• rozwiń
    • WIG20 2208.54 -0.16%
    • WIG30 2497.43 -0.11%
    • WIG 57950.18 -0.06%
    • sWIG80 11410.26 -0.38%
    • mWIG40 3665.88 +0.46%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Bez "uprzywilejowanych", czyli bez podatku liniowego. Pięć rzeczy, które musisz wiedzieć

Koniec podatku liniowego. Rozmowa z Wojciechem Warskim i Przemysławem Pruszyńskim Odtwórz: Koniec podatku liniowego. Rozmowa z Wojciechem Warskim i Przemysławem Pruszyńskim
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 BiS Foto: Jednolity podatek ma uprościć system rozliczeń, zmniejszyć obciążenia dla prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, zakłada także wyższe podatki dla najlepiej zarabiających | Video: Koniec podatku liniowego. Rozmowa z Wojciechem Warskim i Przemysławem Pruszyńskim

- Nie ma powodu, by prezes spółki zarabiający milion rocznie płacił 19 proc., a ktoś inny wielokrotnie mniej zarabiający - 60 proc. - tłumaczył dzisiaj Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, zapowiadając likwidację liniowego 19-proc. PIT dla prowadzących działalność gospodarczą. Tłumaczymy, czym jest podatek liniowy i co go zastąpi.

Wprowadzenie jednolitego podatku będzie oznaczało likwidację liniowego 19-proc. PIT dla prowadzących działalność gospodarczą. Nie ma powodu, by prezes spółki zarabiający milion rocznie płacił 19 proc., a ktoś zarabiający wielokrotnie mniej - 60 proc. - mówił PAP minister Henryk Kowalczyk.

- Myślę, że do końca listopada projekt ustawy będzie przyjęty przez rząd. Potem parlament będzie miał 1-2 miesiące. Chciałbym, aby cały proces legislacyjny zakończył się do końca lutego. ZUS chce mieć bowiem 9 miesięcy na zmianę systemu informatycznego - wyjaśniał Kowalczyk. Nowy system miałby obowiązywać od 2018 roku.

 

1. Co się zmieni?

Rząd zamierza zlikwidować podatek liniowy, który wynosi dziś w przypadku przedsiębiorców 19-proc. Ma to być m.in. konsekwencja wprowadzenia jednolitego podatku, łączącego w sobie PIT, ZUS i NFZ (o czym piszemy poniżej).

Jak zapowiedział minister Henryk Kowalczyk, możemy się spodziewać czterech lub pięciu stawek jednolitej daniny. Minimalna ma wynosić 19,5 proc., a maksymalna ok. 40 proc.

Dziś maksymalne obciążenie to ok. 60 proc. (dotyczy to grupy, która płaci 32-proc. PIT - czyli po przekroczeniu pierwszego progu podatkowego, czyli kwoty 85 528 zł rocznie - a do tego składkę ZUS, rentową).

- Osoby zarabiające od 120 tys. zł brutto rocznie teraz płacą znacznie mniej. W tej chwili od tego progu zaczyna się uprzywilejowanie - podatnicy przestają płacić składkę na ZUS, a my nie chcemy, żeby to uprzywilejowanie pozostało, chcemy to wyrównać - wyjaśniał Kowalczyk.

 

2. Czym jest podatek liniowy?

Podatek liniowy jest jedną z form opodatkowania dochodu. Przedsiębiorca sam wybiera, czy chce płacić podatki liniowo (19 proc.), czy według tzw. skali, czyli 18 proc. lub 32 proc. - w zależności od dochodu.

Jeżeli prowadzący firmę postanowi rozliczać się, wybierając podatek liniowy, to zawsze musi oddać państwu taki sam procent od swoich dochodów. Niezależnie od tego, czy dochód jest niski, czy wysoki.

Podatek liniowy jest szczególnie korzystny dla osób, których dochód jest większy od 85 528 zł. Dlaczego? Ponieważ w przypadku opodatkowania według skali podatkowej przejście tej granicy dochodu powoduje przejście na większą stawkę podatku - 32 proc.

 

3. Jakie są wady i zalety podatku liniowego?

Do zalet podatku liniowego wymienia się najczęściej możliwość odliczenia od przychodu kosztów ich uzyskania oraz stawkę niezależną od uzyskanego dochodu. Co więcej, podatek liniowy nie łączy dochodów uzyskanych z różnych źródeł. Oznacza to, że dochody opodatkowane liniowo nie będą miały wpływu na podwyższenie stawki podatku od dochodów, które są opodatkowane według skali podatkowej (z 18 proc. na 32 proc.).

Wśród wad należy wymienić utratę możliwość korzystania z ulg podatkowych np. na internet, dzieci, a także ulgi rehabilitacyjnej. Nie można także rozliczać się z małżonkiem lub z samotnie wychowywanym dzieckiem ani odliczyć kwoty wolnej od podatku. Trzeba również prowadzić księgi przychodów i rozchodów.

 

4. Jednolita danina

Rząd chce, by trzy różne składki - na ZUS, NFZ oraz PIT - zastąpić jednym podatkiem, który połączy je wszystkie. Jeśli pomysł zostanie przyjęty, odczują go właśnie ci najbogatsi.

Ten pomysł zakłada, że kwota wolna, ulgi i składki na ZUS, NFZ i PIT miałyby się zawierać w jednym podatku. Skala podatkowa miała mieć rozpiętość od 10 do 39,5 proc.

Założenia jednolitej daniny, w tym planowana skala podatkowa będą przedstawione do połowy listopada. Według niego na razie nie ma decyzji, kto będzie ściągał jedną daninę - ZUS czy skarbówka.

Opozycja zarzuca partii rządzącej, że modyfikacje, jakie wprowadziła do pomysłu sprawiają, iż system nie jest wystarczająco czytelny. Chodzi głównie o system różnych ulg i zwolnień.

 

5. Niższy ZUS

ZUS będzie płacony od dochodów, ale na początek od wysokości płacy minimalnej. Obecnie nawet jednoosobowa firma (samozatrudnieni) płaci ok. 1200 zł na składki (zdrowotna, rentowa, wypadkowa, emerytalna).

Po zmianach drobni przedsiębiorcy zapłacą niższy ZUS. - Ich obciążenia spadną z obecnych 1200 zł do ok. 500 zł. ZUS będzie płacony od dochodów, ale na początek od wysokości płacy minimalnej - mówił Kowalczyk.

 

"Jednolity podatek" - co się kryje za nową propozycją rządu?

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane