• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: 2019-05-24 17:15

Dostosuj

Temat: Frank szwajcarski

"Zwrot spreadów to zły pomysł". Pełnomocnik frankowiczów krytykuje propozycję prezydenta

"Zwrot spreadów to zły pomysł". Pełnomocnik frankowiczów krytykuje propozycję prezydenta

Prezydencki projekt ustawy, gwarantujący zwrot spreadów to nie najlepszy pomysł, bo nie wiadomo, czy zamyka prawo do dalszych roszczeń oraz zawiera zapisy, które mogą być uznane za niekonstytucyjne - mówi pełnomocnik procesowy kredytobiorców walutowych w procesach z bankami Mariusz Korpalski.

Frankowicze, skupieni m.in. w Stowarzyszeniu "Stop Bankowemu Bezprawiu" bardzo krytycznie ocenili przygotowanie przez Kancelarię Prezydenta i złożenie w Sejmie projektu, jedynie gwarantującego im zwrot spreadów. Opłat, pobieranych przez banki, wynikających z różnicy między kursem kupna i sprzedaży waluty.

Co z roszczeniami

Zdaniem pełnomocnika procesowego frankowiczów, mec. Mariusza Korpalskiego, "w projekcie najważniejsze jest to, że nie wiadomo, czy zamyka on prawo do dalszych roszczeń, czy nie".

- Z jednej strony mówi, że nie zamyka dalej idących roszczeń konsumentów, co można rozumieć jako wskazanie prawa m.in. do dochodzenia zwrotu spreadów w pełnym zakresie. Jeżeli jednak już złoży się wniosek o zwrot spreadu, to dalej w sądzie chyba nie można będzie domagać się zwrotu jego pozostałej części. Jeżeli tak, to by znaczyło, że jako kredytobiorca rezygnuję z części roszczeń, które mam, na podstawie tego, że klauzula zastosowana przez bank była sprzecza z prawem. A przecież na podstawie kodeksu cywilnego i przepisów unijnych nie mogę się zrzec tych roszczeń w sytuacji, w której bank dowolnie ustalał spready - wyjaśnia.

Mec. Korpalski podkreśla, że "w wielu umowach z kredytobiorcami nie był wpisany kurs, na podstawie którego banki będą wyliczać spready". - Niejednokrotnie robiły to w sposób dowolny, w żaden sposób nieuzgodniony. Właśnie dlatego te klauzule można uznać za abuzywne, bo łamały one kodeks cywilny i dyrektywę unijną z 1993 roku, mówiące, że klauzule wprowadzające dowolność w wyliczaniu zobowiązań klienta są bezskuteczne. Stąd kilkanaście lat później nie może się pojawić ustawa, która mówi, że jednak w jakimś zakresie te rozliczenia były skuteczne - dodaje.

Jak podkreśla ustawa "byłaby próbą sankcjonowania bezprawia i jako taka okazałaby się najprawdopodobniej bezskuteczna".

Limit kwotowy

Zwrot może przybrać formę pomniejszenia kapitału pozostałego do spłaty (w przypadku kredytów czynnych) lub wypłaty (w przypadku kredytów z umów wygasłych).

W ustawie założono wprowadzenie limitu kwotowego w wysokości 350 tys zł. Mec. Korpalski pytany o te zapisy, odpowiada, że "różnicowanie sytuacji klienta pod względem wysokości kredytu jest sprzeczne z zasadą równości wobec prawa".

- Nie można powiedzieć, że tego co ma więcej pieniędzy można okraść, a tego kto ma mniej, nie można. Jeżeli już, powinno być odwrotnie, można legalizować naruszenie prawa poniżej jakiejś kwoty, a nie powyżej. Dlatego ten zapis to jest absolutne kuriozum, bo oznacza, że jeśli ukradnę 360 tys. zł, to nie podlegam karze, a jak ukradnę 340 tys. zł, to podlegam - zwraca uwagę pełnomocnik procesowy frankowiczów.

Wyliczenia spreadów

Mecenas zupełnie nie rozumie też innego wyliczania spreadów przy kredytach denominowanych i indeksowanych. - Wydaje mi się, że zasadniczym błędem, który popełniają tu autorzy projektu jest przyjęcie, że kredyt denominowany jest udzielony w walucie obcej. Tymczasem był to kredyt udzielony w walucie polskiej, podobnie jak indeksowany - wskazuje Mariusz Korpalski.

Przypomina, że przy okazji tzw. ustawy antyspreadowej z 2011 roku prezesi NBP, ZBP i Sądu Najwyższego zgodnie twierdzili, że kredyty denominowane nie są kredytami walutowymi, podobnie jak nie są nimi kredyty indeksowane.

- Decydować powinna waluta, w której się obrót prawny rzeczywiście ma odbywać. Stąd, moim zdaniem, rozróżnienie w umowach kredytów jako denominowanych lub indeksowanych nie powinno uprawniać do wprowadzenia innego kursu - mówi mec. Korpalski.

Pomysł ZBP

Związek Banków Polskich proponuje tymczasem, by nie wyliczać każdemu klientowi należnego spreadu, tylko zwracać "uśredniane" spready, np. takie same dla danego banku w jednym roku.

Takie rozwiązanie zdaniem Mariusza Korpalskiego przyjmowanie tego samego przelicznika dla ludzi, którzy wzięli kredyty w styczniu i w lipcu "znowu pokrzywdzi jednych kosztem drugich". - Bywały lata, choćby rok 2008, gdy kursy walut były bardzo zmienne - wskazuje.

Jak mówi tzw. kurs sprawiedliwy zawarty w pierwszym projekcie prezydenta zaprezentowanym w połowie stycznia br. jest rozwiązaniem, które "miałoby sens, gdyby obejmowało okresy znacznie krótsze niż rok". Choć jak zaznacza, że zawsze przy uśrednianiu mogłoby się pojawić pytanie o zgodność z konstytucją, "bo osoba, która wzięła kredyt trzy dni wcześniej dostanie mniej, a ta która wzięła trzy dni później więcej".

Jakie rozwiązanie

Zdaniem mec. zamiast zwrotu spreadów, problem frankowiczów mogłaby rozwiązać np. ustawa doprecyzowująca, "która wskazywałaby, że klauzule w umowach, dowolnie ustalające zwrot spreadów, były od początku nadużyciem prawa".

- Były sprzeczne z dyrektywą unijną 93/13, która w roku 2000 została wprowadzona do kodeksu cywilnego. Bo każda umowa, a w szczególności konsumencka, powinna określać świadczenia stron, ich wysokość, a już przynajmniej obiektywne wskaźniki, jak zobowiązania wyliczać. Tymczasem w wielu umowach z kredytobiorcami używano nie np. tabeli NBP, tylko banku kredytodawcy - wskazuje pełnomocnik procesowy kredytobiorców walutowych w procesach z bankami.

Jak mówi na podstawie takiej ustawy frankowicze mogliby dochodzić w sądach nielegalnie pobranych przez banki świadczeń. - Poza tym gdyby istniała taka ustawa, banki byłyby bardziej skłonne decydować się na ugody z klientami. A tej skłonności obecnie nie wykazują. Ugody nie polegałyby oczywiście na redukcji roszczeń, ale np. rozłożeniu rozliczenia w czasie - dodaje.

Wpływ na gospodarkę

Pytany o to jak to wpłynęłoby na stabilność finansów państwa, mec. Korpalski zaznacza, że "jeżeli egzekwowanie zakazu umów nadużywających pozycji przedsiębiorcy i krzywdzących konsumenta byłoby nie do pogodzenia ze stabilnością finansów, to może najlepiej byłoby nic nie robić i liczyć na to, że prędzej czy później sądy sobie z tymi problemami poradzą".

- Niedługo będzie otwarcie postępowania merytorycznego w trzech sprawach zbiorowych frankowiczów i być może, niestety, trzeba będzie poczekać na rozstrzygnięcia sądowe. Bo rozwiązania ustawowe mogą okazać się niedostępne, z uwagi na to, że ustawodawca ma związane ręce i nie bardzo może ingerować w raz zawarte umowy - mówi.

 

Zobacz materiał "Faktów" TVN o najnowszej propozycji prezydenta dla frankowiczów (03.08.2016):

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane