• rozwiń

Temat: Frank szwajcarski

Rafał Hirsch: jak banki zarabiają na kredytach we frankach

Rafał Hirsch: jak banki zarabiają na kredytach we frankach
Foto: sxc.hu Foto: Rafał Hirsch wyjaśnia, czy bank zarabia na wyższych ratach kredytu we franku

Dochodzą do mnie sygnały, że nie wszyscy zrozumieli do końca, jak to jest, że bank nie zarabia na tym, iż klienci płacą wyższe raty po tym, jak podrożały franki. No to jeszcze raz, tylko krócej i z uproszczeniami.

Zapomnijmy na chwilę o walutach. Bank generalnie zarabia na odsetkach. Dokładniej rzecz biorąc zarabia na tym, że odsetki od kredytów, których udziela, są większe niż odsetki od depozytów, które płaci ludziom. Zawsze tak jest, prawda? Kredyt zawsze ma w banku oprocentowanie wyższe niż depozyt. To jest sedno i źródło zysku każdego banku.

Jak jeszcze?

Bank oczywiście ma też inne źródła zysku, kosi prowizje za co tylko się da, opłaty za zgubione karty, za monity ponaglające spóźnialskich itd. Kiedy handluje walutami, to tak jak każdy kantor – zarabia na spreadzie, czyli różnicy między kursem kupna, a sprzedaży waluty obcej. Ale główne źródło zysku to zawsze różnica w poziomie odsetek pomiędzy kredytami i depozytami.

W przypadku kredytów frankowych jest dokładnie tak samo. Tyle, że tu nie ma depozytów we frankach, bo żyjemy w Polsce i ludzie w bankach trzymają swoje złote, a nie franki. Ale to nic, bo w związku z tym banki pożyczają te franki od innych banków na rynku międzybankowym, który jest hurtowy, transgraniczny i ponadnarodowy – pełni rolę wielkiej hurtowni z pieniędzmi, które można stamtąd wypożyczać. Nie ma żadnego problemu, żeby sobie pożyczyć na przykład 20 mln franków od banku w Szwajcarii, który akurat ma ich za dużo i chętnie komuś je wypożyczy. W tym celu upoważniony pracownik banku musi wcisnąć kilka przycisków na klawiaturze komputera i na koniec wcisnąć „enter”. I już.

Efekt jest taki, że jak frank drożeje z 3,50 PLN do 4,20 PLN to bank oczywiście w ratach dostaje więcej, ale nie zarabia na tym, bo z drugiej strony musi też więcej oddać tym, od których sam pożyczył franki

Rafał Hirsch

Jak to działa?

Banki pożyczają franki po to, żeby mieć zabezpieczenie pod udzielone kredyty, od których raty są zależne od kursu franka. Tak samo jak pod kredyty w złotych mają „podkładkę” w postaci depozytów w złotych. To jest kolejna podstawowa zasada w bankowości. Bilans musi wychodzić na zero – jak się udzieliło 20 mln kredytów, to trzeba mieć z drugiej strony 20 mln finansowania. Tak jest przy każdej walucie.

Efekt jest taki, że jak frank drożeje z 3,50 PLN do 4,20 PLN to bank oczywiście w ratach dostaje więcej, ale nie zarabia na tym, bo z drugiej strony musi też więcej oddać tym, od których sam pożyczył franki. Staje się więc w tym momencie czymś na kształt pośrednika, który kasuje tylko swoją prowizję za skojarzenie tego, kto pożycza we franku (upraszczam tutaj, bo tak naprawdę pożycza w PLN, a tylko potem przelicza raty i zadłużenie wg kursu franka, ale to teraz nieistotne) i tego, kto franki udostępnia gdzieś tam w Zurychu albo Londynie, czy Frankfurcie. W takiej sytuacji bank zarabia tak samo, jak w przypadku kredytów w PLN – na marży.

Co z LIBOR-em?

Podstawą rozliczeń przy pożyczaniu franków jest stawka LIBOR. Klient płaci za kredyt np. LIBOR plus 1,5 procent marży. A bank pożycza na rynku franki płacąc dostawcy LIBOR plus na przykład 0,2 procent albo 0,5 procent. Różnica pomiędzy naszą marżą, a marżą, która bank płaci na rynku hurtowym jest zyskiem banku. Co ważne – jest to zysk całkowicie niezależny od tego, ile kosztuje frank szwajcarski. Dlatego bank nie ponosi ryzyka walutowego – to, co zarobi extra z jednej strony, traci extra z drugiej strony. Ryzyko walutowe w przypadku kredytu frankowego jest w całości po stronie kredytobiorcy.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (21)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
barbara_szmalcel
Banki nigdy nie miały franków i nie wypłacały kredytów konsumenckich we frankach. Stosowały tzw. swapy walutowe korzystając często jeszcze na kursie kupna - sprzedaży . Wystarczy przeczytać Opinie Biegłych rewidentów za lata 2006-2008 r. W Getin Bank w bilansie wykazane są jako przychody z dodatnich rożnic kursowych.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
marek_knut
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ryszard_k
Wszyscy piszą o kredytach hipotecznych a co z takimi jak ja. Mam kredyt wzięty na samochód we frankach, nie dlatego że tak chciałem tylko dlatego że bank twierdził iż nie mam zdolności w złotych. Co z nami?
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Gość231
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
cepton
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
leshek_
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
pawel_urbaniak
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
zgredek 1
Szwajcarskiej waluty w tych kredytach nie było i nie ma. Jak sam tytuł umowy "Umowa kredytu hipotecznego indeksowanego do waluty obcej" - szkoda, że nie indeksowana do bananów - to tylko "indeks" przelicznik a nie waluta. Dzisiaj wiemy, że nie jest to umowa kredytowa we myśl polskiego prawa Bankowego.
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
insight79
Przecież to jest jakiś sponsorowany bełkot :) Jeżeli bank stosuje spread na stałym poziomie, powiedzmy 6%, to jest zdecydowana różnica czy będzie on naliczany od kursu 2,10zł czy 4,5zł. Albo Pan Hirsch jest niekompetentny, albo nierzetelny...
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane