• rozwiń

Temat: Gazprom

Trzaskowski o zarzutach KE wobec Gazpromu: to może skończyć się sankcjami

Trzaskowski: KE nie boi się firm wartych setki miliardów dolarów Odtwórz: Trzaskowski: KE nie boi się firm wartych setki miliardów dolarów
Foto: TVN24 BiŚ | Video: TVN24 BiS Foto: Rafał Trzaskowski: KE musi być zaangażowana w negocjowanie kontraktów gazowych z Gazpromem | Video: Trzaskowski: KE nie boi się firm wartych setki miliardów dolarów

Zarzuty Komisji Europejskiej wobec Gazpromu potwierdzają wszystkie nasze argumenty. Dawno mówiliśmy, że Gazprom nadużywa swojej pozycji i traktuje w sposób zupełnie różny państwa naszej części Europy - mówił w TVN24 Biznes i Świat Rafał Trzaskowski, wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Rafał Trzaskowski, wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych uważa, że rozpoczęcie postępowania wobec Gazpromu, to bardzo ważna decyzja KE.

Ważny krok

- Potwierdza wszystkie nasze argumenty, wiedzę dotyczącą tego, co dzieje się na rynku europejskim. Mówiliśmy o tym od lat i również to stało za pomysłem budowy tzw. unii energetycznej. Jasno mówiliśmy naszym partnerom, że Gazprom nadużywa swojej pozycji. Próbuje wykorzystywać różnicę między państwami członkowskimi i że traktuje w sposób zupełnie różny państwa naszej części Europy. Skoro KE rozpoczyna to postępowanie, to znaczy, że ma niezbite dowody, że tak właśnie się dzieje. A KE ma znacznie lepszą wiedzę na ten temat, bo ma dostęp do mnóstwa kontraktów - uważa Rafał Trzaskowski.

- Od samego początku mówiliśmy, że właśnie dlatego KE musi być zaangażowana w negocjowanie kontraktów gazowych z Gazpromem. Po to, aby pilnować, że prawo europejskie było przestrzegane - dodał Rafał Trzaskowski.

Będzie kara?

Trzaskowski uważa, że przeszłość i postępowania KE przeciwko innym dużym firmom pokazywały, że jeżeli duże koncerny zmieniają swoje postępowanie, to nie musi ich spotkać sroga kara.

- Jeżeli Gazprom będzie obstawał przy swoim stanowisku, a KE w sposób jednoznaczny udowodni tej firmie, że łamie zasady konkurencji, to wtedy może się to skończyć bardzo dotkliwymi sankcjami - mówił Trzaskowski i dodał, że postępowanie może mieć wpływ na negocjacje, które obecnie prowadzi PGNiG z Gazpromem na temat cen gazu.

- Gazprom jest bardzo mocnym przedsiębiorstwem. Jednak to się zmienia. Dziś jesteśmy dużo bardziej niezależni i mamy mocniejszą pozycję w negocjacjach niż osiem lat temu. Jeżeli KE udowodni, to co zarzuca Gazpromowi, to osłabia rosyjską spółkę w tych negocjacjach. Ta decyzja KE nie jest decyzją polityczną. To działanie jest podejmowane tak samo, jak podejmowane jest wobec Google. Jak widać KE nie boi się firm wartych setki miliardów dolarów, gdy te łamią prawo - ocenił Trzaskowski.

Zarzuty

Komisja Europejska zarzuciła w środę Gazpromowi, że niektóre z jego praktyk biznesowych na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej są nadużywaniem dominującej pozycji i naruszają prawo konkurencji. Na podstawie swojego dochodzenia KE wstępnie stwierdziła, że rosyjski koncern łamie unijne przepisy antymonopolowe, m.in. poprzez utrudnianie swoim klientom reeksportu gazu.

Gazprom ma teraz 12 tygodni na ustosunkowanie się do przesłanego mu oświadczenia KE o zastrzeżeniach. Sformułowanie zarzutów nie przesądza o ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy; rozwiązanie może być znalezione w drodze negocjacji.

Co z imigrantami?

Rafał Trzaskowski twierdzi, że jutrzejszy szczyt przywódców Unii Europejskiej zwołany nadzwyczajnie w związku z dramatyczną sytuacją na Morzu Śródziemnym będzie bardzo ważny.


- To niesłychanie trudny problem, bo tysiące ludzi próbuje dostać się do Europy i wielu z nich ginie. Potrzeba nadzwyczajnych środków i o nich jutro będą rozmawiać szefowie rządów i państw. Trzeba się zastanowić, w jaki sposób ustabilizować te państwa skąd pochodzą uchodźcy w taki sposób, żeby oni nie musieli z nich uciekać. UE musi być bardziej aktywna w tym regionie. Zaangażować większe środki, aby stabilizować te miejsca, które są najbardziej zapalne - uważa Rafał Trzaskowski.

- Czasem potrzeba kryzysu, aby UE była w stanie podejmować trudne decyzje. Trzeba jasno pokazać społeczeństwu UE, że ono nie ma wyboru. Trzeba tym problemom stawić czoła - dodał Trzaskowski.

Nie tylko problem Włochów

Wiceszef MSZ uważa, że UE powinna podjąć całą gamę rozwiązań. - Trzeba będzie zastanowić się nad kwestiami solidarności, czyli tego, jak UE ma dzielić te obciążenia. To będzie najbardziej kontrowersyjna i trudna dyskusja. To nie jest problem tylko i wyłącznie Włochów, czy Greków. Imigranci lądują najczęściej w państwach najbogatszych, czyli m.in. w Niemczech, Szwecji, więc to problem nas wszystkich - uważa Trzaskowski.

- Polska ma bardzo długą granicę lądową. Miejmy nadzieję, że nigdy nie będziemy mieli tego problemu, ale musimy mieć swój głos w dyskusji, bo wypracowane teraz rozwiązania będą stosowane w każdym podobnym przypadku. Polska musi zachować się odpowiedzialnie. Trzeba pamiętać, że jesteśmy państwem frontowym i musimy mieć swoje stanowisko w tej bardzo trudnej debacie - dodał.

Szczyt

Przywódcy państw UE mają zadeklarować w czwartek na szczycie w Brukseli, że podwoją zasoby operacji patrolowej Tryton na Morzu Śródziemnym. Według unijnych źródeł UE jest też zdeterminowana, by zniszczyć biznes przemytników imigrantów.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane