• rozwiń
    • WIG20 2212.15 +1.32%
    • WIG30 2500.06 +1.21%
    • WIG 57986.45 +0.99%
    • sWIG80 11453.40 +0.21%
    • mWIG40 3649.14 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Wschód walczy o dostęp do Europy. Każdy chce zarabiać na gazie, ale na swoich warunkach

Wschód walczy o dostęp do Europy. Każdy chce zarabiać na gazie, ale na swoich warunkach
Foto: Gazprom Foto: Wszystkie kraje nadkaspijskie lawirują w relacjach z Rosją

W bogatych w ropę i gaz państwach basenu Morza Kaspijskiego dominują sprzeczne interesy. Rosja, Iran, Azerbejdżan, Turkmenistan i Kazachstan chcą sprzedawać surowce m.in. Unii Europejskiej, lecz bynajmniej nie dzielić się zyskiem i działać wspólnie z sąsiadami - zwracają uwagę eksperci.

Azerbejdżan, który czerpie gaz ziemny z bogatych złóż kaspijskiego szelfu, wraz z Turcją od marca buduje rurociąg transanatolijski TANAP. Unia Europejska chciałaby, aby w przyszłości - jako element Południowego Korytarza Gazowego - służył on również do transportu surowca turkmeńskiego, czy irańskiego.

Umowa azerbejdżańsko-turecka jest jednak skonstruowana tak, że to utrudnia. Korytarz Południowy jest też konkurencją dla przechodzącego przez Europę Środkową i Wschodnią szlaku dostaw dla gazu rosyjskiego, stąd Moskwa szuka sposobów, by go ograniczyć.

Trudne  porozumienie

Pod strumień euro płynących w zamian za gaz chciałby podłączyć się Iran. Azerbejdżan jest jednak niechętny udziałowi Teheranu w projekcie TANAP - to dodatkowy konkurent na rynku gazowym. Zresztą, tradycyjnie relacje między Iranem a Azerbejdżanem są trudne, m.in. z powodu niejednoznacznej roli Irańczyków w konflikcie z Armenią o Górski Karabach, a także obaw o próby eksportu rewolucji islamskiej. Azerowie, podobnie jak Persowie, są w większości szyitami.

Wszystkie kraje nadkaspijskie lawirują w relacjach z Rosją. Iran i Turcja aspirują do roli regionalnego mocarstwa.

Podłączenie krajów innych niż Azerbejdżan do gazociągu TANAP jest co najmniej dyskusyjne - mówi Aleksandra Jarosiewicz, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich, zajmująca się Turcją, Kaukazem i Azją Środkową. Starania w tym kierunku podejmują jedynie Turcy, przez których kraj rura ma biec, a także zainteresowana dywersyfikacją dostaw błękitnego paliwa Unia Europejska - wyjaśnia.

- Kluczową pozycję zajmuje tutaj jednak Azerbejdżan. Jego stanowisko nie jest natomiast jednoznacznie określone, nie podejmuje żadnych działań by przyciągnąć do TANAP-u innych dostawców, bo stwarzaliby konkurencję dla dostaw azerbejdżańskiego gazu. Dlatego pytany o ewentualne dodatkowe dostawy gazu do TANAP-u zawsze używa sformułowania, że możliwe jest to 'w przyszłości'. Przyszłość ta nie jest jednak definiowana - mówi ekspertka.

W innym kierunku

Władze w Aszchabadzie swą uwagę koncentrują na rynkach Azji oraz Dalekiego Wschodu. Budują obecnie czwartą nitkę gazociągu środkowoazjatyckiego, którym przez Kazachstan dostarczają błękitne paliwo do Chin.

Unia Europejska od lat lobbuje na rzecz połączenia Turkmenistanu z Azerbejdżanem rurą biegnącą po dnie Morza Kaspijskiego. Pomysł torpedują Moskwa i Teheran, wykorzystując do tego argument o nierozwiązanym statusie prawnym akwenu i podnosząc obawy o zagrożenie dla środowiska, stwarzane przez ewentualny gazociąg.

- Sam Azerbejdżan nie wydaje się być zainteresowany tym, aby w najbliższym czasie były jakieś dodatkowe dostawy gazu do TANAP-u, bo ten gazociąg został zaprojektowany dla eksportu gazu azerbejdżańskiego. Przepustowość rury wynosi 16 mld m sześć. gazu rocznie na początkowym etapie, z możliwością wzrostu do 32 mld m sześć. Na pierwszym etapie 10 mld m sześć. ma trafiać do Europy, 6 mld do Turcji. Maksymalną przepustowość gazociąg ma uzyskać w 2026 roku. W planach Azerbejdżanu ta dodatkowa przepustowość miała być zarezerwowana również dla gazu azerbejdżańskiego z wchodzących w eksploatację złóż: Babek, Umid i Apszeron - tłumaczyła Jarosiewicz.

Wyjaśniła, że Azerbejdżan jest głównym sponsorem projektu TANAP, a umowa pomiędzy Baku a Ankarą, stwierdza, że dopuszczenie nowych dostawców wymaga zgody większości udziałowców. - To samo porozumienie mówi, że udziały Azerbejdżanu nie mogą być niższe niż 51 proc., więc tak naprawdę Azerbejdżan może blokować innych - dodała analityczka.

Według niej, kiedy w 2012 roku Azerbejdżan odrzucił unijny projekt Nabucco i zaangażował się w TANAP, przejął kontrolę nad infrastrukturą, jak i unijną koncepcją budowy Korytarza Południowego.

Ukraina krzyżuje plany

Jarosiewicz wskazała, że dużą zmianę wywołał konflikt ukraiński. Na Unii Europejskiej wymusił rewizję polityki energetycznej, dzięki czemu politycy w Brukseli powrócili do wielkiej wizji Korytarza Południowego przy wykorzystaniu infrastruktury, która do Unii nie należy i na którą Unia nie ma wpływu. Jednocześnie dawne republiki radzieckie przestraszyły się agresywnej polityki Moskwy i starają się jej nie drażnić - zauważyła.

Ekspertka zastanawia się więc, czy UE jest w stanie przekonać dostawców gazu do włączenia się w wielką koncepcję Korytarza Południowego i czy te plany są w ich interesie.

Po wydarzeniach na Ukrainie Azerbejdżan w swojej polityce wewnętrznej i zewnętrznej dostraja się do Rosji: narastają naciski na opozycję, represje wobec aktywistów, niezależnych dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Azerbejdżan wprost zarzuca Zachodowi, że wtrąca się w sprawy wewnętrzne i próbuje narzucać swoje standardy - wskazuje analityczka. Z drugiej strony - zauważa Jarosiewicz - kraj stara się zrealizować projekty gazociągowe (TANAP), bo to dla niego kwestia "być albo nie być". Spada wydobycie ropy i eksport gazu ma pomóc zrównoważyć zmniejszające się dochody.

Analitycy amerykańskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) zwracają uwagę, że spadające ceny ropy naftowej na rynkach światowych i recesja w Rosji, z którą gospodarczo powiązane są kraje basenu Morza Kaspijskiego, mają decydujący wpływ na inwestycje w regionie. Gospodarki większości z nich oparte są na wydobyciu ropy, jedynie w eksporcie Turkmenistanu przeważa gaz ziemny.

Eksperci CSIS Edward Chow and Leigh Hendrix już w 2010 roku pisząc o regionie Morza Kaspijskiego wskazywali, że im więcej granic państwowych przekraczają rurociągi, tym trudniej je budować. - Różnorodność dostaw i szlaków jest dobra, ale ktoś musi zapłacić ekstra - podkreślali. Tłumaczyli, że przedsięwzięcie staje się tym bardziej skomplikowane, im więcej włącza się do niego uczestników z różnych kierunków. Za wyjątkowy sukces państw regionu uznali ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
baldie
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane