• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Zginął przez Harry'ego Pottera? Nowe szczegóły wypadku Tesli

Pierwszy śmiertelny wypadek w półautonomicznym aucie Odtwórz: Pierwszy śmiertelny wypadek w półautonomicznym aucie
Foto: EPA/JOHN G. MABANGLO | Video: TVN24 BiS Foto: Tesla Model S | Video: Pierwszy śmiertelny wypadek w półautonomicznym aucie

Kierowca Tesli, który zginął, kiedy jego Model S wjechał pod przyczepę ciężarówki na jednej z autostrad stanu Floryda, mógł oglądać Harry'ego Pottera w momencie wypadku. Tak przynajmniej twierdzi kierowca ciężarówki, która brała udział w zdarzeniu.

62-letni Frank Baressi opowiadał, że Tesla Joshuy Browna poruszała się z nadmierną prędkością, a kierowca Modelu S zamiast obserwować drogę oglądał film. Jak sprecyzował w rozmowie z Associated Press, był to film o przygodach Harry'ego Pottera. Dodał, że sam nie widział, jak film jest odtwarzany, ale słyszał dźwięk z rozbitego samochodu.

Policja na Florydzie powiedziała Reutersowi, że znalazła w samochodzie przenośny odtwarzacz DVD.

Do wypadku doszło 7 maja na Florydzie. Przyczynę śmierci mężczyzny bada amerykański nadzór bezpieczeństwa transportu (NHTSA).

Zdaniem światowych mediów wyniki śledztwa będą ważne dla wielu firm pracujących nad technologią autonomicznej jazdy, umożliwiającej samochodom samodzielną nawigację bez udziału kierowcy.

Nietypowa sytuacja

Producent samochodów elektrycznych tłumaczył, że jego system półautonomicznej jazdy jest wyposażony w system kontroli pasa ruchu i automatyczne hamowanie w sytuacji awaryjnej, jednak samo kierowanie powinno być nadzorowane przez kierowcę. Tesla podkreśliła również, że samochód nie zahamował, ponieważ ciężarówka w tamtych warunkach nie mogła być wykryta przez jego systemy.

"Ani autopilot, ani kierowca nie zauważyli białego boku przyczepy, który zlał się z tłem nieba - przez to nie uruchomiło się automatyczne hamowanie" - poinformowała Tesla. Według firmy doszło w tym przypadku do bardzo nietypowej sytuacji.

Śledztwo NHTSA ma charakter wstępny, jednak z czasem może zostać rozwinięte i objąć swym zakresem więcej wątków - zawierających szeroką analizę technologii, nad którą pracują nie tylko koncerny motoryzacyjne, ale np. firmy z Doliny Krzemowej.

Według klasyfikacji NHTSA autopilot Tesli jest rozwiązaniem tzw. drugiego poziomu autonomii. Samochody tej klasy potrafią korzystać w tym samym czasie z dwóch funkcji: w tym przypadku z utrzymywania pasa ruchu i zachowywania stałej prędkości dzięki systemowi aktywnego tempomatu. Eksperci sugerują jednak, że technologia Tesli odpowiada "trzeciemu poziomowi autonomii" - takie samochody potrafią na pewnych odcinkach poruszać się samodzielnie.

Kierowcy ryzykują

Dziennik "Wall Street Journal" zwraca uwagę, że od chwili wprowadzenia przez Teslę funkcji autopilota wielu kierowców Modelu S zaczęło zamieszczać w sieci materiały pokazujące jego działanie w praktyce. W ten sposób wielokrotnie zarejestrowano niebezpieczne zachowania kierowców, którzy chcieli zademonstrować działanie autopilota.

Wcześniej w tym roku Tesla opublikowała aktualizację oprogramowania, która wyłączyła możliwość korzystania z autopilota w dzielnicach mieszkaniowych i na drogach bez linii pasa ruchu. System zapobiega też przekraczaniu dozwolonej prędkości powyżej 8 km/h.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane