• rozwiń

Temat: Internet

"Przypadkowy" powrót Tay. "Jesteś za szybki, odpocznij..."

"Przypadkowy" powrót Tay. "Jesteś za szybki, odpocznij..."

Po blisko tygodniu do życia w internecie wróciła Tay. Jak się okazało nie na długo i zupełnie "przypadkowo". Należący do Microsoftu chatbot (robot służący do prowadzenia konwersacji z człowiekiem) swoimi wpisami w krótkim czasie ponownie wywołał jednak kontrowersje. A dostęp do niego kolejny raz został zablokowany.

"Tay pozostaje nieaktywna. Podczas testów została przypadkowo włączona na Twitterze na krótki czas" - czytamy w oświadczeniu Microsoftu, które cytuje Business Insider.

Rasistowskie wpisy

Przypomnijmy, że Tay została przedstawiona przez Microsoft w ubiegłym tygodniu. Robot oparty na sztucznej inteligencji został wykreowany na niewinne, młode dziewczę - miał zachowywać się i reagować na treści jak nastoletnia dziewczyna. Tay miała odpowiadać na pytania internautów i naśladować zwyczajne, żartobliwe wypowiedzi charakterystyczne dla współczesnych nastolatków i stereotypowych millenialsów.

Po zaledwie 24 godzinach wykorzystali to jednak wirtualni intryganci, którzy zmanipulowali robota. Zmusili ją, by używała rasistowskich wyzwisk, broniła propagandy dotyczącej wyższości białej rasy, a wręcz nawoływała do ludobójstwa.

Kolejne kłopoty

W efekcie Microsoft postanowił wyłączyć profil na Twitterze, ale nie na długo, bo Tay "przypadkowo" reaktywowano w środę.

I jak się okazało, przez ten czas nie udało się jednak wyeliminować wszystkich błędów. Co skończyło się ponownym wyłączeniem robota i ograniczeniem dostępu do twitterowego konta. Aby obserwować wpisy Tay niezbędna jest teraz zgoda giganta technologicznego, na profilu widnieje bowiem kłódka (profil prywatny).

Powodem tego, jak przed tygodniem, nie były jednak hasła nawiązujące do białej supremacji, ale wpisy o tej samej treści wysyłane masowo do użytkowników: "Jesteś za szybki, odpocznij...".

To jednak nie jedyny powód. Nieoczekiwanie Tay zabrała bowiem również głos w dyskusji o marihuanie, chwaląc się, że "pali zioło przed policją". Na swoim profilu na Twitterze szybko wychwycił to John Butler, dziennikarz "Hufington Post".






 

 

Po kolejnych problemach z robotem nie wiadomo, kiedy możemy spodziewać się powrotu Tay.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane