• rozwiń

Jabłko wgryza się w rynek wirtualnej muzyki. Kto na tym straci?

Jabłko wgryza się w rynek wirtualnej muzyki. Kto na tym straci?

Apple Music wchodzi na rynek strumieniowania muzyki, ale jego oferta nie przynosi żadnej rewolucji. Czy magia logo z ugryzionym jabłkiem i miłość milionów klientów do marki Apple wystarczą, aby pokonać Spotify i Deezera?

Koncern Apple stworzył serwis streamingowy z muzyką. Apple Music, bo tak nazywa się nowy biznes giganta z Cupertino w Kaliforni, za kilka dni będzie dostępny w ponad stu krajach na całym świecie, w tym także w Polsce.

Bez efektu "wow"

Kiedy szef Apple'a Tim Cook w czasie konferencji Worldwide Developers Conference 2015 (WWDC) zaprezentował nową usługę, wielu ekspertów nie kryło rozczarowania. Pomimo, że Apple Music poza strumieniowaną muzyką oferuje również całodobowe radio, teledyski, rozbudowane informacje o artystach, możliwość śledzenia ich aktywności w sieci, czy darmowy trzymiesięczny okres próbny, to jednak wielu oczekiwali czegoś więcej, czegoś ekstra, od firmy z dziedzictwem Steve'a Jobes'a. Jednak niczego przełomowego im nie zaoferowano.

Piotr Ziarek, ekspert rynku nowych technologii uważa, że system Apple'a jest w dużym stopniu powieleniem tego, co już od dawna oferuje konkurencja, czyli Spotify lub Deezer.

- Żadną rynkową nowością nie jest ani inteligentne rekomendowanie, które na podstawie odsłuchanych przez nas utworów sugeruje inne, które mogą się nam spodobać, ani też możliwość śledzenia ulubionych artystów, co oferuje chociażby Tidal. Co więcej, mianem rewolucyjnego, Apple w trakcie prezentacji, określał pomysł na funkcjonowanie stacji radiowej Beats One, gdzie DJ będą serwowali słuchaczom muzykę przez 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Wygląda to na zaklinanie rzeczywistości, bo nie ma w tym nic innowacyjnego - ocenia Piotr Ziarek.

Wierni klienci wystarczą?

Wprawdzie oferta Apple Music nie wyróżnia się na tle konkurentów niczym specjalnym, ale eksperci są zgodni, że pojawienie się na rynku serwisów streamingowych giganta z Cupertino w Kalifornii może być dla Spotify, Deezera, czy Tidala dużym wyzwaniem. Wszystko przez to, że klienci żadnej innej marki na świecie nie są w niej zakochani tak mocno, jak ci wielbiący logo z ugryzionym jabłkiem.

Apple, poza niezwykłym przywiązaniem i wiernością fanów, ma coś jeszcze, czyli największy na świecie sklep m.in. z muzycznymi treściami cyfrowymi. Mowa oczywiście o iTunes.

Ewa Lalik, blogerka i ekspertka od nowych technologii przypomina, że ze sklepu korzysta około 500 mln użytkowników. Jej zdaniem to właśnie ich przede wszystkim chce do siebie przyciągnąć Apple Music.

Wielki potencjał

- Chodzi też o tych, którzy być może kilka lat temu kupowali u Apple muzykę, ale ostatnio zrezygnowali na rzecz innych, nowocześniejszych form słuchania - ocenia Ewa Lalik i dodaje, że firma zarządzana przez Tima Cooka chce docelowo zmonopolizować rynek. - Już słychać głosy o tym, że Apple twardo negocjuje z niezależnymi wytwórniami, które nie chcą dotować serwisu w pierwszych 3 miesiącach darmowego okresu próbnego. Wytwórni nie stać na udostępnianie swojej muzyki za darmo. Apple jednak wie, że baza 500 milionów użytkowników iTunes to wielki potencjał. Nawet jeśli co dziesiąty z nich zapłaci za Apple Music, to nieodwracalnie zmieni to rynek streamingu muzyki - wyjaśnia Lalik.

Piotr Ziarek uważa, że Apple nie potrzebował żadnego "killer feature", czyli na tyle istotnej lub praktycznej funkcji, której nie ma konkurencja, a która przyciągnęłaby użytkowników.

- Apple nie jest to potrzebne. W przypadku wielu użytkowników zadziała magia marki, dzięki której firma Cooka będzie miała ułatwione zadanie - ocenia Ziarek. - Dużo trudniej będzie zapewne „zdobyć serca” posiadaczy smartfonów z systemem Android. Dla nich marka Apple może okazać zbyt małą zachętą - dodaje.

Kto straci?

Konrad Kozłowski z Antyweb.pl twierdzi, że Apple Music nie musi martwić się o przetrwanie na rynku

streamingu muzycznego.

-  To nad czym tak naprawdę powinniśmy się zastanawiać, to czy Apple będzie w stanie zawalczyć o miejsce na podium. Najwięcej na wejściu na ten rynek Apple Music straci najprawdopodobniej Spotify, bo liczna użytkowników iPhone'ów korzystających ze szwedzkiego serwisu jest ogromna. Część z nich zdecyduje się na zmianę usługi, bo są przywiązani do marki Apple i będzie im po prostu wygodniej. Nie obędzie się też bez dodatkowych "ofiar", gdyż usługa Apple'a odbierze użytkowników wszystkim istniejącym serwisom - uważa Kozłowski.

Zdaniem Ewy Lalik to Spotify i Deezer będą największymi rywalami dla Apple Music i to te serwisy na początku najmocniej odczują wejście nowej usługi giganta z Cupertino na rynek. Ekspertka twierdzi jednak, że pomimo to w dłuższym terminie mogą zyskać.

- Istniejące już serwisy streamingowe sobie poradzą, a przy odpowiednim podejściu mogą zyskać na zbudowaniu rozpoznawalności usług streamingowych, jakie zafunduje globalnie Apple - uważa Ewa Lalik.

Za kilka dni

Usługa Apple Music będzie dostępna od 30 czerwca. Użytkownicy będą mogli korzystać z niej za darmo przez trzy miesiące. Serwis ma działać nie tylko na urządzeniach Apple'a, ale również tych z systemem Windows i Android.

 

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane