• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: 2019-09-20 17:15

Dostosuj

Temat: Komisja Europejska

Pomysł Brukseli może słono kosztować polskie firmy. "Koszty 29 procent w górę"

Bruksela za płacą minimalną w transporcie Odtwórz: Bruksela za płacą minimalną w transporcie
Bruksela za płacą minimalną w transporcie "Źródło: TVN24 BiS"

Polscy przewoźnicy drogowi są zaniepokojeni propozycjami Komisji Europejskiej, które nakładają na firmy transportowe obowiązek wypłacania płacy minimalnej kierowcom wykonującym przewozy międzynarodowe - poinformował prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek. Profesor Przemysław Borkowski ostrzega, że po wejściu nowych przepisów koszty działalności rodzimych firm transportowych zwiększą się o prawie jedną trzecią.

Propozycjami zaprezentowanymi w środę przez Komisję Europejską zaniepokojeni są przedsiębiorcy z sektora transportowego nie tylko z Polski, ale też innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Bruksela proponuje między innymi, by kierowcy wykonujący przewozy międzynarodowe po trzech dniach pobytu w kraju docelowym w skali miesiąca byli obejmowani jego przepisami o płacy minimalnej. W Niemczech to 8,5 euro za godzinę, a we Francji blisko 10 euro.

Koszty w górę

- 29 procent prognozowanego wzrostu kosztów opiera się na przesłance, że firmy będą chciały utrzymać swoje przychody. Jeśli przyjmiemy unijne liczby dotyczące udziału kosztów płac i kosztów paliwa w ogólnych wydatkach naszych firm transportowych, to należy oczekiwać wzrostu kosztów o 29 procent dla polskich przedsiębiorstw - powiedział profesor Przemysław Borkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zastrzegł, że mówi o małych firmach, bo w przypadku dużych wzrost będzie mniejszy, ponieważ będą one w stanie rotować kierowców, wysyłając ich do różnych krajów, by nie podlegali pod przepisy o płacy minimalnej.

Ekspert uważa, że regulacje, jakie zaproponowała Komisja Europejska, sprzyjają dużym przewoźnikom. - Nie określiłbym tego jako próbę wyeliminowania polskiego transportu, tutaj chodzi prawdopodobnie o interesy dużych firm przewozowych, zwłaszcza z Europy Zachodniej, które są zagrożone działaniami ze strony polskich przewoźników. Chodzi też o przewoźników rumuńskich, łotewskich, litewskich, którzy opanowali rynek unijny - podkreślił.

Walka z dumpingiem

Borkowski odrzuca argumentację o potrzebie walki z "dumpingiem socjalnym", jaka pojawia się zarówno ze strony Komisji Europejskiej, jak i państw zachodnich optujących za takimi rozwiązaniami.

Zwrócił uwagę, że niższe koszty wynagrodzeń, z jakich korzystają firmy z naszej części Europy, uznawane są właśnie za "dumping socjalny", ale w analogicznej sytuacji, jeśli przedsiębiorstwa z zachodu Europy mają przewagi wynikającego z łatwego dostępu do kapitału po niskim koszcie, to nikt nie mówi "dumpingu finansowym".

- A przecież zasada, mechanizm przewagi konkurencyjnej jest taki sam. Ja jestem generalnie za tym, żebyśmy nie mówili o dumpingu społecznym czy finansowym, tylko o zasadach konkurencji. Wszyscy mają równe szanse - jedni mają przewagi konkurencyjne w jednej dziedzinie, inni w drugiej - zaznaczył profesor.

Jego zdaniem regulacje powinny dążyć do wyeliminowania z rynku nieuczciwych przedsiębiorców, np. firm, które nie płacą pracownikom czy unikają opodatkowania, i zapewniać równe warunki konkurencji dla wszystkich.

Przewoźnicy zaniepokojeni

Zaniepokojenie propozycjami Komisji Europejskiej wyrazili polscy przewoźnicy drogowi. - Jako branża transportowa jesteśmy bardzo zaniepokojeni faktem, że Komisja Europejska, którą uważaliśmy za stróża porządku w Unii Europejskiej, (...) raczej skłonna jest poddać się presji i lobbingowi bogatych państw starej Unii, niż robić wszystko, aby podstawowe reguły gry w UE były przestrzegane - powiedział w czwartek dziennikarzom prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek.

- Komisja Europejska poddała się lobbingowi i naciskom populistów przed wyborami w Niemczech, co jest nie do zaakceptowania - dodał. Zdaniem Buczka, zmiana reguł w transporcie międzynarodowym spowoduje, że polskie firmy będą miały problemy ze spłatą zobowiązań za kupione ciężarówki.

- Odczuwamy spadek zapotrzebowania na transport. Rentowność w transporcie międzynarodowym jest zbliżona do zera. I jakikolwiek wzrost kosztów powoduje wypadnięcie z rynku. (...) Nie zgadzamy się na to, żeby zmieniać nam reguły w trakcie gry. My nie możemy się wycofać z tego rynku z dnia na dzień - stwierdził. Poinformował, że polscy przewoźnicy międzynarodowi dysponują flotą 230 tysięcy samochodów i zatrudniają około 300 tysięcy kierowców.

Buczek zapowiedział, że przewoźnicy będą zmuszeni do ostrej reakcji, jednak nie sprecyzował, na czym mogłaby ona polegać.

- Wydaje mi się, że już skończyliśmy z pisaniem pism, bo KE nie reaguje. (...) Z całą pewnością będziemy musieli ostro reagować i ostro domagać się swoich praw. Nie chcemy być w takiej Unii, w której jednym wolno więcej, a innym mniej - powiedział.

Długa droga

Krytycznie o unijnych propozycjach wypowiedział się w środę minister infrastruktury Andrzej Adamczyk i zapowiedział, że Polska będzie szukała sojuszników, by zablokować te rozwiązania.

Należy jednak podkreślić, że do przyjęcia przepisów jeszcze daleka droga. Najpierw swoje stanowiska muszą w tej sprawie wypracować państwa członkowskie oraz Parlament Europejski. Dopiero potem zaczną się negocjacje ostatecznego kształtu przepisów.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane