamiast sajgonek? Chiński rynek remedium na rosyjskie embargo

Polska kiełbasa zamiast sajgonek? Chiński rynek remedium na rosyjskie embargo
Foto: Shutterstock/ TonyV3112 Foto: Polska podbije chiński rynek?

Chińczycy chcą jeść ekologicznie i zdrowo, a polskie produkty mogą wkrótce masowo trafić na ich talerze. 50 polskich firm dostanie niepowtarzalną szansę, by przy stosunkowo niewielkich kosztach, dostać się na ten ogromny rynek. Wirtualny Pawilon z Polską Żywnością - tak będzie nazywała się specjalna platforma internetowej sprzedaży, z pomocą której produkty z nad Wisły będą sprzedawane w Chinach. Eksperci twierdzą, że szersze otwarcie tak ogromnego rynku może zniwelować straty wywołane rosyjskim embargiem.

Projekt Wirtualnego Pawilonu z Polską Żywnością (VPF) ma ruszyć w październiku tego roku. Jego głównymi celami będzie promocja i sprzedaż polskiej żywności na rynku chińskim. Posłuży do tego internetowa platforma e-commerce. Co ważne transakcje będą zawierane bezpośrednio między polskimi producentami a chińskimi konsumentami indywidualnymi z pominięciem pośredników i dystrybutorów.

Dlaczego tam?

Dariusz Ziemski, prezes Sonall Consulting, firmy, która wraz z chińskim partnerem LongMarch Partners z Pekinu stworzyła koncepcję VPF uważa, że zapotrzebowanie na produkty spożywcze w Chinach ciągle rośne.

- Intensywne metody wytwarzania żywności w Chinach przekładają się na niską jakość produktów spożywczych. Tymczasem dynamiczny rozwój chińskiej klasy średniej powoduje wzrost jej aspiracji. Zgodnie ze światowymi trendami chce odżywiać się zdrowo – wyjaśnia Dariusz Ziemski.

Projekt VFP ma też wykorzystać gwałtownie rosnący trend wśród Chińczyków, którzy coraz chętniej robią zakupy, także żywnościowe przez internet. W 2013 roku wartość zakupów on line wyniosła tam ponad 20 mld złotych (podczas gdy w Polsce – zaledwie 1 proc. tej wartości) i rośnie w tempie 50 proc. rocznie.

Jak to działa?

Dominika Malik z agencji ITBC Communication reprezentującej firmę Sonall Consulting wyjaśnia, że polskie produkty z centralnego magazynu w Łodzi będą transportowane do Chin drogą morską lub kolejową.

- Tam trafią do magazynów zlokalizowanych w strefach wolnego handlu w Chengdu i Tianjin, których władze zadeklarowały już wsparcie projektu. A stamtąd polskie produkty dotrą do konsumentów. Pomogą w tym firmy logistyczne działające w branży usług bezpośredniej sprzedaży internetowej, które obsługują ponad 300 mln klientów - wyjaśnia Dominika Malik. Dodaje, że na VPF znajdą się produkty, na które jest obecnie największe zapotrzebowanie na rynku chińskim. - A więc przetwory mięsne, tłuszcze roślinne i zwierzęce, produkty mleczne, słodycze, przeciery owocowe, mrożonki oraz wyroby alkoholowe - wylicza.

Dla kogo?

Swoje towary w Wirtualnym Pawilonie ma docelowo wystawiać około 50 polskich firm. Autorzy VPF przekonują, że znajdą się w nim tylko producenci oferujący produkty najwyższej jakości.

- Co ważne producenci muszą posiadać też odpowiedni potencjał produkcyjny, który będzie adekwatny do skali chińskiego rynku - wyjaśnia Malik. Deklaruje, że polscy eksporterzy, którzy zaangażują się w projekt otrzymają wszelką potrzebną pomoc.

- Będzie to wsparcie marketingowe niezbędne do przygotowania oferty właściwej dla danej grupy odbiorców. Producenci uzyskają także niezbędną pomoc w zakresie spełnienia warunków formalno-prawnych wprowadzenia produktów na chiński rynek, w tym m.in. dotyczących wymaganych oznaczeń produktów czy uzyskania licencji i pozwoleń. Ponadto VPF razem z KUKE oferuje pakiet ubezpieczeniowy, obejmujący ubezpieczenie transakcji oraz gwarancję zapłaty. Polska firma, która samodzielnie chce wejść na chiński rynek, musi liczyć się z kosztami od 1 mln zł do 3 mln zł. Tymczasem w projekcie VPF próg wejścia uda się obniżyć do ok. 100 tys. zł - tłumaczy Malik.

Twórcy projektu VPF starają się też o dofinansowanie w wysokości 15 mln złotych z Ministerstwa Gospodarki. Pieniądze mają posłużyć na promocję Wirtualnego Pawilonu w Chinach. - Wsparcie rządowe może poprawić naszą pozycję w rywalizacji z powstającymi równolegle analogicznymi platformami Francji, Kanady i Nowej Zelandii, które uzyskały silne wsparcie od swoich rządów dla wzmocnienia działań promocyjnych - wyjaśnia Malik. Zaznacza, że sprzedaż w chińskich e-sklepach ruszy bez względu na to, czy projekt otrzyma finansową pomoc resortu.

Jakie szanse na sukces?

Mateusz Gordon, ekspert rynku e-commerce z firmy Gemius uważa, że projekt VPF jest pionierski, więc trudno przewidzieć to, czy odniesie sukces.

- Jakość chińskiej żywności dramatycznie spada, nic więc dziwnego, że imponujące wzrosty sięgające nawet 50 proc. odnotowuje sprzedaż produktów żywnościowych z importu. Co ważne coraz więcej Chińczyków z klasy średniej jedzenie kupuje właśnie w Internecie - mówi Mateusz Gordon. Dodaje, że kluczem do powodzenia projektu będzie zbudowanie silnej marki promującej polską żywność.

- Efektywne wydanie budżetu zgromadzonego od producentów oraz z ewentualnej rządowej dotacji to klucz do sukcesu - dodaje.

Dobry czas

Zdaniem Edyty Kochlewskiej, redaktor naczelnej serwisu branżowego dlahandlu.pl to dobry czas, aby zaoferować Chińczykom żywność dobrej jakości z Polski. - W ogromnym tempie rośnie tam klasa średnia, która jest gotowa płacić więcej za produkty, do których zyska zaufanie. Warto wspomnieć, że chińskie produkty spożywcze przez wiele ostatnich afer związanych fałszowaniem i zatruwaniem mają bardzo złą opinie - twierdzi ekspertka. Kochlewska uważa, że platforma VPF daje szanse na rozpoczęcie działalności na chińskim rynku nie tylko wielkim koncernom, ale i mniejszym firmom.

- To ich szansa na rozwój. Obecnie jedną z największych barier w ekspansji na rynki zagraniczne jest brak informacji ze strony polskich przedsiębiorców,  jak i potencjalnych zagranicznych partnerów biznesowych. Przedsiębiorcy w krajach azjatyckich nie wiedzą nic lub wiedzą naprawdę mało na temat polskiej gospodarki, naszego potencjału i możliwości współpracy z polskimi firmami. Takie platformy dzięki połączeniu sił wielu firm i  efektowi skali mają szansę na skrócenie czasu potrzebnego na wzajemne poznanie się - mówi Edyta Kochlewska.

Polskie firmy, które będą chciały wziąć udział w projekcie Wirtualnego Pawilonu z Polską Żywnością będą musiały zainwestować 100 tys. złotych. Według Edyty Kochlewskiej nie jest to duża kwota, gdy pomyślimy o potencjalnych korzyściach dla producenta.

- Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na reklamę w polskiej telewizji w lutym tygodniowo firma Winiary wydawała średnio 3 mln zł - (dane firmy Nielsen, wydatki cennikowe bez uwzględniania rabatów) a do pozyskania ma maksymalnie 38 mln klientów, zaś sama klasa średnia w Chinach to ponad 300 mln osób (dane z 2012 roku), a cała ludność Chin w 2013 roku  sięgała 1,357 mld osób, to 100 tys. zł nie wydaje się dużą kwotą. Jednak każda firma musi odnieść to do swojego potencjału i możliwości rozwoju - ocenia Kochlewska.

Ogromny rynek

Zdaniem ekspertki inwestycja w VPF może pomóc polskim firmom, które ucierpiały na skutek rosyjskiego embarga.

- Szukanie nowych kierunków eksportowych to dla wielu polskich firm konieczność. Chiny wydają się idealnym partnerem, gdyż są ogromnym rynkiem zbytu - uważa Kochlewska.

Natomiast Piotr Ziarek, analityk w Mensis.pl i specjalista e-commerce w Inter Cars podkreśla, że VPF ma być dostępny na platformie Taobao (należącej do grupy Alibaba) oraz w sklepie internetowym JD.com.

- Oba podmioty to nie tylko zdecydowani liderzy chińskiego e-commerce, ale również właściciele dwóch najczęściej używanych przez Chińczyków aplikacji mobilnych do e-zakupów. Ma to szczególne istotne znaczenie z punktu widzenia sprzedaży w kanale mobile, która wykazuje o wiele wyższą dynamikę rozwojową (liczoną rok do roku) w porównaniu do sprzedaży za pośrednictwem komputerów stacjonarnych (odpowiednio 165 proc. do 35 proc.) - mówi Piotr Ziarek.

Publiczne wsparcie

Ekspert rynku e-commerce uważa, że Państwo Środka to bezsprzecznie olbrzymi rynek zbytu dla polskich producentów i eksporterów, zwłaszcza na płaszczyźnie e-commerce.

- Dlatego też każde działanie, które przybliża nasze firmy do zwiększenia obecności na tamtejszym rynku zasługuje na wsparcie ze strony rządowej - zaznacza Ziarek. Dodaje, że publiczny charakter tego wsparcia rodzi potrzebę skrupulatnego sprawdzenia nie tylko potencjału inwestora, ale i tego jak przyznana kwota będzie wykorzystana.

- Wydawanie publicznych pieniędzy na ten projekt uważam za jak najbardziej celowe. Zwiększa to bowiem znaczenie polskich firm na arenie międzynarodowej, a polskim producentom pomaga w dotarciu do nowych rynków - dodaje.

Podobne zdanie ma Edyta Kochlewska, która przypomina, że resort gospodarki prowadzi wiele podobnych programów wspierających eksport.

- Wydaje się więc, że kwota 15 mln zł dofinansowania projektu, wpisującego się w cele strategiczne Ministerstwa Gospodarki,  czyli rozwój polskiego eksportu, brzmi rozsądnie - ocenia Kochlewska.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane