PiS bez pieniędzy na realizację obietnic? "Brakuje jakichś 20-30 mld zł w tym całym planie"

PiS bez pieniędzy na realizację obietnic? "Brakuje jakichś 20-30 mld zł w tym całym planie"
Foto: TVN24BiŚ Foto: Gościem "Otwarcia Dnia" był Ignacy Morawski

- Obiecane (przez rząd Beaty Szydło - red.) wydatki nie mają pokrycia w obiecanych dochodach - mówił w rozmowie z TVN24 Biznes i Świat Ignacy Morawski, główny ekonomista BIZ Banku. Zdaniem ekonomisty należy się spodziewać ograniczania obietnic wyborczych PiS-u: "500 zł na dziecko będzie dla ograniczonej liczby osób, kwota wolna od podatku będzie podniesiona, ale będzie dotyczyła tylko części osób uboższych".

Zdaniem Morawskiego koszt obietnic wyborczych PiS-u to 30-40 mld zł, podczas gdy wpływy z nowych podatków przyniosą ok. 8 mld zł. Według ekonomisty brakuje zatem kwoty rzędu 20-30 mld zł. Te braki mogą spowodować

- Moim zdaniem będzie ograniczenie tych obietnic. 500 zł na dziecko będzie dla ograniczonej liczby osób, kwota wolna od podatku będzie podniesiona, ale będzie dotyczyła tylko części osób uboższych - mówił.

W poszukiwaniu przyczyny

Morawski zauważa, że idea projektu 500+ jest słuszna, jednak przy projektowaniu tego rodzaju

programów należałoby zastanowić się nad przyczynowością niskiego poziomu dzietności.

- Nie mam nic przeciwko temu, by prowadzić politykę redystrybucji - czyli dawać biedniejszym rodzinom pieniądze, aby żyło im się łatwiej. Problem polega na tym, że różnego rodzaju programy wspierające rodziny powinny być powiązane z problemem, który jest u źródła niskiej dzietności. Niska dzietność to jest tylko przejaw jakiegoś problemu - mówił gość "Otwarcia dnia".

- Moim zdaniem przyczyną niskiej dzietności jest niska stopa zatrudnienia kobiet, niższe płace. Generalnie kobieta boi się mieć dziecko, bo boi się, że nie wróci do pracy - wyjaśniał Morawski.

Zdaniem ekonomisty, pomoc dla rodzin powinna być związana z bodźcami dla zatrudniania kobiet.

- Powinniśmy wiązać pomoc dla rodzin z bodźcami do zatrudniania kobiet. To jest zadanie nie tylko dla rządu, ale też dla sektora prywatnego. Chodzi o wprowadzanie kodeksu dobrych praktyk, regulacji, które sprawiałyby, że kobiety będą mogłyby wrócić łatwo do pracy - mówił.

Morawski przytoczył przykład sytuacji kobiet na rynku pracy w innych krajach UE. Okazuje się, że kraje w których stopa zatrudnienia kobiet (udział kobiet, które pracują w całej populacji, która może pracować teoretycznie) jest wyższa, średnio dzietność także jest wyższa.

Dotyczy to także katolickich - w Irlandii, gdzie stopa zatrudnienia kobiet jest wysoka, rodzi się także więcej dzieci. We Włoszech natomiast, gdzie pracuje mniej kobiet, współczynnik dzietności jest także odpowiednio niższy.

Nowelizacja budżetu? PR i księgowość

Ekonomista komentuje także decyzję o nowelizacji budżetu.

- Nie uważam, że zdarzy się coś, co zdestabilizuje finanse publiczne - ta nowelizacja, sama w sobie,

jest to zabieg księgowy, trochę PR-owy. Nie pochwalam, ale nie przestraszyłbym się. Natomiast problem leży gdzie indziej - przesunięcie dochodów z roku na rok, to jest jednorazowa sprawa - tego nie da się osiągnąć w 2017 roku. Jest problem wciąż niedopasowania obietnic do dochodów - mówił w studiu TVN24 Biznes i Świat.

Morawski wyrażał obawy związane z tym, że rząd odchodzi od polityki redukcji deficytu.
- My ten deficyt mamy wciąż bardzo wysoki - stwierdził, prognozując, że dochody z VATu będą niższe od oczekiwanych. Zdaniem ekonomisty, jest to spowodowane deflacją oraz problemami ze ściągalnością podatku. Zwrócił także uwagę jednak na pozytywy płynące z niskich stóp procentowych:

- Z drugiej też strony mamy też duże niższe wydatki, stopy procentowe na świecie, oprocentowanie obligacji idzie w dół, a więc rząd wydaje mniej na obsługę długu.

 

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (8)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Tyberios
Pierw marionetkowa premier mówiła o zwiększeniu zadłużenia o 1,5 miliarda. Potem szybko w trybie paniki jeszcze w tym budżecie muszą zadłużyć się o 4 miliardy... strach pomyśleć o ile jeszcze zwiększa zadłużenie w nowym budżecie. A PAD piał z mównicy że pieniądze są i nadwyżka jest.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Aradan
Jakiś bankster będzie tu oceniał czy są pieniądze, czy nie ma.
  • 1
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Mahdab
Oczywiscie ze nie! A skad bankier ma wiedziec czy sa pieniadze. Przeciez zajmuje sie tym tylko zawodowo. Lepiej zapytajmy kobiety z brocha - ona wie wszystko. Ojciec dyrektor tez umie kase robic, podatkami sie nie przejmuje wiec tez mozemy go zapytac. jest tyle autorytetow w tym kraju... Ardan - ty to jestes lepski gosc..
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Kalif
  • 8
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
emex74
tyle, że te tłuki zarzucają myślącym, że nie myślą samodzielnie właśnie. Dramat.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.