• rozwiń
    • WIG20 2381.18 +0.19%
    • WIG30 2762.64 +0.31%
    • WIG 62481.19 +0.27%
    • sWIG80 15419.95 +0.15%
    • mWIG40 4867.10 +0.56%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Londyn i gigantyczny rachunek za brexit. "Nie ma w tym żadnej logiki"

Londyn chce zachować porozumienie wielkopiątkowe "Źródło: Reuters Archive"

Rzecznik brytyjskiej premier Theresy May powiedział w poniedziałek, że "nie uznaje" kwoty 40 miliardów euro, którą według spekulacji medialnych Wielka Brytania miałaby wpłacić do budżetu Unii Europejskiej przed wyjściem ze Wspólnoty.

W niedzielę "Sunday Telegraph" podał, powołując się na źródła w rządzie i służbie cywilnej, że negocjatorzy są gotowi zgodzić się na wpłatę do unijnej kasy 36 mld funtów (40 mld euro), które miałyby pokryć m.in. zobowiązania budżetowe Wielkiej Brytanii wobec UE do końca bieżącego wieloletniego budżetu, czyli do 2020 roku.

Jak zaznaczono, zdaniem negocjatorów to jedyny sposób, by po miesiącach opóźnień rozmowy w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty posunęły się do przodu.

Warunki brexitu

Rzecznik przebywającej na wakacjach premier May tłumaczył w poniedziałek, że "w liście uruchamiającym procedurę z artykułu 50. (wyjścia z Unii) premier jasno zaznaczyła, że Wielka Brytania i UE potrzebują przedyskutowania warunków uczciwego porozumienia dotyczącego naszych praw i zobowiązań jako państwa członkowskiego".

- Jeśli chodzi o tę liczbę, to nie uznaję jej - podkreślił, zastrzegając jednak, że "nie będzie na bieżąco komentował trwających rozmów" w sprawie Brexitu.

Rozmowy

Rzecznik zaznaczył jedynie, że początek negocjacji pomiędzy stronami był "konstruktywny" i udało się przedyskutować "znaczną liczbę istotnych tematów".

W poniedziałkowych wydaniach dzienników "The Telegraph" i "The Times" eurosceptyczni posłowie Partii Konserwatywnej oskarżyli negocjatorów o próbę podejmowania strategicznych decyzji, gdy parlamentarzyści - w tym czołowi zwolennicy Brexitu, jak minister spraw zagranicznych Boris Johnson i minister handlu międzynarodowego Liam Fox - są na urlopie.

Konserwatyści na "nie"

Jeden z konserwatywnych zwolenników Brexitu Jacob Rees-Mogg zapowiedział w rozmowie z "Telegraphem", że wraz z innymi eurosceptycznymi posłami nie dopuści do przegłosowania przepisów zezwalających na wpłatę 36 mld funtów, nawet jeśli oznaczałoby to konieczność głosowania przeciwko własnemu rządowi w Izbie Gmin.

- To jest o wiele za dużo. Nie ma w tym żadnej logiki, bo przecież nie jesteśmy prawnie zobowiązani, żeby cokolwiek im zapłacić, a założenie, że musimy wydać pieniądze, żeby opuścić klub, jest z założenia błędne - tłumaczył Rees-Mogg.

Wielka Brytania rozpoczęła procedurę wyjścia z Unii Europejskiej w marcu i powinna opuścić wspólnotę do końca marca 2019 roku.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Salvator
Całkowie wyautowanie poza Unię i niech sobie funkcjonują . Do Unii tylko na paszport i z wizą . Jak bóg Kubie tak Kuba bogu .
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Bartek18vx
Europa nie powinna sie patyczkowac z Londynem chcieli wyjsc z UE ok niech nic nie placa i spadaja . Jak zaczna placi za wakacje na majorce 1000f za tydzien a nie 175f to wtedy beda wiedzieli co zrobili.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane