• rozwiń
    • WIG20 2359.82 -0.76%
    • WIG30 2687.12 -0.74%
    • WIG 59786.65 -0.83%
    • sWIG80 10982.47 0.00%
    • mWIG40 4071.70 -0.58%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 14:24

Dostosuj

Za mieszkania płacimy więcej niż przed kryzysem. "Rynek nie przestaje zaskakiwać"

Jak znaleźć dobre mieszkanie? Odtwórz: Jak znaleźć dobre mieszkanie?
Jak znaleźć dobre mieszkanie? "Źródło: TVN24BiS /"

Nigdy wcześniej Polacy nie płacili tak dużo za mieszkania - wynika z najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego. - Pomimo przekroczenia psychologicznej granicy, wzrost cen mieszkań nie zwalnia - komentuje Bartosz Turek z Open Finance.

Z najnowszych danych NBP wynika, że za używane mieszkanie trzeba było płacić średnio o ponad 9 proc. więcej niż przed rokiem. Po takim wzroście już w trzecim kwartale bieżącego roku ceny mieszkań używanych okazały się wyższe niż przed globalnym kryzysem finansowym (trzeci kwartał 2007 roku).

Dane te dotyczą siedmiu miast (Gdańsk, Gdynia, Kraków, Łódź, Poznań, Warszawa, Wrocław) i badane są przez bank centralny za pomocą specjalnego indeksu. Jest on o tyle ciekawy, że uwzględnia jakość sprzedawanych mieszkań, a nie tylko polega na obliczeniu zwykłej średniej lub mediany z cen transakcyjnych. Jest to więc najbardziej wiarygodna miara badająca zmiany cen mieszkań w Polsce.

Ceny przyspieszają

Bartosz Turek z Open Finance ocenił w analizie, że "rynek mieszkaniowy nie przestaje zaskakiwać", a wzrosty cen wyraźnie przybierały na sile w ostatnich miesiącach.

"Podczas gdy jeszcze rok temu NBP sugerował, że używane mieszkania w największych miastach zdrożały o prawie 4,7 proc. w skali roku (odczyt za trzeci kwartał 2017 r.), to dziś dynamika jest prawie dwa razy szybsza" - napisał ekspert w analizie.

Dodał, że dane udostępniane przez bank centralny są jednak opóźnione, bo dopiero podsumowują trzeci kwartał bieżącego roku. "Z listopadowego odczytu indeksu stworzonego przez Open Finance i Home Broker wynika, że w największych miastach mieszkania drożały już z ponad 13-proc. dynamiką" - podkreślił analityk.

Według niego powodów tych wzrostów jest kilka. "Jeden z nich to utrzymująca się od dłuższego czasu bardzo dobra sytuacja na rynku pracy. Ta powoduje, że coraz więcej Polaków stać na zaciągnięcie kredytu hipotecznego, a ponadto coraz dłużej trwająca dobra koniunktura ułatwia podjęcie decyzji o zadłużeniu się na wiele lat. Nie bez znaczenia są też niskie stopy procentowe. To przez nie oprocentowanie lokat jest tak niskie, że skłania osoby posiadające kapitał do szukania innego sposobu na zainwestowanie pieniędzy (np. zakup mieszkania na wynajem). Z drugiej strony niskie stopy procentowe oznaczają też tanie kredyty, z których Polacy w 2018 roku korzystają najchętniej od dekady"- wyjaśnia.

Spory potencjał do wzrostu

Zdaniem Turka wzrost cen powyżej szczytu sprzed ostatniego kryzysu jest "momentem symbolicznym, co nie oznacza jeszcze wcale, że mamy do czynienia z bańką cenową większą niż dekadę temu".

"Pamiętajmy, że w międzyczasie mieliśmy do czynienia z inflacją, która wyraźnie podniosła ogólny poziom cen. Dane GUS sugerują, że mieszkania musiałyby zdrożeć jeszcze o około 25 proc., aby w ujęciu realnym poziom cen wzrósł ponad szczyt przed kryzysem" - tłumaczy.

Zwrócił też uwagę, że w międzyczasie wynagrodzenia Polaków wzrosły w latach 2007- 2018 o ponad połowę, a kredyty staniały o jedną trzecią.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
lastanetaarion
Bogaci się bogacą kupując mieszkania i wynajmując je biednym - walnie kryzys, to biedni się wyprowadzą, a jak właściciel nie będzie chciał oddać kaucji, to wyprowadzający się zrobi coś niemiłego. I bogaty będzie musiał sprzedać połowę swoich mieszkań za bezcen, żeby spłacić kredyty ;)...
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane