• rozwiń
    • WIG20 2343.10 -0.65%
    • WIG30 2724.82 -0.42%
    • WIG 61979.52 -0.47%
    • sWIG80 15720.23 -0.27%
    • mWIG40 4898.31 -0.13%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Ofiary reformy edukacji. ZNP: pracę może stracić nawet 9 tysięcy nauczycieli

Minister edukacji o ofertach pracy dla nauczycieli

Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego pracę straci prawie 9 tys. nauczycieli - czytamy w komunikacie Związku Nauczycielstwa Polskiego, który zebrał dane z 14 województw. Kłopoty pracowników oświaty mają związek z reformą edukacji, która ma ruszyć tuż po wakacjach. ZNP jest przeciwne tym zmianom.

Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego pracę straci prawie 9 tys. nauczycieli - czytamy w komunikacie ZNP. Połowa z nich zostanie zwolniona, a z drugą połową (dokładnie 4 061 na 8 933 nauczycieli) nie zostanie przedłużona umowa.

Natomiast aż ponad 21 tys. nie będzie miało pełnego etatu. - Te ograniczenia etatu wiążą się z radykalnym ograniczeniem czasu pracy - mówił Sławomir Broniarz, prezes ZNP, co oznacza utratę dużej części z wynagrodzenia.

ZNP zapewnia, że dane pochodzą z arkuszy organizacyjnych szkół, czyli dokumentów na podstawie których szkoły będą pracować od września.

Tymczasem resort edukacji zapewniał, że planowana reforma nie uderzy w pedagogów. Szefowa ministerstwa Anna Zalewska deklarowała, że efektem likwidacji gimnazjów nie musi być utrata stanowisk. - To musi być taka zmiana, która nie spowoduje utraty miejsc pracy, chociażby z tego powodu, że liczba dzieci nam się nie zmieni- mówiła w styczniu w programie TVN24 "Jeden na Jeden".

- Nie sprawdziły się deklaracje, zapowiedzi ani pani minister, ani pani premier, że nikt nie straci pracy. Po drugie, te liczby zaskakują, nawet samych samorządowców- mówił w rozmowie z TVN24 Broniarz.

Liczby przedstawione przez ZNP to próg minimalny nauczycieli, którzy będą mieli problemy w pracy. Jak podaje Związek, dane pochodzą tylko z 14 województw - bez woj. zachodniopomorskiego i warmińsko-mazurskiego, które mają zostać uwzględnione w przyszłotygodniowych raportach.

Według danych za 2015 rok opisanych w raporcie Ośrodka Rozwoju Edukacji wynika, że w Polsce pracuje około 670 tys. nauczycieli.

O zdanie zapytaliśmy drogą mailową Ministerstwo Edukacji Narodowej. Ale resort w piątek nie pracuje i przedstawiciele nie odpowiedzieli na nasze pytania.

Reforma

Reforma edukacji, która ma wejść w życie od 1 września tego roku, zakłada wydłużenie edukacji w szkołach podstawowych z 6 do 8 lat. W szkołach ponadgimnazjalnych uczniowie mają uczyć się dłużej: przez 4 lata w liceum i 5 w technikum. W związku z tym gimnazja mają być zlikwidowane. Reforma ma wprowadzić też dwustopniowe szkoły branżowe.

Związek Nauczycielstwa Polskiego od kilku miesięcy sprzeciwia się reformie. Dyrektorzy likwidowanych gimnazjów mówili, że zatrudnieni w ich placówkach nauczyciele już szukają nowej pracy.

Ministerstwo szykuje internetową bazę ofert pracy dla nauczycieli. Ale i ten pomysł nie cieszy się sympatią w gronie pedagogów. - Żeby zebrać jeden etat, to on musi pracować w 6-7 szkołach, to powoduje, że on się staje takim "nauczycielem wędrującym" - mówił przedstawiciel ZNP. Z drugiej strony pracownicy oświaty podkreślają, że nauczyciel "musi czuć związek ze szkołą". Dlatego praca w kilku placówkach jednocześnie nie jest wyjściem. Oprócz tego ważne są też kwestie techniczne, jak dojazdy z jednego do drugiego miejsca pracy.

ZNP chciał przeprowadzić referendum w sprawie reformy. Pytanie, które planowano zadać obywatelom brzmiało: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?". Pod obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie głosowania zebrano ponad 910,5 tys. podpisów.

Premier Beata Szydło pod koniec kwietnia zaznaczyła, że choć uważa, że obywateli trzeba w ważnych sprawach pytać o zdanie, to wniosek w sprawie referendum edukacyjnego został złożony za późno. Jak wyjaśniła, obecnie wdrażanie reformy jest w końcowej fazie, więc jej odwracanie powodowałoby chaos.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (4)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Richard01
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
pit988
Przede wszystkim trzeba separować dzieci o niższym potencjale intelektualnym od tych o wyższym potencjale intelektualnym, aby możliwe było dostosowanie programu nauczania pod daną klasę.
  • 0
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Piotru70
Straci pracę 9tyś nauczycieli, uczniów będzie tyle samo i godzin lekcyjnych również. Pytanie dlaczego nie zostało to wprowadzone wczęsniej aby odchudzić to obciążenie budżetowe.
  • 2
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
lastanetaarion
Ta z klas 35 osobowych najlepiej zrobić 40 osobowe. A wg. opracowań naukowych pochodzących z Japonii, przez Australię, Chiny, Rosję, Europę i Ameryki, to dla wieku "high school" klasy powinny mieć max 25-27 osób... W "middle school" max 20-22, w "primary school" 15-17, a w "pre-school" 7-10... Ale czemu nie upchać 40-tu...
  • 1
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane