• rozwiń

Zatrzymanie prawa jazdy. "Zdarza się, że przepisy są niewłaściwie interpretowane"

Policjanci sprawdzą stan licznika Odtwórz: Policjanci sprawdzą stan licznika
Policjanci sprawdzą stan licznika "Źródło: tvn24"

Rząd ma gotowy projekt, który jednoznacznie przesądzi, że zatrzymanie prawa jazdy będzie wiązało się z zawieszeniem uprawnień do kierowania pojazdami. Zdarza się, że obecne przepisy są niewłaściwie interpretowane i tacy kierowcy są traktowani jedynie jako osoby nieposiadające przy sobie dokumentów - wyjaśniło Ministerstwo Infrastruktury w odpowiedzi przesłanej tvn24bis.pl.

Projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw (w tym ustawy o kierujących pojazdami) jest na etapie konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych.

Ministerstwo zaproponowało w nim doprecyzowanie regulacji "w taki sposób, żeby zatrzymane prawo jazdy przez organy ruchu drogowego oraz przez starostę skutkowało jednoczesnym zawieszeniem uprawnienia do kierowania pojazdami".

Zatrzymanie prawa jazdy

Ministerstwo w odpowiedzi przesłanej tvn24bis.pl przypomniało, że zgodnie z przepisami kierującym pojazdem może być osoba, która osiągnęła wymagany wiek i jest sprawna pod względem fizycznym i psychicznym oraz posiada umiejętność kierowania pojazdem w sposób niezagrażający bezpieczeństwu, nieutrudniający ruchu drogowego i nienarażający kogokolwiek na szkodę oraz uzyskała odpowiedni dokument stwierdzający posiadanie uprawnienia do kierowania pojazdem.

"Osoba, której zatrzymano prawo jazdy (np. za przekroczenie 24 punktów karnych), nie jest uprawniona do kierowania pojazdami" - wskazało MI.

Przedstawiciele resortu zwrócili uwagę, że "w większości przypadków osoby, którym zatrzymano prawo jazdy, są traktowane jako kierujące bez wymaganych uprawnień".

"Zdarza się jednak, że przepisy są niewłaściwie interpretowane i tacy kierowcy są traktowani jedynie jako osoby nieposiadające przy sobie dokumentów" - dodali. Oznacza to, że grozi im mandat w wysokości 50 złotych.

Po zmianie przepisów wątpliwości nie będzie. "Zaproponowane przez Ministerstwo Infrastruktury przepisy wskazują jednoznacznie, że osoba, której zatrzymano prawo jazdy, ma także zawieszone uprawnienia do kierowania pojazdami. Taka osoba będzie zatem traktowana jako kierująca bez uprawnień" - podkreśliło ministerstwo.

Według MI "ujednolici to tryb postępowania sądów i służb kontrolnych i nie pozostawi możliwości różnej interpretacji przepisów prawa". "Pozwoli to także na skuteczne wyeliminowanie z ruchu drogowego osób rażąco naruszających przepisy ruchu drogowego oraz niespełniających warunków wymaganych do kierowania pojazdami" - dodał resort.

Wyższe kary

Jako pierwszy o szykowanych zmianach w przepisach napisał "Dziennik Gazeta Prawna". Gazeta zwróciła uwagę, że doprecyzowanie przepisów będzie oznaczało, że każdy kierowca, który wsiądzie za kierownicę bez uprawnień, narazi się na dziesięciokrotnie wyższy mandat.

Będzie bowiem odpowiadał za wykroczenie z art. 94 Kodeksu wykroczeń (brak uprawnień), a nie z art. 95 (brak przy sobie wymaganych dokumentów).

"Dziennik" zwrócił uwagę, że w kodeksie jest to różnica tylko jednego artykułu, ale w portfelu już 450 złotych, ponieważ zgodnie z taryfikatorem mandat za brak uprawnień to 500 złotych.



Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane