• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: 2019-05-24 17:15

Dostosuj

Samochody bez kierowcy wjeżdżają na drogi. Ale technika nadal zawodzi

Bez kierowcy i pedałów, czyli samochody przyszłości Odtwórz: Bez kierowcy i pedałów, czyli samochody przyszłości
Foto: shutterstock.com Foto: Samochody przyszłości mają jeździć bez kierownicy i pedałów | Video: Bez kierowcy i pedałów, czyli samochody przyszłości

- Pojazdy dla firm, które kursują z małą prędkością po wyznaczonych trasach są już testowane i w Europie, i w Japonii, i w Stanach Zjednoczonych. Samochody autonomiczne mercedesa, volvo czy półautonomiczne tesli są już z nami - podkreślił na antenie TVN24 BiS Kacper Jeneralski z TVN Turbo. Mają przede wszystkim obniżyć koszty firm zajmujących się transportem. Jednak, jak przyznał profesor z AGH Ryszard Tadeusiak: - Technika jest dobrym sługą, ale bardzo złym panem.

Ford ogłosił, że do 2021 roku wypuści do seryjnej produkcji autonomiczny samochód. Na innowacyjnej technologii ma przede wszystkim skorzystać transport publiczny i korporacje taksówkarskie, aby ograniczyć wynagrodzenia należne kierowcom.

- Pojazdy dla firm, które kursują z małą prędkością po wyznaczonych trasach są już testowane i w Europie, i w Japonii, i w Stanach Zjednoczonych. W przypadku Forda jest ta nowość, że to ma być samochód wielkiego koncernu, a nie próbny pojazd i ma być bez kierownicy i pedałów. Nie będzie możliwości kierowaniem nim przez kierowcę - mówił Kacper Jeneralski z TVN Turbo.

Gość TVN24 BiS podkreślał, że samochody autonomiczne to nie perspektywa 2021 roku, ale rzeczywistość. Ta technologia jest już testowana.

Ford rezygnuje z projektu aut półautonomicznych, w których można by sięgnąć po kierownicę. Zakłada, że pasażerowie w pełni zaufają systemowi komputerowemu, który ma pozwolić na podróż bez kierowcy. Samodzielne auta mają być wykorzystywane głównie w transporcie publicznym.

Jeneralski przyznał, że na takich samochodach skorzystają korporacje taksówkarskie czy firmy przewozowe. Nowatorskie rozwiązanie ma przede wszystkim zmniejszyć koszty przedsiębiorstw związane z wypłatami wynagrodzeń dla kierowców.

Robot za człowieka

Profesor automatyki i robotyki AGH Ryszard Tadeusiewicz przyznał, że w przyszłości ludzie nadal będą potrzebni, ale zadania, które będziemy im powierzać będą się zmieniały.

- Jest cały szereg zawodów, które zostały wyparte w wyniku rozwoju techniki. Wszędzie tam, gdzie automat może zastąpić człowieka, zastąpienie jest racjonalne - podkreślił. Wspomniał o zakładach fotograficznych, które jeszcze do niedawna wywoływały zdjęcia.

Zwrócił jednak uwagę, że w przypadku zastępowania kierowców autonomicznymi samochodami, droga do doskonałości jest jeszcze daleka.

- Problem leży głównie w rozpoznawaniu obrazu. Kierowca to przede wszystkim oczy, a robot kierujący pojazdem to sensory - mówił prof. Tadeusiewicz.

Technika zawodzi, ale i ratuje

Profesor przyznał, że nowoczesna technologia musi stawić czołu największemu wyzwaniu. To analiza i przetwarzanie obrazu, które może być porównywalne pod względem dokładności ze wzrokiem i mózgiem kierowcy.

- Człowiek jadąc musi realizować wiele zadań percepcyjnych, obserwować znaki drogowe, sytuację na drodze i innych jej użytkowników. W momencie, gdy kierowcę zastępuje automat, to wszystko musi robić pokładowy komputer - przyznał prof. Tadeusiewicz. Dodał, że zdarzają się przypadki, jak w ostatnim czasie pożar autonomicznej Tesli,

- Technika jest dobrym sługą, ale bardzo złym panem. Musimy być ostrożni i każdą rzecz pięciokrotnie sprawdzić, zanim życie powierzymy automatowi- podkreślił prof. AGH.

Profesor zwrócił uwagę, że automatyka i robotyka może jednak poprawiać zdrowie. Wskazał, że medycyna, a zwłaszcza opieka nad osobami niepełnosprawnymi, jest tym obszarem, gdzie zastosowanie robotów mogłoby przyczynić się do podnoszenia komfortu życia pacjentów.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane