• rozwiń
    • WIG20 2107.96 -0.10%
    • WIG30 2413.04 -0.09%
    • WIG 56253.27 +0.09%
    • sWIG80 11590.84 -0.22%
    • mWIG40 3771.32 -0.42%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 09:21

Dostosuj

Wiedza to nie kapitał firmy? Fiskus podcina skrzydła ambitnym przedsiębiorcom

Wiedza to nie kapitał firmy? Fiskus podcina skrzydła ambitnym przedsiębiorcom
Foto: TVN24 Foto: To urzędnicy decydują, co możemy wliczyć w tzw. "koszta"

Urzędnicy fiskusa wybiórczo uznawali wydatki na tzw. koszty - pisze dzisiaj "Rzeczpospolita". Zdaniem urzędników, kurs języka angielskiego nie przyda się notariuszowi. Uznano, że to wydatek osobisty i nie można go zaliczyć do podatkowych kosztów.

Podobnie było z doktoratem z prawa autorskiego, który chciał zrobić Tomasz Piekielnik - radca prawny. Usłyszał, że kancelarię może prowadzić bez tytułu naukowego.

- To bzdurne uzasadnienie - przyznaje prawnik. - Oczywiste jest, że własne wiedza to główny  kapitał każdej firmy. Przedsiębiorcy muszą w nią inwestować, bo bez tego trudno prowadzić i rozwijać biznes - mówi.



Inne negatywne rozstrzygnięcia dotyczyły m.in. kosztów studiów podyplomowych z rachunkowości i podatków, które poniósł jeden z biznesmenów. Rozczarowała się także pewna lekarka, która zainwestowała w kurs językowy, chcąc leczyć pacjentów z innych krajów oraz mieć dostęp do anglojęzycznej literatury fachowej.

Okazuje się, że rozliczenie wydatków na kształcenie jest bardziej prawdopodobne wówczas, gdy firma wyśle na kurs pracownika. W tym przypadku, skarbówka dostrzega związek z prowadzeniem działalności.

Przy podejmowaniu urzędniczych decyzji nie brakuje absurdów. Pozostaje głęboką tajemnicą fiskusa dlaczego kurs angielskiego mógł sobie wpisać do kosztów wytwórca... szczudeł.

 

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane