• rozwiń

Bez kasy, licencji i płacenia podatków. Pięć zarzutów wobec Ubera

Nocny atak na kierowcę Ubera. Policja zajmuje się sprawą Odtwórz: Nocny atak na kierowcę Ubera. Policja zajmuje się sprawą
Nocny atak na kierowcę Ubera. Policja zajmuje się sprawą "Źródło: tvn24"

Po trzech latach obecności Ubera w Polsce z jego aplikacji korzysta milion osób. Jednak o kontrowersjach wokół amerykańskiego giganta mówią nie tylko taksówkarze, którzy tracą klientów, ale także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Ministerstwo Finansów. Jakie konkretnie zarzuty stawiają Uberowi?

1. Bez kasy fiskalnej

Każdy kierowca taksówki musi mieć w pojeździe kasę fiskalną i rozliczać się z fiskusem.

Do niedawna kierowcą Ubera można było zostać, nie prowadząc nawet działalności gospodarczej.

Różnica w obciążeniach fiskalnych była więc kolejną kością niezgodny pomiędzy obiema grupami.

W 2015 roku Ministerstwo Finansów wydało komunikat, w którym czytamy: "Ministerstwo Finansów informuje, że dochody osób fizycznych uzyskane z tytułu świadczenia usług transportowych z wykorzystaniem tej aplikacji podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych na zasadach przewidzianych w ustawie z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych". Zdaniem MF, nawet brak wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej nie ma wpływu na powstanie i zakres obowiązków podatkowych.

- Osoby fizyczne osiągające dochody z wykorzystaniem aplikacji mobilnej Uber powinny samodzielnie wypełniać obowiązki wynikające z przepisów prawa podatkowego i prawa ubezpieczeń społecznych – twierdzi ministerstwo.

Jeszcze jedną kwestią, na którą zwracał również uwagę UOKiK, jest potrzeba uregulowania prawa tak, by sama korporacja była zmuszona do odprowadzania podatków w Polsce. Obecnie tego nie robi.

2. Niskie stawki

Tym, co przyciąga do Ubera ogromną rzeszę klientów, są niskie ceny. Taksówkarze twierdzą, że są one poniżej progu opłacalności. Znajduje to potwierdzenie w wynikach finansowych firmy: w 2016 zanotowała stratę w wysokości 2,6 miliarda dolarów przy przychodach na poziomie 6,5 mld. Przy czym warto pamiętać, że amerykańska korporacja inwestuje spore kwoty w rozwój i innowacje.

Taksówkarze pobierają opłaty w oparciu o taryfę dzienną i nocną, a także podział na strefy. Z kolei Uber ma w zasadzie nieograniczoną liczbę taryf. Ich podwyższenie, czyli mnożniki, zależą od popytu – im więcej osób chce w danym momencie skorzystać z aplikacji, tym więcej będą musieli zapłacić.

Zdaniem taksówkarzy jest to naciąganie klientów.

3. Obcokrajowcy

Po odliczeniu wszystkich kosztów często okazuje się, że bycie kierowcą Ubera nie jest wcale lukratywnym zajęciem.

Uber twierdzi, że średni miesięczny przychód kierowców, jeżdżących do 20 godzin tygodniowo, to 1801 zł w skali całego kraju. Jeżdżąc do 40 godzin tygodniowo, średni przychód zwiększa się do 4855 zł. Ci, którzy jeżdżą ponad 40 godzin tygodniowo (i przejeżdżają ponad 4 tys. kilometrów), w oficjalnych statystykach notują przychody rzędu 8247 zł.

Jednak nie brakuje głosów, że faktyczne przychody są dużo niższe. Stąd wśród kierowców Ubera coraz więcej cudzoziemców, a zwłaszcza Ukraińców.

4. Stary nowy pomysł

Tym, co wyróżniało Ubera na samym początku, była aplikacja mobilna, przez którą klient zamawiał przejazd. To stało się podstawą tego biznesu. Korporacja podkreśla, że nie oferuje przejazdów, a właśnie dostęp do platformy, która łączy kierowców z pasażerami.

Jednak polskie korporacje taksówkarskie w dużej części również korzystają z podobnych aplikacji. I tak samo jak Uber od razu podają swojemu klientowi cenę usługi.

5. Bez licencji

By zostać kierowcą Ubera trzeba mieć ukończone 19 lat i co najmniej od roku posiadać prawo jazdy. Amerykańska korporacja wymaga od kierowców przedstawienia dowodu osobistego, zaświadczenia o niekaralności, zaświadczenia o wykroczeniach w ruchu drogowym, dowodu rejestracyjnego, ubezpieczenia UC i potwierdzenia prowadzenia działalności gospodarczej.

Taksówkarze, poza tym wszystkim, muszą jeszcze przedstawiać zaświadczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych i psychologicznych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy.

Jednak największy spór pomiędzy taksówkarzami a uberowcami dotyczy licencji. Ci pierwsi muszą zaliczyć szkolenie i zdać egzamin ze znajomości topografii miasta (i oczywiście za to wszystko zapłacić). Zakres egzaminu jest ustalany indywidualnie przez każde miasto.

Za przewóz ludzi bez licencji grozi kara 8000 zł. Stąd taksówkarze organizują "obywatelskie zatrzymania" i razem z Inspekcją Ruchu Drogowego "polują" na uberowców.

Nowa ustawa

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa pracuje nad nową ustawą regulującą odpłatny przewóz osób. Ma ona zrównać taksówkarzy i kierowców Ubera. Wszyscy świadczący usługi przewozu będą musieli posiadać licencję.

Kontrowersje

Uber budzi wątpliwości w zasadzie w każdym kraju, w którym się pojawia. W przypadku Danii i Węgier siłą nacisków była tak silna, że korporacja musiała wycofać się z rynku. Procesy przeciwko firmie toczą się w Kanadzie, Hiszpanii, we Włoszech i na Słowacji. Ale problemy z taksówkarzami to nie jedyny problem Ubera.

Korporacja zaliczyła kilka wizerunkowych wpadek. Okazało się m.in., że aplikacja śledzi swoich klientów, nawet kiedy jest wyłączona. Jednak najpoważniejsze zarzuty wobec korporacji i jej kierowców dotyczą gwałtów i molestowania seksualnego.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane