• rozwiń
    • WIG20 2103.68 -0.21%
    • WIG30 2406.12 -0.16%
    • WIG 56047.39 -0.13%
    • sWIG80 11585.53 -0.05%
    • mWIG40 3753.25 -0.07%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Afera w Volkswagenie

Gorąco wokół Volkswagena. "Zasługuje na cierpienie"

Foto: EPA Foto: W ubiegłym miesiącu amerykańska federalna Agencja Ochrony Środowiska (EPA) poinformowała, że w swych samochodach z silnikami Diesla Volkswagen instalował zabezpieczenia przed nadmierną emisją tlenków azotu podczas testów

- Pierwszy samochód wyposażony w oprogramowanie, które pozwalało na manipulowanie pomiarem emisji spalin sprzedano w 2008 roku - poinformował w poniedziałek Paul Willis, prezes VW w Wielkiej Brytanii. - Nic nie wiedziałem na ten temat aż do 19 września tego roku, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o doniesieniach ze Stanów Zjednoczonych - powiedział.

Władze USA ujawniły w połowie września, że Volkswagen jest podejrzewany przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) o manipulowanie pomiarem spalin z silników dieslowskich, co może oznaczać dla producenta ogromne kary. Koncern przyznał 22 września, że zakwestionowane przez EPA oprogramowanie było instalowane w jego samochodach także poza USA.

"Nie jestem inżynierem"

Prezes brytyjskiego oddziału Volkswagena powiedział, że sprzedaż samochodów w kraju wyposażonych w niesprawne urządzenia rozpoczęła się około 7 lat temu, ale dopiero w zeszłym miesiącu zdał sobie sprawę z problemu.

- Nic nie wiedziałem na ten temat aż do 19 września tego roku, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o doniesieniach ze Stanów Zjednoczonych - powiedział Paul Willis podczas wystąpienia w brytyjskim parlamencie.

Za nieprawdopodobne uznał, by wyżsi urzędnicy w Volkswagenie mogli wiedzieć o fałszerstwach pomiaru emisji spalin. Jednocześnie Willis przeprosił klientów oraz zapewnił, że marka musi odbudować zaufanie.

Nie chciał jednak mówić o szczegółach technicznych dotyczących oprogramowania i silników. - Nie jestem inżynierem - odparł Paul Willis.

- Moja rola w Wielkiej Brytanii dotyczy sprzedaży, działań marketingowych, dystrybucji i finansów - tłumaczył prezes brytyjskiego oddziału. - Nie mam bezpośredniego związku z działem odpowiadającym za silniki oraz rozwój techniczny Volkswagena - dodał.

Co z innymi?

Przemawiający później w brytyjskim parlamencie minister transportu powiedział, że Volkswagen zasługuje na cierpienie z powodu skandalu z manipulowaniem emisjami. - Oni zachowali się w przerażający sposób - powiedział Patrick McLoughlin.

Jak dodał, "to niewiarygodne, że firma tej wielkości i o tej renomie jak VW zrobiła coś takiego. Będą przez to cierpieć, ale zasługują na to".

Jednocześnie McLoughlin bronił całej branży, podkreślając, że nie wierzy, iż inni producenci samochodów fałszują emisję spalin. Jego zdaniem nie podążyli oni drogą Volkswagena, który manipulował pomiarami w Stanach Zjednoczonych.

- Jeżeli chodzi o odpowiedzi, które otrzymaliśmy od producentów uczestniczących w produkcji samochodów w tym kraju (Wielkiej Brytanii - red.), jestem zadowolony, że nie oszukują one podczas testów emisji spalin, ale nadal pozostaje kilka, które jeszcze nie odpowiedziały na nasze zapytanie  - powiedział Patrick McLoughlin.

Wśród producentów samochodów, których modele są produkowane w Wielkiej Brytanii są m.in. Nissan, BMW, Jaguar Land Rover i Toyota.

Ponad milion samochodów

Volkswagen pod koniec września ujawnił, że w Wielkiej Brytanii prawie 1,2 miliona jego pojazdów z silnikami dieslowskimi ma zainstalowane oprogramowanie umożliwiające manipulowanie pomiarem emisji spalin.

Konkretnie jest to 500 tys. samochodów osobowych marki Volkswagen, 80 tys. pojazdów użytkowych tej marki, 393 tys. samochodów marki Audi, prawie 77 tys. samochodów marki Seat i ponad 131 tys. samochodów marki Skoda.

Brytyjscy kierowcy mają otrzymywać wezwania do salonów w pierwszym kwartale 2016 roku.

Globalny skandal

W ubiegłym miesiącu amerykańska federalna Agencja Ochrony Środowiska (EPA) poinformowała, że w swych samochodach z silnikami Diesla Volkswagen instalował zabezpieczenia przed nadmierną emisją tlenków azotu podczas testów. Ujawnienie tego faktu wywołało najpoważniejszy na przestrzeni ostatnich lat skandal w globalnej branży motoryzacyjnej, a Volkswagenowi grożą teraz w USA wielomiliardowe kary.

Oprogramowanie wyłączało system neutralizacji tlenków azotu podczas normalnej eksploatacji samochodu i włączało go w razie rozpoznania, że silnik poddawany jest testom. Volkswagen przyznał się, że wykorzystał takie rozwiązanie w łącznie około 11 mln samochodów na świecie, z których około 8 mln sprzedano w państwach Unii Europejskiej, w tym 2,8 mln w Niemczech.

Na czym polegała manipulacja Volkswagena?

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
PL2016
Na przyszłość, należy jednocześnie mierzyć emisję zanieczyszczeń, zużycie paliwa, moc i moment obrotowy oraz na bieżąco porównywać wyniki z danymi producenta - nic się nie ukryje. A VW zaliczył wtopę, która podważyła zaufanie klientów. W dzisiejszych czasach, gdzie detale decydują o wyborze konsumenta taka wpadka to katastrofa.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane