• rozwiń
    • WIG20 2208.54 -0.16%
    • WIG30 2497.43 -0.11%
    • WIG 57950.18 -0.06%
    • sWIG80 11410.26 -0.38%
    • mWIG40 3665.88 +0.46%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Nissan szuka swego miejsca po Brexicie. Szef koncernu z wizytą u premier May

Foto: EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA Foto: Carlos Ghosn (pierwszy z prawej) opuszcza Downing Street po spotkaniu z Theresą May

Prezes Nissana Carlos Ghosn spotkał się w piątek z premier Wielkiej Brytanii Theresą May. Decyzja o Brexicie i związana z tym niepewność sprawiły, że inwestycje japońskiego koncernu w fabryce w Sunderlandzie stoją pod dużym znakiem zapytania.

- Celem piątkowych rozmów jest zapewnienie, że obie strony podążają naprzód tą samą drogą, która zaspokaja potrzeby zarówno firmy, jak i kraju - mówił rzecznik Nissana przed spotkaniem.

Zagrożone inwestycje

Dwa tygodnie temu Ghosn ostrzegł, że jego koncern zrezygnuje z nowych inwestycji w największe zakłady samochodowe w Wielkiej Brytanii, o ile brytyjskie władze nie zrekompensują Nissanowi strat wynikających z taryf celnych, jakie mogą zostać nałożone po Brexicie.

- W ciągu najbliższych miesięcy musimy zdecydować o inwestycjach i nie możemy czekać do zakończenia Brexitu. Musimy więc dojść do jakiegoś porozumienia z brytyjskim rządem - powiedział Ghosn podczas targów motoryzacyjnych w Paryżu.

- Nasze przyszłe wydatki będą zależeć od gwarancji odszkodowań, na wypadek gdyby ewentualne porozumienie Wielkiej Brytanii z Unią Europejską doprowadziło do wzrostu ceł na eksport samochodów - dodał Francuz.

Obawy biznesu

Pod koniec roku Nissan ma podjąć decyzję, czy nowy model Qashqai będzie produkowany w Wielkiej Brytanii, czy poza nią - poinformowało w piątek źródło zaznajomione ze sprawą, cytowane przez Reutersa.

Fabryka w Sunderlandzie jest największą fabryką Nissana w Europie. Zatrudnia 6,7 tys. osób i ma zdolność do produkcji 500 tys. samochodów rocznie.

Wielu przedsiębiorców jest zaniepokojonych tym, że Wielka Brytania zmierza ku "twardemu Brexitowi". Oznacza to bowiem, że kraj ten może opuścić jednolity rynek europejski i - w przypadku branży samochodowej - podnieść cła na eksport do 10 proc.

Premier uspokaja

Brytyjski przemysł motoryzacyjny był zdecydowanym zwolennikiem pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Nie ma się czemu dziwić, bo ten sektor korzystał na nieograniczonym dostępie do największej strefy handlu na świecie i na jej ujednoliconych przepisach.

W 2015 roku w Wielkiej Brytanii wyprodukowano 1,59 mln samochodów. 80 proc. z nich trafiło na eksport, głównie do krajów europejskich. Branża motoryzacyjna zatrudnia na Wyspach 800 tys. ludzi.

W październiku Theresa May powiedziała, że rząd zrobi wszystko, aby rozwijać i wspierać sektory gospodarki takie jak motoryzacja, przemysł lotniczy i usługi finansowe. Brytyjski rząd zapowiedział też, że będzie wysłuchiwał obaw biznesu i będzie chronił gospodarkę, kiedy pod koniec marca rozpocznie się procedura wystąpienia z UE.

Bez kierowcy i pedałów, czyli samochody przyszłości:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
jerzyna50
Za chwile angole beda produkowac tylko swoje czarne taxi bo wszyscy z uk uciekna emigranci sami wyjada ! a angolom zostanie tylko wycie do krolowej :)
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane