• rozwiń
    • WIG20 2325.16 +2.13%
    • WIG30 2669.62 +2.08%
    • WIG 59936.46 +1.83%
    • sWIG80 11642.53 +0.69%
    • mWIG40 4064.68 +1.34%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Kierowcy wyłudzają odszkodowania na potęgę. OC musi więc drożeć

Wypadek kontrolowany Odtwórz: Wypadek kontrolowany
Foto: TVN24 | Video: tvn24 Foto: Każdego roku dochodzi w Polsce do ok. 350 tys. kolizji i ponad 30 tys. poważnych wypadków | Video: Wypadek kontrolowany

Fikcyjne kolizje. Fałszywe oświadczenia. Stłuczki których nigdy nie było. Nikt nie zna dokładnych danych, ale szacuje się, że tylko w zeszłym roku wyłudzono tysiące odszkodowań na ponad 1,5 mld zł. Materiał programu "Czarno na Białym".

Szalejące ceny to zmora właścicieli ponad 20 mln samochodów w Polsce. Wszyscy zapłacili albo niebawem zapłacą dużo wyższe składki ubezpieczenia OC. Wyższe nawet o kilkaset procent.

Powód? Rekordowa dziura w budżetach firm ubezpieczeniowych, która w ub. roku przekroczyła miliard złotych. Załatać muszą ją więc wszyscy kierowcy. A w systemie zrobili ją między innymi oszuści wyłudzający odszkodowania.

Wyłudzanie odszkodowań

Wyłudzacze z roku na rok posuwają się do coraz bardziej wyrafinowanych sposobów.

- To, co za pomocą wyłudzenia otrzymuje jeden przestępca ubezpieczeniowy, jest składką 20 uczciwych osób - mówi Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Każdego roku dochodzi w Polsce do ok. 350 tys. kolizji i ponad 30 tys. poważnych wypadków. Szacuje się, że co dziesiąte wypłacone odszkodowanie za kolizję czy wypadek w ogóle nie powinno trafić do kieszeni poszkodowanego. Wartość wyłudzonych w ten sposób odszkodowań za zeszły rok to średnio ponad 1,5 mld zł.

- Dokładnej skali wyłudzeń nikt nie zna. Tutaj możemy mówić wyłącznie o szacunkach, a więc kwotach idących w miliardy złotych - mówi Marcin Broda, ekspert ubezpieczeniowy.

W kółko po rondzie

Większość wyłudzeń odszkodowań to tzw. klasyka gatunku - czyli na stłuczkę lub na wymuszenie. To sytuacje zazwyczaj jednorazowe i proceder, który niezwykle trudno wykryć, a później udowodnić. Czasami kolizja powodowana jest celowo. Codziennością dla wyłudzaczy jest jeżdżenie w kółko po rondzie z dużą prędkością aż do chwili, kiedy ktoś ich nie zauważy i na nich wjedzie.

- Przyjeżdżają do nas ludzie, którzy mówią wprost, że chcą naprawić taniej, żeby w kieszeni zostało trochę więcej kasy. Tylko że później to wraca, bo to, co kierowcy zaoszczędzili teraz, później stracą, np. przy sprzedaży auta - wyjaśnia jeden z właścicieli warsztatu.

Popularne są też "kolizje" na parkingach centrów handlowych, na których nie ma oznaczeń dróg pierwszeństwa. W takich sytuacjach często pomaga monitoring i wykrywalność takich spraw rośnie. Jednak - jak twierdzą eksperci z branży ubezpieczeniowej - to tylko wierzchołek góry lodowej.

- Te kwoty które udaje się złapać i te grupy przestępcze, które udaje się zidentyfikować i oskarżyć,  to jest tylko część całego procederu - mówi Broda.

Niemal każda firma ubezpieczeniowa ma w swoich szeregach specjalnie powołane zespoły zajmujące się weryfikacją i sprawdzaniem wiarygodności zgłaszanych szkód. To byli pracownicy policji i detektywi.

Więcej za polisę

Stłuczki to jednak nie tylko stres i nerwy. Kierowca, który spowodował stłuczkę, znajdzie się na "czarnej liście" firmy ubezpieczeniowej. Za kolejną polisę będzie musiał zapłacić więcej.

Jeżeli ktoś prowadzi nieostrożnie i powoduje stłuczkę, to ubezpieczyciel podnosi mu stawkę. I to nie dziwi. Dziwi jednak, że od kilku miesięcy stawki OC gwałtownie, nawet o kilkaset procent, drożeją także dla doświadczonych i bezwypadkowych kierowców.

Ubezpieczenie OC jest obowiązkowe. Płaci je ponad dwadzieścia milionów kierowców, w ub. roku było to średnio 500 zł rocznie.

OC mówiąc w uproszczeniu, to taka zrzutka na pokrycie kosztów likwidacji skutków wypadków. I jak wskazuje Jan Prądzyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń, "każda wypłata, przez ubezpieczyciela odszkodowania, jest wypłatą z pieniędzy wszystkich ubezpieczonych".

W ubiegłych latach do wspólnej puli trafiło mniej pieniędzy, niż z niej wydano na odszkodowania. Pod tym względem rekordowy był 2015 rok, różnica wyniosła ponad miliard złotych.

- To była kropla, która przelała tę szklankę. Te miliard dwieście straty. To już była tak duża kwota, że ubezpieczyciele zaczęli coś z tym robić - mówi Igor Rusinowski, agencja ubezpieczeniowa.

Podwyżki OC

Na celowniku firm znaleźli się młodzi i kierowcy po wypadkach oraz taksówkarze.

Arkadiusz Wawer płaci za OC prawie o 400 złotych więcej niż w ubiegłym roku. Za jeden samochód, a ma ich dziesięć. Łatwo zatem policzyć, ile stracił na podwyżce. - Na samym tylko OC to jest 3 tys. -  4 tys. zł rocznie - mówi taksówkarze.

Taksówkarz to kierowcy podwyższonego ryzyka, bo jeździ zawodowo, czyli pokonuje znacznie więcej kilometrów niż przeciętny kierowca, a to naraża go statystycznie na częstsze wypadki.

Przeciętnym kierowcy, który od 16 lat ma polisę OC, nie miał żadnej kolizji i właśnie zapłacił za OC 70 proc. więcej niż w ubiegłym roku to Łukasz Choroń, muzyk z Warszawy. Jego ubezpieczenie, które wynosiło ok. 500 zł, wzrosło do ponad 800 zł.

- To jest jakieś 70 procent. Oczywiście zniżki na papierze mam. Strach pomyśleć co by było, gdybym ich nie miał - mówi.

 

Kto winny

Zdaniem firm ubezpieczeniowych winę za podwyżki ponoszą ci, którzy powodują wypadki oraz przede wszystkim ci, którzy domagają się przed sądami gigantycznych odszkodowań.

- Na przykład 10, 15 lat temu ludzie poszkodowani w wypadkach nie wiedzieli, ze mogą ubiegać się o odszkodowania z tytułu utraty dochodów. Dzisiaj już to wiedzą. Pomagają im różne firmy - wskazuje Igor Rusinowski, agencja ubezpieczeniowa.

Trudno jednak winić kierowców, że są świadomi swoich praw. Tymczasem ubezpieczyciele denerwują się, że sądy są nieprzewidywalne. Za śmierć w wypadku członka rodziny potrafią zasądzić odszkodowanie od kilku do kilkuset tysięcy złotych.

Potwierdza to Jan Prądzyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń. - Sądy zasądzają bardzo różnie. Doradcy poszkodowanych usiłują uzyskać coraz większe kwoty. To jest obszar, który wymaga uregulowania - podkreśla.

Hiszpania przykładem

Jednym z krajów, w którym uregulowano kwestię odszkodowań jest Hiszpania. Sędzia w tym kraju ma tabelkę, a w niej konkretne kwoty, które może zasądzić. - Jest przewidywalne, ile będzie płacone za śmierć osoby bliskiej. Ubezpieczeni i ubezpieczający wiedzą jakie kwoty dostaną. W Polsce tego nie wiemy - mówi Prądzyński.

Dlatego firmy ubezpieczeniowe nie potrafią przewidzieć, ile pieniędzy musi być w puli OC, żeby wystarczyło na pokrycie odszkodowań. Do tej pory braki łatały innymi ubezpieczeniami.

- OC każdy musi mieć, więc ubezpieczyciel je sprzedaje, ale zarabia na innych, dobrowolnych ubezpieczeniach: mieszkanie, AC. Dzięki temu łączny zysk firm był dodatni - mówi Igor Rusinowski.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (36)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Marek2bl4
Mam prawo jazdy 35 lat wszysykie możliwe zniszki i w tym roku zapłaciłem 100% więcej niż za zeszły okres u tego samego ubezpieczyciela!? .
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Baster
Po to płacimy składki, a w nich jest zawarta opłata za pracę towarzystwa ubezpieczeniowego, by towarzystwa pilnowały naszych pieniędzy i nie dały się oszukiwać i same nie oszukiwały.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
jozeff_179
Szkoda, że nie piszą o tym jak ubezpieczyciele nie chcą wypłacać odszkodowań i jest problem z ustaleniem sprawcy wypadku. Dlatego w takich przypadkach przydaje się ubezpieczenie ochrony prawnej (ja mam akurat w D.A.S.). Płacisz te składki, ale przynajmniej wiesz, że jak przyjdzie co do czego będzie zwrot.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Fox_populi
Bo na samochód powinno być tylko nieobowiązkowe AC a polisa OC powinna być zawierana na kierowcę. Jak kierowca nie ma wypadków z jego winy to ma zniżki a jak ma to zwyżki, i to konkretne a nie po 10% za kolizję. Powinni uzależnić posiadanie prawa jazdy od opłaconego w ten sposób OC
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
maxxx
Swój trafił na swojego . Towarzystwa Ubezpieczeniowe to banda złodziei . Praktycznie nie ma możliwości z OC szkody osobowej dostać odszkodowanie bez skierowania sprawy do sądu .
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kombat
40 lat jeżdżę bezwypadkowo ,ciągle tylko płacę i płaqcę OC.ten system ubezpieczeń jest chory .Trzeba go zmienić .Poza tym różne ubezpieczenia się na siebie nakładają .Co robi policja w wypadku kolizji?Gdzie ocena,protokóły?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Yaspi
Gdyby nie było przymusowych ubezpieczeń, nie było by problemu z ich wyłudzaniem.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kkoren
w sadach bylaby jatka o prywatne odszkodowania - ale kto wie, moze koncowy efekt bylby pozytywny... moze nawet ludzie zaczeliby ostrozniej jezdzic koniec koncow...?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Sparrovsky
Sam znam przypadek, jak ktoś padł ofiarą takiej specjalistki, ale że jest pracownicą sądu rejonowego W-wy Pragi, to ma układy i nic się nie dało zrobić.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
feminka33
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kkoren
bo skladke placisz nie za przeszle zaslugi, tylko za ryzyko jakie stanowisz teraz. a ryzyko zwiazane z Twoim poruszaniem sie po drodze nieustannie rosnie - m.in. za sprawa wyludzaczy.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane