• rozwiń
    • WIG20 2207.25 -1.02%
    • WIG30 2509.43 -0.87%
    • WIG 58447.30 -0.69%
    • sWIG80 11609.77 +0.04%
    • mWIG40 3809.56 +0.31%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Pięć lat na oswobodzenie z objęć Gazpromu. Zapowiedź ministra w sprawie dostaw gazu

Wiceszef MSZ Konrad Szymański: Niemcy i Polska inaczej patrzą na kwestię budowy gazociągu Nord Stream 2 Odtwórz: Wiceszef MSZ Konrad Szymański: Niemcy i Polska inaczej patrzą na kwestię budowy gazociągu Nord Stream 2
Wiceszef MSZ Konrad Szymański: Niemcy i Polska inaczej patrzą na kwestię budowy gazociągu Nord Stream 2 "Źródło: RMF FM"

Działania w sprawie zróżnicowania dostaw gazu mają doprowadzić do tego, by import z jednego źródła nie przekroczył 33 procent - poinformował w środę minister energii Krzysztof Tchórzewski. Jak dodał, powinno to być możliwe do 2023 roku.

- Głównym elementem zapewniającym bezpieczeństwo energetyczne jest dywersyfikacja kierunków, źródeł i dostawców gazu oraz ropy naftowej. (...) W celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego rząd realizuje działania zmierzające do uniezależnienia się Polski od dostaw gazu z kierunku wschodniego. Obecnie sprowadzamy ok. 70 proc. całego wolumenu (polskiego zapotrzebowanie - red.) tego surowca, czyli ok. 10 mld metrów sześciennych - powiedział Tchórzewski podczas konferencji Europower.

- Dążymy do tego, by import z jednego źródła nie był większy niż 33 proc., co stanie się faktem do 2023 roku - dodał minister.

Elementami strategii zróżnicowania źródeł i dostawców gazu są projekt Baltic Pipe, umożliwiający przesył gazu do Polski ze złóż norweskich, oraz rozbudowa terminala LNG w Świnoujściu - z obecnych 5 mld do 7,5 mld metrów sześciennych.

Długoterminowy kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu, tzw. kontrakt jamalski, kończy się  w 2022 r. Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapowiadali, że umowa nie zostanie przedłużona "na obecnych zasadach". Wskazywano, że w sytuacji korzystnych warunków cenowych możliwe są umowy na krótszy termin.

Tranzyt przez Ukrainę mocno spadnie

Z kolei szef rosyjskiego koncernu Gazprom Aleksiej Miller oświadczył w środę, że po zbudowaniu dwóch planowanych gazociągów: Nord Stream 2 i Tureckiego Potoku przesył gazu przez Ukrainę zostanie utrzymany, ale jego skala spadnie nawet do 10-15 miliardów metrów sześciennych.

- Nie mówimy o tym, że całkowicie zaprzestaniemy tranzytu przez terytorium Ukrainy. Są kraje ościenne i regiony leżące na granicy z Ukrainą od strony Europy i bez wątpienia, dostawy do tych regionów Europy będą realizowane tranzytem przez terytorium Ukrainy - powiedział Miller.

Zastrzegł jednocześnie, że skala tego tranzytu będzie "bez wątpienia mniej znacząca". Wymienił wielkości rzędu 10-15 mld metrów sześć. surowca rocznie.

Dla porównania, w 2017 roku tranzyt przez Ukrainę wyniósł 93 mld metrów sześc. gazu, w 2016 - 82 mld metrów sześciennych.

Pierwsza nitka

Miller powiedział także, że nowy kontrakt z Ukrainą dotyczący tranzytu wymagał będzie negocjacji. Zapewnił, że warunki będą odmienne od tych, jakie zalecił w tej sprawie sąd arbitrażowy w Sztokholmie.

Wcześniej szef Gazpromu zapowiadał, że już za miesiąc koncern zakończy budowę pierwszej nitki Tureckiego Potoku (Turkish Stream). Pierwszą nitką gazociągu, układanego na dnie Morza Czarnego, popłynąć ma gaz z Rosji na potrzeby wewnętrzne Turcji. Drugą nitkę Rosja chciałaby przeznaczyć do eksportu surowca do krajów leżących na południu Unii Europejskiej.

- W pierwszej dekadzie maja zakończymy układanie pierwszej nitki gazociągu. Pozostaje do zbudowania terminal przyjmujący (gaz) oraz druga nitka. Tak więc, wszystko idzie zgodnie z planem - mówił Miller.

W połowie marca szef Gazpromu oceniał, że wygaszanie kontraktów z Ukrainą zajmie dwa lata.

Kryzys gazowy

W końcu lutego sąd arbitrażowy w Sztokholmie przyznał Naftohazowi 4,63 mld dolarów odszkodowania za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej ilości gazu do tranzytu. Ukraińska spółka ogłosiła, że biorąc pod uwagę pierwsze orzeczenie, stwierdzające, że Naftohaz ma spłacić zadłużenie wobec Gazpromu, ostatecznie należy się jej od Rosjan 2,56 mld dolarów.

1 marca Gazprom odmówił dostarczania Ukrainie gazu, który potrzebny jest do utrzymania odpowiedniego ciśnienia w rurociągach prowadzących do Europy Zachodniej. Ukraińcy zmuszeni byli wówczas ograniczyć zużycie tego surowca o 14 procent, by nie pobierać ze zbiorników podziemnych paliwa, które przeznaczone jest dla zachodnich kontrahentów. Kijów ocenił, że Rosjanie wywołali kryzys gazowy w odpowiedzi na werdykt ze Sztokholmu.

Ukraina od jesieni 2015 roku nie kupuje gazu od Rosji, lecz nabywa go od dostawców z państw Unii Europejskiej, w tym z Polski.

Nadzieje Putina

Przebywający z wizytą w Ankarze prezydent Rosji Władimir Putin wyraził we wtorek nadzieję, że trwające od dawna rozmowy Rosji z Unią Europejską w sprawie gazociągu Nord Stream 2 zakończą się pomyślnie.

Nord Stream 2 to projekt dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie o mocy przesyłowej 55 mld m sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 r. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się projektowi.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane