• rozwiń

Temat: Gospodarka

Podatek od marketów ma dać 3,5 mld zł. PiS przedstawia szczegóły

PiS opodatkuje markety. Od pierwszego kwartału 2016 Odtwórz: PiS opodatkuje markety. Od pierwszego kwartału 2016
Foto: flickr.com/ (CC BY-NC 2.0)/ Jim | Video: TVN24 BiS Foto: Zdaniem ekspertów za wprowadzenie nowego podatku najwięcej zapłacą klienci | Video: PiS opodatkuje markety. Od pierwszego kwartału 2016

Podatek od marketów powinien zacząć obowiązywać w pierwszym kwartale przyszłego roku - mówi PAP poseł PiS Henryk Kowalczyk. Według niego do Sejmu trafi projekt przewidujący 2-proc. podatek od przychodów sklepów o powierzchni powyżej 250 m kw. Ma to dać budżetowi ok. 3,5 mld zł.

Z uzasadnienia projektu ustawy autorstwa PiS wynika, że w 2013 r. 175 sieci handlowych, które działały w sektorze sprzedaży detalicznej, wpłaciło łącznie podatki dochodowe w wysokości 440 mln zł. Kwota ta stanowi - według autorów propozycji - 0,47 proc. ich przychodów.

Nowe rozwiązanie

Podatek od hipermarketów to nowe rozwiązanie, wcześniej niestosowane w Polsce. Ma ograniczyć transfer zysków ze sprzedaży detalicznej w Polsce przez duże koncerny do innych krajów, stworzyć równe reguły konkurencji dla małych i dużych sklepów oraz przynieść dodatkowy dochód dla budżetu.

Autorzy projektu podkreślają, że nowa ustawa ma ograniczyć potencjalny transfer zysków osiąganych ze sprzedaży detalicznej na terenie kraju przez duże koncerny. W wielu przypadkach - ich zdaniem - wielkie sieci handlowe mają obecnie możliwości unikania płacenia podatku dochodowego (którego realna wysokość jest bardzo niska). Przykładowo, wykazują straty podatkowe, by nie płacić podatków dochodowych, a zyski faktycznie transferowane są do innych państw.

Przeciw ekspansji

Nowy podatek - według PiS - ma również przeciwdziałać ekspansji zagranicznych sieci handlowych, które dysponując środkami i odpowiednim know how potrafiły szybko podporządkować sobie rynek handlu detalicznego Polski.

PiS przekonuje w uzasadnieniu projektu, że sklepy wielkopowierzchniowe w Polsce są obecnie realnie mniej obciążone podatkami niż ich mniejsi, detaliczni konkurenci. "Mało kto wierzy, że jest jakaś inna droga zachowania na tym rynku porównywalnych warunków podatkowych dla dużego, średniego i małego biznesu handlowego" - czytamy w uzasadnieniu.

Według autorów projektu udział podatku dochodowego w przychodach małego i średniego biznesu zajmującego się handlem detalicznym jest ponad dwukrotnie wyższy niż w sklepach wielkopowierzchniowych, a sytuację dodatkowo pogarsza tzw. czwarty sektor, czyli sprzedaż detaliczna podmiotów niepłacących żadnych podatków, który w małych miastach i na wsi stanowi już liczącą się konkurencję głównie dla małych i średnich firm.

Dwa warianty

W projekcie rozważane są dwa warianty stawki podatkowej. Pierwszy to 2 proc. podstawy opodatkowania. W drugim wariancie proponowana jest skala podatkowa - wysokość stawki uzależniona byłaby od podstawy opodatkowania. Współtwórca programu gospodarczego PiS, poseł Henryk Kowalczyk powiedział jednak PAP, że w Sejmie pojawi się projekt uwzględniający pierwszy wariant.

- Wyjdziemy do Sejmu z wariantem 2 proc., bez progresji. Podstawą opodatkowania jest przychód hipermarketów. Chcielibyśmy, żeby ustawa weszła w życie jak najszybciej. Nie wiem, czy uda się od 1 stycznia 2016 r., ale powinna już obowiązywać w pierwszym kwartale przyszłego roku. Ustawa będzie dotyczyć sklepów o powierzchni pow. 250 metrów kw. i sprzedaży detalicznej. W skali roku powinno dać to ok. 3,5 mld zł wpływów do budżetu - powiedział.

Jak w Budapeszcie

Podobne rozwiązanie podatkowe zastosował Budapeszt, wprowadzając podatek od handlu wielkopowierzchniowego na okres 3 lat. Na Węgrzech przedmiotem opodatkowania jest obrót w sklepach wielkopowierzchniowych, a stawki tego podatku wynoszą od 0,1 do 2,5 proc. Jak podali autorzy polskiego projektu, wprowadzenie podatku na Węgrzech to jeden z elementów "przynoszącej pozytywne rezultaty polityki premiera Węgier Victora Orbana, która zmierzała do poprawy sytuacji ekonomicznej kraju i ochrony narodowych interesów".

W opublikowanym w lipcu raporcie PwC (sporządzonym na zlecenie Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji) jego autorzy przekonują, że wielkie sieci handlowe utraciłyby większość zysków, gdyby w Polsce wprowadzono regulacje handlu detalicznego podobne do obowiązujących na Węgrzech. Największe koszty wprowadzenia "regulacji węgierskich" - zdaniem autorów raportu - poniosą klienci.

Zapłacą klienci

Wskazują oni, że jeżeli analogiczne przepisy zostałyby wprowadzone w Polsce, zyski 17 największych sieci handlowych spadłyby z ok. 2,2 mld do 31 mln zł rocznie, a główny ciężar zmian poniosłyby sieci średnie. Opłaty i podatki mogłyby sięgnąć ok. 2,5 mld zł, o co najmniej 400 mln spadłyby wpływy z CIT. Mniejsza sprzedaż przyniosłaby też skutek w postaci o 1,5 mld zł niższych wpływów z VAT.

Do Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji należą największe w Polsce sieci handlowe, m.in. Auchan Polska, Carrefour Polska, Castorama Polska, właściciel sieci Biedronka Jeronimo Martins Polska, Kaufland Polska Markety, Lidl Polska, Tesco Polska, czy Żabka Polska.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (62)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
jan_gramczyk
Zabrać jednym i dać drugim i nie ważne że ci drudzy mogą być więksi od pierwszych. taki Telekom ma pełno salonów mniejszych niż 250 mk. ale to porównywalnie duża firmado naszych polskich które mają mniej większych sklepów... czy to jest OKEJ?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
obserwatormarcin
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
mrdok
Czekajcie czekajcie zaraz nam zamkną sklepy w niedziele, będzie superowo :). Już zaajeli się szkołami, teraz hipermarketami i oświatą, ale chyba wszystko na opak.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Pindraszka
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dobrybajer
juz ekonomisci podworkowi hejtuja??? znawcy tematu! co za ludzie!!! czy tylko same hipermarkety sa w Polsce? zakupy w osiedlowym sklepiku to wstyd. ja nie widze problemu. u mnie jest kilka rodzinnych duzych sklepow w ktorym moge kupic wszystko.
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
addari
Osiedlowe sklepiki poupadały ze względu na wysokie ceny . Te , które istnieją zazwyczaj łupią cenami osoby nie jeżdżące do marketów ( starzy, chorzy , samotni ludzie itp.) oraz dokonujących drobnych sporadycznych zakupów. Jak ceny w marketach wzrosną, wzrosną też marże/ceny w takich sklepikach - to elementarz działania rynku.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
mrdok
@dobrybajer - hipermarkety to taniość, a sklepy osiedlowe to drożyzna... taka moja ekonomia.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Piotru70
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
rainmen
Da albo i nie da. Tesco już się zastanawia nad likwidacją sieci w tej części europy.
Jak na razie nowa władza zaczyna zwijać państwo. Sentyment do czasów słusznie minionych doprowadzi w końcu do tego, że zostaną tylko GS-y na wsi i Społem w miasteczkach. Gratulacje.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Brain Scientist
PiS-u nie obchodzi, że zapłacą klienci. Przynajmniej będzie na kogo zwalić - "to już nie nasza wina, to te wredne, niedobre supermarkety; dowalmy im jeszcze bardziej". A trochę później "to, że rezygnują z działalności w Polsce to też nie nasza wina, a niech sobie uciekają".
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane