• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Emerytury w Europie

Bez górnego limitu składek do budżetu trafią miliardy złotych. Ale to "zysk na krótką metę"

Prezes ZUS o wieku emerytalnym Odtwórz: Prezes ZUS o wieku emerytalnym
Prezes ZUS o wieku emerytalnym "Źródło: "Biznes dla Ludzi""

Na zniesieniu górnego limitu składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe budżet państwa może zyskać w przyszłym roku ponad 5 miliardów złotych – wyliczyło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które zaprojektowało nowe przepisy. Zdaniem ekspertów związanych z organizacjami przedsiębiorców, reforma może doprowadzić do wzrostu nierówności wypłacanych świadczeń. - Nasili się presja na podwyższenie niskich emerytur i rent. Efektem będzie dalsze zwiększenie deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – uważa Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

Nowe przepisy zaprojektowane w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w ubiegłym tygodniu zostały już przyjęte przed Radę Ministrów. Nowela zakłada zniesienie górnego limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Limit jest ustalony na poziomie trzydziestokrotności prognozowanego wynagrodzenia i w 2017 roku wynosi dokładnie 127 890 złotych. Od zarobków powyżej tej kwoty nie odprowadza się już składek.

Zmiany mogą więc dotyczyć pracowników zarabiających minimum 10,6 tys. złotych brutto miesięcznie. Z ministerialnych szacunków wynika, że dotyczy to ok. 350 tys. osób w Polsce.

Resort pracy proponuje, by składka była odprowadzana od całości przychodu, tak jak jest to w przypadku składek na ubezpieczenia chorobowe i wypadkowe. Dzięki reformie wzrosnąć mają wpływy m.in. do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłacane są emerytury. W sumie, tylko w przyszłym roku budżet na zmianach ma zyskać 5,2 mld złotych.

"Pożyczka"

– Budżet zyskałby, ale tylko na krótką metę. Pieniądze wpłacone do systemu trzeba będzie później zwrócić – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Organizacje reprezentujące interesy pracodawców mówią zgodnie: reforma może doprowadzić do wzrostu nierówności wypłacanych emerytur. Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan zauważa, że już dzisiaj – kiedy obowiązuje górny limit – emerytury najlepiej zarabiającym mogą stanowić 250 proc. średnich i ponad 500 proc. najniższych emerytur.

- Zniesienie górnego limitu składek spowoduje wzrost świadczeń 350 tysięcy osób najlepiej zarabiających i świadczeń rentowych ich małżonków. Jednocześnie dokonane już obniżenie wieku emerytalnego spowoduje znaczące zmniejszenie świadczeń osób o niskich dochodach. W wyniku pogłębienia zróżnicowania tych kwot nasili się presja na podwyższenie niskich emerytur i rent. Efektem będzie dalsze zwiększenie deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – uważa Jeremi Mordasewicz.

Łukasz Kozłowski zauważa, że zniesienie limitu spowoduje spadek wpływów do Narodowego Funduszu Zdrowia, według rządowych wyliczeń to 270 mln złotych rocznie. Z kolei wpływy z tytułu PIT spadłyby o 1 mld złotych.

Efekt? "Zwiększone zostałyby wpływy z tytułu składek, które są świadczeniem zwrotnym, a ograniczone wpływy podatkowe, których podstawową cechą jest bezzwrotny charakter. W ostatecznym rozrachunku finanse publiczne na tym stracą, ale w perspektywie najbliższych lat uzyskają znaczny zastrzyk dodatkowych środków" – czytamy w stanowisku Pracodawców RP.

Uzasadnienie projektu ustawy

To, co pracodawcy uważają za defekt planowanej reformy, resort pracy uznaje za pozytywy zmian. W uzasadnieniu do projektu ustawy czytamy, że rzeczywiście zniesienie limitu bezpośrednio będzie wpływać na wysokość otrzymywanej w przyszłości emerytury. Ale resort nie widzi tu problemu.

"Szczególnie jest to ważne w przypadku osób, które otrzymują w czasie swojej kariery zawodowej zróżnicowane pod względem wysokości zarobki" – pisze Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

- Konsekwencją tej zmiany będzie również to, że ZUS w przyszłości będzie wypłacał niektórym ubezpieczonym bardzo wysokie emerytury, w kwocie kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie – mówi Łukasz Kozłowski z Pracodawców RP.

Wzrosną koszty pracy

Uwagi pracodawców do projektu ustawy mogą wynikać z tego, że to właśnie oni – po zmianach – będą musieli głębiej sięgnąć do kieszeni.

Z analizy przygotowanej przez ekspertów PwC wynika,  że uchwalenie przepisów w zaproponowanym kształcie oznaczać będzie m.in. wzrost kosztów pracy ponoszonych przez pracodawców.

Eksperci wyliczyli, że koszt pracodawcy związany z zatrudnieniem pracownika zarabiającego 15 tys. złotych miesięcznie wzrośnie w przyszłym roku o blisko 8,5 tys. złotych (w porównaniu do roku 2017). Zatrudnienie pracownika zarabiającego 25 tys. złotych, będzie w przyszłym roku kosztował pracodawcę dodatkowo prawie 28 tys. złotych.

Resort pracy chce, żeby nowe prawo obowiązywało już od 1 stycznia 2018 roku.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane