• rozwiń
    • WIG20 2319.13 +0.47%
    • WIG30 2662.03 +0.60%
    • WIG 59762.34 +0.55%
    • sWIG80 11571.17 -0.39%
    • mWIG40 4020.65 +0.59%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:46

Dostosuj

Maszyna na miejskie korki. Jaki motocykl kupisz za 10 tys. zł?

Maszyna na miejskie korki. Jaki motocykl kupisz za 10 tys. zł?
Foto: Yamaha Foto: Yamaha.jpg

W tym sezonie lato nie rozpieszcza motocyklistów. Sezon zbliża się ku końcowi. Ale to najlepszy moment, by kupić taką maszynę. Ceny jednośladów mają tendencję do lekkich spadków wraz z nadejściem jesieni. Podpowiadamy, na jakie modele warto zwrócić uwagę.

Przede wszystkim warto szukać marek popularnych. Wówczas łatwiej o części zamienne oraz porady i opinie na forach internetowych.

Tych pierwszych prędzej czy później będziemy musieli poszukać. Te ostatnie pomogą nam w rozwiązaniu ewentualnych problemu ze sprzętem.

W zestawieniu pominęliśmy skutery. Nie załapały się też motocykle typu chopper.

W przyjętym przez nas zakresie cenowym (9,5 tys. zł do 10 tyś. złotych) na portalach z ogłoszeniami motoryzacyjnymi najczęściej występuje Aprilla RS oraz KTM Duke.

Pierwszy w kolejności motocykl to tzw. ścigacz, czyli szosowy jednoślad pełen owiewek. Dzięki temu ma aerodynamiczne kształty i mimo niewielkiej pojemności i mocy 15 KM potrafi się rozpędzić do ponad 140 km/h.

"Mały Książę" z kolei to bardziej naked bike, czyli szosowy motocykl bez bocznych owiewek. Historycznie motocykle tego typu nie mogły mieć żadnych plastików, ale coraz bardziej wyśrubowane wymogi dotyczące ekonomii jazdy oraz norm emisji spalin, wymusiły na producentach montaż przednich elementów poprawiających aerodynamikę. Podobna moc i nieco mniej opływowe kształty nakeda skutkują nieco niższą prędkością maksymalną. Duke ma jednak tę przewagę nad ścigaczami, że jego kierownica znajduje się trochę wyżej, dzięki czemu manewrowanie między samochodami z pominięciem ich lusterek wydaje się nieco łatwiejsze.

Niemal równie popularna jest Honda CBR. Motor obudowanego motocykla szosowego rozwija moc 15 KM i rozpędzi jednoślad do około 140 km/h. Agresywne barwy HRC, w jakich najczęściej można spotkać najmniejszą „cebeerkę”, sprawiają, że wygląda jak rasowy ścigacz. Skromną moc silnika zdradzają jedynie cienkie opony i niewielkie tarcze hamulcowe.

Kolejną maszyną na dwóch kołach jest Yamaha YZF, odpowiednik CBR-ki. W przyjętym przez nas zakresie cenowym, można też znaleźć kilka egzemplarzy Hondy CB, typowo miejskiego motocykla, siostry modelu CBR, ale o mniejszej mocy (10,6 KM), innych kątach ramy oraz mniej sportowym zestrojeniu zawieszenia.

Jeżeli motocykl ma nam służyć do jazdy po mieście, nie sposób nie wspomnieć o kilku egzemplarzach jednośladów typu Supermoto - mieszczą się one w naszych cenowych widełkach.

Supermoto to w skrócie motocykl typu enduro, jednak z pewnymi drobnymi różnicami. Pierwszą z nich jest zestaw szosowych opon zamiast tzw. „kostki” oraz mniejsze (na ogół 17 calowe) obręcze kół. Pozostałe kosmetyczne zmiany dotyczą hamulców, zestrojenia zawieszenia, poszerzonych półek przedniego zawieszenia, szerszego wahacza oraz przełożeń skrzyni biegów.

Supermoto to wysoko zawieszone motocykle, których kierownica bez problemu przechodzi ponad lusterkami samochodów osobowych i większości SUV-ów. Dlatego jest to idealny środek transportu, zdolny niesamowicie sprawnie zaginać miejską czasoprzestrzeń.

W ramach przyjętego przez nas budżetu zmieściły się dwa ogłoszenia o sprzedaży Yamahy WR125X – o seryjnej specyfikacji supermoto oraz jedna Husqvarna, przerobiona na motocykl tego typu ze specyfikacji enduro.

Motocykle o pojemności 125 ccm i mocy do 15 KM to świetny sposób na pierwszy kontakt z jednośladami i w wielu przypadkach początek przygody trwającej całe życie.

A tak jeździ jeden z najnowszych motocykli Hondy o specyfikacji, oponach i przeznaczeniu stricte terenowym: 


Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
kunta kinte
junak to był motor dlaczego nie produkujemy sami, bo polscy prezesi i inzynierowie to pasozyty od pilnowania roboli w fabryczkach zachodnich inwestorów na terenie polszy pilnuja czy robotnik nie wychodzi na papierosa a nawet nie umieja pracowac narzedziami nie mówiac o skonstruowaniu nowej łopaty
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane