• rozwiń
    • WIG20 2298.20 -1.14%
    • WIG30 2656.57 -1.03%
    • WIG 60144.37 -0.80%
    • sWIG80 14099.58 -0.19%
    • mWIG40 4633.61 -0.17%

Ostatnia aktualizacja: 2018-04-20 17:15

Dostosuj

Rosyjski gaz ma być "wypierany" z Polski. "Zmiana reguł gry w regionie"

Morawiecki o Baltic Pipe i systemie Patriot Odtwórz: Morawiecki o Baltic Pipe i systemie Patriot
Morawiecki o Baltic Pipe i systemie Patriot "Źródło: TVN24 BiS"

Najpóźniej w 2022 roku, wraz z uruchomieniem Baltic Pipe, Polska będzie mogła sprowadzić spoza Rosji tyle gazu, ile zużywa obecnie - powiedział w poniedziałek pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski.

- Najpóźniej w 2022 r., wraz z uruchomieniem Baltic Pipe, Polska będzie mogła sprowadzić spoza Rosji 17 mld m sześc. gazu rocznie, czyli tyle ile zużywa dziś. Do tego dochodzi najtańsze źródło, produkcja krajowa, która będzie kontynuowana na poziomie 4-5 mld m sześc. rocznie - powiedział Naimski podczas konferencji naukowej "Bezpieczeństwo energetyczne – filary i perspektywa rozwoju" na Politechnice Rzeszowskiej.

Nadwyżka

Według niego, oznacza to, że Polska będzie miała nadmiar gazu ok. 5-6 mld m sześc. rocznie. W kontekście zużycia w całym regionie nie jest wielką ilością, ale skoro w ostatnim roku Ukraina kupiła 11 mld m sześc. gazu od zachodnich dostawców, to te 5-6 mld to połowa importu ukraińskiego - wskazał. - Nasze inwestycje i nasza strategia może doprowadzić do zmian reguł gry w regionie - ocenił.

Naimski powiedział, że pierwsza rura gazociągu Baltic Pipe "zostanie zatopiona w 2020 r.". - Czas przeznaczony na budowę gazociągu wynosi dwa lata. Harmonogram został zaplanowany z pewnym wyprzedzeniem, z pewnym naddatkiem dlatego, że Bałtyk jest morzem niespokojnym. Może okazać się, że sezon, który pozwala na budowę może być skrócony - mówił wiceminister.

Baltic Pipe (Gazociąg Bałtycki) to magistrala gazowa o przepustowości 10 mld metrów sześc., która miałaby połączyć systemy gazowe Polski i Danii, a przez to również gazociągi transportujące gaz ziemny ze złóż norweskich. Gazociąg Bałtycki jest wpisany na listę priorytetowych inwestycji energetycznych UE.

Nierynkowy gaz z Rosji

Wiceprezes ds. handlowych PGNiG Maciej Woźniak mówił z kolei, że gaz rosyjski będzie wypierany z polskiego rynku. Jak tłumaczył, sprowadzenie gazu z Morza Północnego i jako LNG służą temu, żeby gaz był sprzedawany po cenie rynkowej i to jest jedyny sposób, żeby wyprzeć gaz rosyjski.

- Warunki dostaw od dostawcy ze Wschodu nie odpowiadają warunkom rynkowym. Gaz rosyjski jest nierynkowy, jest sprzedawany nam za drogo. Dopóki nie będzie pełnej alternatywy, będzie taki - mówił Woźniak.

Prezes Gaz-Systemu - operatora przesyłowego gazu Tomasz Stępień zauważył z kolei, że Baltic Pipe, realizowany wraz z duńskim operatorem Energinet ma charakter maksymalistyczny. Przypominał, że koncepcja z 2006 r. zakładała zdolność importową rzędu 3 mld m sześc. rocznie. Jego zdaniem bardzo szybko się przekonaliśmy, że przedsięwzięcie ma sens tylko wtedy, gdy jest znaczące, ze zdolnością przesyłu rzędu 10 mld m sześc. rocznie. Taką zdolność ma właśnie mieć Baltic Pipe w dzisiejszym kształcie. Stępień zauważył, że niewykluczone, iż w perspektywie 10-15 lat będziemy musieli szukać dalszych źródeł gazu, bo ostatnie miesiące pokazują rekordowe poziomy jego zużycia.

Inne źródła

Piotr Naimski powiedział też, że realizujemy strategię zastąpienia gazu rosyjskiego gazem z innych źródeł; czasem różni to nas od innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Bałkanów. - Cały pomysł gazowej dywersyfikacji tras i źródeł dostaw gazu dla regionu zakłada, żeby w czysto praktycznym wymiarze funkcjonowała oś północ-południe, żeby dostawy mogły być przekierowywane – mówił Naimski.

Jak wyjaśniał, centrum takiego projektu byłyby Węgry, skąd surowiec można by przesyłać w dowolnym kierunku, w tym także na północ. - Nasi koledzy w krajach środkowo-europejskich, bałkańskich opierają jednak swoje strategie na pomyśle, że tworząc alternatywny kierunek dostaw, będą mogli uzyskać lepszą cenę od dominującego dostawcy - podkreślił pełnomocnik, dodając, że takie podejście jest naturalne, bo zmusza monopolistycznego, dominującego dostawcę do dostosowania się do warunków.

- Ta strategia jest zrozumiała, ale nie jest strategią polską. W Polsce realizujemy strategię zastąpienia gazu rosyjskiego i to nas czasem różni od innych krajów regionu - zaznaczył Naimski.

Jak mówił, "dziś jesteśmy o krok od sukcesu", czyli pełnego uniezależnienia się Polski od dostaw ze Wschodu, dzięki działającemu już terminalowi LNG oraz projektowi Baltic Pipe.

- Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego fundamentalnego składnika bezpieczeństwa państwa jako takiego. Mamy plan, mamy strategię, możliwości działania, i możliwość osiągnięcia stanu pożądanego. Nie porzucimy tego - podkreślił.

Naimski przypomniał również, że terminal LNG powstawał nie bez kłopotów. - Zdolność naszego państwa, żeby poprowadzić ważny strategicznie projekt przez kilka kolejnych kadencji politycznych to miara dojrzałości. Jeżeli - przy wszystkich zawirowaniach, sporach - taki projekt jak uniezależnienie od rosyjskiego gazu jest prowadzony to w pewnym zakresie zachowujemy się normalnie - ocenił.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
graffiti50
to dlaczego tyle azotu w tym gazie i tak drogo
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane