• rozwiń

Temat: Rosja

Rafał Hirsch: dlaczego nie ma krachu w Moskwie?

Foto: PAP/EPA/ PAP/EPA Foto: Giełdy zawsze reagują na to, co ma się wydarzyć, a nie na to, co się już wydarzyło

Dzień po ogłoszeniu najpoważniejszych z dotychczasowych sankcji nałożonych na Rosję przez UE i przez USA, indeksy giełdy rosyjskiej rosną o 2 procent, a rubel zyskuje w stosunku do dolara. Na pierwszy rzut oka wydaje się to dziwne, ale jest co najmniej kilka wytłumaczeń takiej sytuacji.

Po pierwsze: rynek dyskontuje przyszłość

Giełdy zawsze reagują na to, co ma się wydarzyć, a nie na to, co się już wydarzyło. Proszę pamiętać, że giełda w Moskwie spadła od 8 lipca o 11,5 procent. I, to właśnie był efekt tego, że rynek „nastawia się” na eskalację konfliktu. Nastawia się, czyli zajmuje takie pozycje na rynku, aby na tym zarobić. Czyli oczekując spadku giełdy i spadku rubla gra na spadek giełdy i na spadek rubla. Pomijam tu szczegóły za pomocą jakich konkretnie instrumentów finansowych, bo duży inwestor finansowy może to zrobić na wiele sposobów. Ważne jest to, że samo zajmowanie tych pozycji tworzy presję na rubla i na giełdę, a więc działa jako samospełniająca się przepowiednia. Dlatego w ostatnich kilkunastu dniach i giełda i rubel wyraźnie straciły na wartości.

Dziś, natomiast mamy ruch odwrotny. Stało się to, pod co grał rynek. Inwestorzy zarobili na tym już wcześniej, nie ma więc już teraz na co czekać i należy zrealizować zysk z transakcji. Czyli zamknąć pozycje na spadek rubla/spadek giełdy. I znów na tej samej zasadzie co poprzednio, samo zamykanie tych pozycji likwiduje presję spadkową na tyle, że i rubel i giełda uwolnione od tego ciężaru są w stanie odbić się w drugą stronę. Po prostu rynek przestaje grać na spadek, bo już na tym zdążył zarobić – w efekcie spadek się kończy.

Warto przy tym zauważyć, że w dłuższym terminie rosyjski rynek finansowy odczuwa to, co się dzieje wokół Rosji jednoznacznie boleśnie. Rubel licząc od początku roku stracił do dolara ponad 8 procent (złoty w tym czasie stracił 2,5 procent). Giełda w Moskwie od początku roku spadła o 7 procent, a banki takie jak Sbierbank, czy VTB straciły ponad 20 procent.

Tak więc niezależnie od jednodniowego, czysto technicznego odreagowania, presja na rosyjski rynek finansowy jest dobrze widoczna od samego początku konfliktu.

Po drugie: rosyjskie banki mogą wracać do rubla

Sektor bankowy w Rosji już wie, że za chwilę zostanie odcięty od dolara i od euro, a także od japońskiego jena, czyli od trzech najważniejszych walut świata. Zasady bankowości są takie, że każdy bank powinien mieć mniej więcej te same waluty po stronie aktywów (kredyty i to co posiada) i pasywów (depozyty i to co pożyczył od innych banków). Sankcje polegają na tym, że za chwile znikną im waluty obce po stronie pasywów (bo nie będą mogły już pożyczać w USD i w EUR). 

Wiedząc to rosyjskie banki już teraz muszą zacząć likwidować pozycje w walutach obcych po stronie aktywów. Czyli, jeśli na przykład mają ulokowane pieniądze w niemieckich, czy amerykańskich obligacjach, to dla swojego własnego dobra powinny je teraz sprzedać, a gotówkę przelać do kraju. A to oznacza, tak samo, jak w kantorze po powrocie z wakacji, zamianę euro, czy dolara z powrotem na ruble. Jeśli banki wykonają takich transakcji więcej w tym samym czasie, to powinno to rubla umacniać, bo one de facto będą wtedy kupować ruble.

Po trzecie: wizerunkowa manipulacja

Oczywiście, w Rosji większość banków jest uzależniona mniej lub bardziej od Kremla, można więc sobie wyobrazić dość dziwaczny, aczkolwiek w Rosji możliwy scenariusz, specjalnego podbijania dzisiaj cen, aby móc wieczorem powiedzieć „patrzcie jak nam wasze sankcje nie robią żadnej krzywdy”. Taka manipulacja akurat dzisiaj nie kosztowałaby dużo, z powodu i tak trwającej na rynku realizacji zysków, o której pisałem wyżej.

Po czwarte: ekstremalni ryzykanci

Na rynku na pewno znajduje się jakaś część inwestorów, którzy lubią „trafiać w dołki” i wchodzić na rynek z pieniędzmi wtedy, kiedy wszyscy inni wychodzą. Mogą oni zakładać, że teraz już nic gorszego Rosję nie spotka, co się miało stać, to już się stało, więc teraz można liczyć na trwalsze odbicie w górę zarówno rubla, jak i giełdy rosyjskiej. Niesamowicie ryzykowne zagranie, ale są tacy, którzy z takich zagrań żyją. W każdym razie popyt z ich strony także może dziś wzmacniać rosyjski rynek finansowy.

W tym kontekście trzeba pamiętać o zapewnieniach rosyjskiego banku centralnego o tym, że będzie ratować rosyjskie banki komercyjne, jeśli zajdzie taka potrzeba. Żadnego totalnego krachu na rosyjskiej giełdzie, czy też rublu na pewno więc nie będzie. A, z drugiej strony kolejne sankcje, które nakładają się też na rosnącą inflację, na niedawną podwyżkę stóp procentowych w Rosji, z dużym prawdopodobieństwem sprawią, że Rosja wkrótce będzie w recesji, a może nawet już dzisiaj w niej jest.

Koszt dla Rosji z pewnością będzie ogromny, ale niewykluczone, że jednak nieco mniej widowiskowy niż niektórzy oczekiwali.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane