• rozwiń
    • WIG20 2255.46 -0.74%
    • WIG30 2551.68 -0.72%
    • WIG 59191.71 -0.51%
    • sWIG80 11545.41 +0.30%
    • mWIG40 3759.27 +0.04%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-08 17:15

Dostosuj

Temat: Podatki

Rząd obiecuje, że rzeka pieniędzy popłynie do budżetu. Gdzie są jej źródła?

Wicepremier Morawiecki o uszczelnieniu VAT Odtwórz: Wicepremier Morawiecki o uszczelnieniu VAT
Wicepremier Morawiecki o uszczelnieniu VAT "Źródło: tvn24"

Od 15 do nawet 20 miliardów złotych - tyle zdaniem wicepremiera Mateusza Morawieckiego może wpłynąć do tegorocznego budżetu dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego. Rząd rozbudził nadzieje, notując 40-procentowy wzrost wpływu z VAT-u rok do roku w pierwszym kwartale. Eksperci przestrzegają jednak przed hurraoptymizmem, podkreślając, że ten wzrost może być jednorazowy i wcale nie wynikać z uszczelniania systemu.

Uszczelnienie systemu podatkowego było jedną z głównych gospodarczych zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie z tego źródła mają pochodzić pieniądze na realizację innych kosztownych obietnic, takich jak program 500 plus czy obniżenie wieku emerytalnego.

Czy to uszczelnianie przynosi efekt? Jeśli spojrzeć jedynie na suche dane, rząd ma się czym pochwalić. W pierwszym kwartale tego roku zanotowano o 40 procent wyższe wpływy z podatku VAT niż przed rokiem.

Według danych Ministerstwa Finansów, do końca marca 2017 roku dochody z podatku od towaru i usług przyniosły do budżetu blisko 42,4 mld złotych, tymczasem w analogicznym okresie 12 miesięcy temu było to 30,2 mld złotych. To prawdziwy skok.

SPRAWOZDANIE Z WYKONANIA BUDŻETU PAŃSTWA ZA STYCZEŃ-MARZEC 2017

A wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiada, że to dopiero początek, bo uszczelnienie VAT-u to "dla Polski jeden z najważniejszych tematów".

- My oczywiście w bardzo zdecydowany sposób walczymy z karuzelami vatowskimi, pustymi fakturami, wymuszaniem różnego rodzaju rozwiązań na fiskusie, które niby wiążą się z eksportem, a tak naprawdę nie ma żadnego eksportu - tłumaczył wicepremier.

Nowe prawo

Może się jednak okazać, że tak wyraźny wzrost wpływów - jak w pierwszym kwartale - jest tylko efektem jednorazowych czynników, natury księgowej.

- To że w pierwszych miesiącach wpływy z VAT tak gwałtownie wzrosły, to o niczym nie świadczy, bo doszło do przełożenia zwrotów z tego roku na poprzedni, zmiany rozliczeń z kwartalnych na miesięczne. Wszystkie te elementy powodują, że dopiero dane od kwietnia pokażą tak naprawdę, jak to wygląda -  mówi w rozmowie z tvn24bis.pl ekonomista Piotr Kuczyński.

Samo zresztą Ministerstwo Finansów w odpowiedzi przesłanej tvn24bis.pl wśród przyczyn wysokiej dynamiki wskazało między innymi dużą zmienność zwrotów VAT na przełomie roku. "Wysokie zrealizowane zwroty w grudniu 2016 roku i niskie w styczniu 2017 roku" - czytamy w wiadomości. Kilka tygodni temu zwracał na to uwagę także wiceminister finansów Leszek Skiba.

- Rzeczywiście to nie jest tak, że taka dynamika 40-procentowa może się utrzymać w naturalny sposób - przyznawał przedstawiciel resortu finansów. - Mimo wszystko celem budżetowym w roku 2017 jest utrzymanie dynamiki co najmniej 11-procentowej - dodawał Leszek Skiba.

Dłuższy okres zwrotu

Eksperci zwracają uwagę, że tak duży skok wpływów z VAT - przynajmniej po części - to efekt nowych przepisów, a nie uszczelniania. Od początku nowego roku weszła w życie nowelizacja ustawy o VAT, która wydłuża zwrot podatku przedsiębiorcom. Ci zatem, którzy wykazują nadwyżkę podatku od zakupów nad podatkiem od sprzedaży i wnioskują o zwrot muszą poczekać dłużej.

Ograniczono bowiem prawo do zwrotu w przyspieszonym terminie 25 dni. Od stycznia, aby tak się stało trzeba spełnić kilka warunków, w tym przynajmniej przez ponad rok dokonywać rejestracji do VAT.

Zdaniem Mateusza Morawieckiego dłuższy okres zwrotów dotyczy jednak pojedynczych przypadków. - W różnych urzędach skarbowych mogą się zdarzyć pojedyncze przypadki i analizujemy je, żeby nie było przetrzymywania pieniędzy - podkreślał niedawno.

Podstawowy termin zwrotu podatku wynosi zatem 60 dni od dnia dnia złożenia deklaracji. Fiskus może wydłużyć jednak ten czas nawet do 180 dni, jeśli w danym okresie rozliczeniowym u przedsiębiorcy nie wystąpiły czynności opodatkowane na terytorium kraju, bądź poza granicami.

Deklaracja co miesiąc

To jednak nie koniec zmian. Z kwartału do miesiąca skrócono także czas na złożenie odpowiednich deklaracji za każdy okres rozliczeniowy przez przedsiębiorców. W efekcie, prowadzący działalność zamiast płacić VAT w kwietniu, płacili na bieżąco, zwiększając tym samym dochody budżetu w lutym i marcu.

Oznacza to, że w konsekwencji w budżecie państwa pojawiają się pieniądze zarówno z wcześniejszych wpłat, a także dłużej zalegają środki do zwrotu dla prowadzących działalność.

- Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy opóźnia się zwroty i wtedy będziemy mieli bardzo dobre informacje dotyczące wykonania budżetu, dlatego, że środki nie zostaną zwrócone przedsiębiorcom i eksporterom. To argument księgowy, który powoduje, że wcale nie musi być tak dobrze jeśli chodzi o dochody budżetowe - wskazuje w rozmowie z tvn24bis.pl Marek Zuber, ekonomista.

Po zmianach kwartalnych rozliczeń mogą dokonywać tylko mali podatnicy, których przychód ze sprzedaży (wraz z kwotą należnego podatku VAT) nie przekroczył w poprzednim roku kwoty 1,2 mln euro.

- Zamknęliśmy możliwość rozliczenia kwartalnego dla dużych firm. Dużym firmom łatwiej jest prowadzić księgowość, płynność, zaciągać kredyty obrotowe, więc nie mam sygnałów od większych przedsiębiorców, że to jest jakiś poważny problem - tłumaczył niedawno te zmiany wicepremier Morawiecki.

Widmo kar

Ale eksperci nie wykluczają, że oprócz zabiegów księgowych, na wzrost wpływów z VAT mogą mieć też faktycznie działania mające uszczelnić system. Jak np. pakiet paliwowy, czy prawo do wykreślania z urzędu firm z rejestru podatników VAT.

Wśród tych narzędzi są również drakońskie kary za uchybienia podatkowe. Na początku marca weszła w życie nowela Kodeksu karnego, która może pełnić formę swoistego straszaka.

W myśl ustawy, jeżeli fałszywa faktura służąca do wyłudzenia zwrotu VAT dotyczy towarów lub usług o wartości przekraczającej 5 milionów złotych, przestępstwo będzie zagrożone karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.

Gdy wartość towarów lub usług wskazanych w fałszywych fakturach przewyższać będzie 10 milionów złotych, sprawcom grozić będzie, tak jak w przypadku najpoważniejszych zbrodni, kara pozbawienia wolności w najcięższych wypadkach nawet 25 lat więzienia.

Tyle, że ten straszak może okazać się bronią obosieczną, zniechęcając część przedsiębiorców do działalności i inwestowania. Podobny efekt mogą mieć częstsze kontrole skarbowe.

Płonące róże

Minister Morawiecki sam przyznał w tym tygodniu, że uszczelnienie systemu podatkowego to "fundamentalny i ważny proces i problem dla naszego kraju", przy rozwiązywaniu którego problemy mogą jednak dotknąć pojedynczych przedsiębiorców.

- Czasami rzeczywiście jakaś "róża zostanie skrzywdzona, jak te lasy płoną, ale ja nie chcę, aby te lasy płonęły" (…). Dla mnie jest to absolutnie fundamentalny priorytet, ale nie lekceważymy też problemów pojedynczych przedsiębiorców - powiedział obrazowo.

Ekonomista Marek Zuber pytany przez tvn24bis.pl o te słowa, zwracał uwagę na wcześniejsze wypowiedzi byłego już wiceministra finansów Wiesława Jasińskiego. - Na początku zeszłego roku powiedział, że jednym z najważniejszych sposobów na zwiększenie ściągalności podatków jest zaostrzenie kontroli skarbowych. I ewidentnie to się dzieje - podkreślił.

Zdaniem Zubera, "biorąc pod uwagę komplikacje systemu podatkowego prowadzi to utrudnienia pracy przedsiębiorców". - To czas, który muszą poświęcić kontrolerom i z drugiej strony będą zdarzały się błędy. Nie mówię o złej woli organów kontroli, tylko przy takim bajzlu w kwestii interpretacji przepisów nie da się błędów nie popełnić - tłumaczy.

W związku z tym ekonomista proponuje, by wraz ze zwiększaniem kontroli, rząd tak "zmienił przepisy dotyczące podatków, zwłaszcza VAT-u, żeby były one bardziej jednoznaczne i precyzyjne".

Jakie prognozy

Wicepremier Morawiecki ocenił, że poprawa ściągalności podatku VAT może przynieść już w tym roku do budżetu 15-20 miliardów złotych. Zdaniem Piotra Kuczyński, w tej chwili jest "za wcześnie mówić jakie są skutki". Podkreśla on, że ma duże wątpliwości, czy będzie to kwota o której mówił wicepremier.

Jego zdaniem, bardziej realny jest poziom 5-10 miliardów złotych.

- Nawet jeden, czy dwa miesiące mogą zadecydować o tym, jaka jest sytuacja budżetu, jeżeli chodzi o kwestie dochodów z VAT - wtóruje Zuber. - Na dzisiaj nie jestem w stanie postawić tezy, że doszło do jakiegoś przełomu i idziemy w kierunku zwiększenia ściągalności podatków o 20 miliardów złotych - dodał.

Zuber zwraca przy tym uwagę na słowa byłego ministra finansów Pawła Szałamachy. - W połowie zeszłego roku wydawało się, że idziemy w kierunku wyższej ściągalności o 5-11 miliardów złotych, z tego połowa wynikała z pakietu paliwowego. Sama poprawa ściągalność wpływów z VAT była tymczasem na poziomie wzrostu produktu krajowego brutto Polski - wskazuje. - Trudno to uznać za jakiś niesamowity sukces w poprawie ściągalności podatków - dodaje.

Zdaniem Zubera, "patrząc na zeszły rok, nie licząc pakietu paliwowego, którego nie jesteśmy w stanie wprowadzić drugi raz, trudno postawić tezę, że o 20 miliardów poprawi się ściągalność". Choć szanse na to są i wcale nie musi być to zasługa uszczelniania systemu.

- Możemy mieć o 20 miliardów większe wpływy podatkowe, bo może się okazać, że gospodarka będzie tak przyspieszać, że wzrost będzie o wiele wyższy niż ten zakładany w budżecie i sumaryczne wpływy z różnych podatków będą wyższe, ale to są dwie różne rzeczy. Większy wzrost wynikający ze wzrostu gospodarki i większy wzrost wynikający ze zwiększenia ściągalności podatków - tłumaczy ekonomista.

Nie można też zapominać, że po paru latach spadków cen, do gospodarki wróciła inflacja. A rosnące ceny podnoszą nominalne wpływy z VAT.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane