• rozwiń
    • WIG20 2434.61 +1.04%
    • WIG30 2793.57 +0.69%
    • WIG 62916.39 +0.59%
    • sWIG80 14445.57 +0.61%
    • mWIG40 4737.36 -0.61%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Nowa opłata obejmie wszystkich klientów. Dodatkowa pozycja w rachunku za prąd

Gospodarstwa domowe nie unikną podwyżki opłat za prąd "Źródło: TVN24 BiS"

Sejm przyjął w środę ustawę o rynku mocy. Nowe przepisy, za sprawą dodatkowych pieniędzy dla firm energetycznych, mają pozwolić na zrealizowanie niezbędnych inwestycji oraz zagwarantować produkcję prądu w sytuacji dużego zapotrzebowania. Od 2021 roku konsumenci w rachunkach będą płacić specjalną opłatę mocową.

Za ustawą głosowało 243 posłów, 181 było przeciwko, siedmiu się wstrzymało. Wcześniej przyjęto kilkanaście poprawek zgłoszonych w trakcie II czytania i zarekomendowanych przez komisję energii i skarbu.

Jakie koszty?

W takcie głosowań posłowie opozycji zadawali pytania, w których głównie domagali się odpowiedzi, jakie koszty wprowadzenia rynku mocy poniosą konsumenci. Padały również pytania o import węgla z Rosji oraz o doniesienia o domniemanym braku wymaganych zapasów węgla w elektrowniach.

Sprawozdawca Wojciech Zubowski z PiS oświadczył, że koszt wprowadzenia rynku mocy będzie poniżej 2 zł miesięcznie dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Natomiast niewprowadzenie tej ustawy - według niego - to straty dla gospodarki w wysokości co najmniej 10 mld zł rocznie.

Tuż przed głosowaniem całości ustawy wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski oświadczył natomiast, że bez ustawy o rynku mocy "za dwa lata nie ma prądu w gniazdkach". Mówiąc o kosztach dla konsumentów, Tobiszowski stwierdził, że na rachunkach będzie wydzielona pozycja z tytułu płatności za moc, ale dziś "nikt nie jest w stanie powiedzieć, że w 2021 r. będą podwyżki". Odnosząc się do pytań o rosyjski węgiel, Tobiszowski stwierdził, że import węgla jest na takim poziomie, jak dwa lata temu, węgiel ten trafia do odbiorców indywidualnych, a nie do elektrowni. Natomiast sprawę domniemanego braku zapasów w elektrowniach nazwał "wprowadzaniem opinii publicznej w błąd".

Ustawa trafi teraz do Senatu.

Wsparcie dla elektrowni

Rynek mocy jest w założeniu mechanizmem wsparcia dla elektrowni i firm energetycznych. Dzisiejsze ceny energii na rynku hurtowym są bowiem na tyle niskie, że nie pozwalają zarobić na spłatę kredytu na budowę nowej elektrowni, praktycznie w każdej technologii. Ceny spychają w dół m.in. OZE. W Polsce są to akurat farmy wiatrowe, które wypierają z rynku najstarsze i najgorsze bloki węglowe. Ponieważ inwestycje w nowe, konwencjonalne jednostki wytwórcze są nieopłacalne, wraz z zamykaniem najstarszych źródeł pojawia się groźba, że w ich miejsce nie powstaną nowe.

Rynek mocy wprowadza zatem wsparcie w postaci dodatkowego wynagrodzenia - płatności mocowych - dla źródeł wytwórczych (elektrowni) za to, że przez określony w kontrakcie czas, w razie potrzeby, np. niedoboru energii, będą dysponować odpowiednią mocą. Czyli będą mogły dostarczyć potrzebnej energii. Rząd liczy, że firmy energetyczne, dysponując takim dodatkowym źródłem dochodów będą w stanie sfinansować modernizację albo budowę nowych bloków.

Oferty na wysokość oczekiwanego wynagrodzenia za moc będą wyłaniane w specjalnych aukcjach, które zaczną się w grudniu 2018 r. Wyjątkowo odbędą się wtedy trzy aukcje - na moc w latach 2021, 2022, 2023. Od 2019 r. odbywać się będzie jedna aukcja rocznie - na rezerwację mocy pięć lat w przód.

Aukcje będą wygrywać najtańsze oferty przy maksymalnym uwzględnieniu oczekiwanej przez KE neutralności technologicznej. Na podobnych zasadach trzeba więc będzie rozpatrywać oferty krajowych elektrowni, ale i - w określonej wysokości - zagranicznych źródeł, a także usługi DSR, czyli ograniczanie zużycia energii i pobieranej mocy na żądanie.

Zapłacą wszyscy

Na płatności mocowe złożą się wszyscy odbiorcy w postaci kolejnej pozycji na rachunkach za energię. Konsumenci odczują te płatności od 2021 r. Według pierwszych szacunków rynek mocy miałby kosztować ok. 4 mld zł rocznie, ale - jak podkreślał wcześniej minister energii Krzysztof Tchórzewski - ostateczny rachunek będzie zależeć od wyników aukcji i wysokości zwycięskich ofert. Według ministerstwa przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci sporo poniżej 10 zł miesięcznie w zamian za gwarancję nieprzerwanych dostaw energii.

Projekt ustawy nie precyzuje, do kogo konkretnie popłyną te pieniądze. Przewiduje, że im większa inwestycja, tym dłuższy kontrakt. Maksymalne wsparcie przewidziano na 15 lat. Dłuższymi kontraktami premiowane będą jednostki o niskiej emisji CO2 oraz dostarczające odpowiednio dużo ciepła do komunalnych systemów grzewczych.

Zgodnie z regulacjami UE rynek mocy jest uznawany za pomoc publiczną i wymaga zgody Komisji. Rząd prenotyfikował projekt i wprowadził do niego zapisy, których oczekiwała KE.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (4)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
peteku100
Ktoś musi zapłacić za to że rząd przyłączył nierentowne kopalnie zakłada energetycznym. Teraz jest podanie rachunku podatnikowi.Mowa jest o 10 latach- po 10 latach zmieni nazwę z czasowej na stałe, a koszt 10 zl w pierwszym roku - następnie podwyżki i nowe opłaty. Znam to.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
amarillotx
Własnie pracuje nad fotowoltaika w swoim domu.
Za ok 24m nie będę już płacił za prąd wcale i nawet będzie mi dostawca zwracał.:)))))
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
oset
nawet jak chcielibyśmy mieć odnawialne źródła energii, to i tak nam nie pozwolą. mamy się truć i coraz więcej płacić trucicielom.
  • 5
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane