• rozwiń
    • WIG20 2408.49 +0.06%
    • WIG30 2775.98 -0.09%
    • WIG 62803.65 -0.02%
    • sWIG80 14794.07 +0.26%
    • mWIG40 4815.50 -0.28%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Jest stanowisko w sprawie pracowników delegowanych. Polska się sprzeciwia

Minister Rafalska o pracownikach delegowanych "Źródło: tvn24"

Rada Unii Europejskiej przyjęła stanowisko w sprawie pracowników delegowanych przy sprzeciwie między innymi Polski i Węgier. Polska chciała, żeby dyrektywa nie odnosiła się bezpośrednio do transportu, jednak nie znalazło się to ostatecznie w propozycji Rady. - Są zapisy, które udało nam się "włożyć" i one poprawiają propozycje, które były zgłoszone przez Francję, natomiast nie wszystko nas satysfakcjonuje - mówi w programie "Jeden na jeden" premier Beata Szydło.

W Luksemburgu w poniedziałek odbyło się posiedzenie Rady UE z udziałem ministrów krajów członkowskich ds. zatrudnienia i pracy poświęcone nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych. Państwa UE próbowały znaleźć kompromis w sprawie jej zapisów przez kilkanaście godzin. Ostatecznie dokumentu nie poparły Polska, Węgry, Litwa i Łotwa. Od głosu wstrzymały się Wielka Brytania, Irlandia i Chorwacja.

"Za" zagłosowały tymczasem Czechy i Słowacja. Premier Beata Szydło wskazuje w programie "Jeden na jeden", że nie oznacza to "fiaska i końca Grupy Wyszehradzkiej". - Wręcz odwrotnie. Grupa Wyszehradzka ma się bardzo dobrze i myślę, że jest coraz bardziej skuteczna. To że się nie zgadzamy we wszystkich kwestiach, to też nie jest niczym nowym - dodaje.

Szefowa rządu w rozmowie z TVN24 wskazuje, że "jeżeli chodzi o negocjacje dotyczące dyrektywy, udało się wyłączyć transport". - To był postulat Grupy Wyszehradzkiej, również Polski - przypomina. Premier Szydło ocenia, że w ogólnym rozrachunku jest "1:1". - Są zapisy, które udało nam się "włożyć" i one poprawiają propozycje, które były zgłoszone przez Francję, natomiast nie wszystko nas satysfakcjonuje

Czas na wdrożenie przepisów

Zgodnie z przyjętym stanowiskiem, państwa członkowskie będą miały trzy lata na wdrożenie nowych przepisów od momentu, gdy zaczną obowiązywać, a firmy będą mieć 4 lata na dostosowanie się od nich. Okres delegowania ustalono na 12 miesięcy, przy czym będzie można wystąpić w określonych przypadkach o dodatkowe 6 miesięcy.

Sprzeciw Polski

Szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska powiedziała, że w negocjacjach między państwami członkowskimi UE Polsce nie udało się osiągnąć kompromisu w takim wymiarze, jakiego oczekiwaliśmy. - Głosowaliśmy przeciwko przyjęciu tej dyrektywy - powiedziała. Dodała, że Polska nie była osamotniona. - Podobnie jak my głosowały Węgry, Chorwacja, Łotwa, Wielka Brytania, Litwa i Irlandia. Czyli kraje, które zagłosowały przeciwko albo wstrzymały się od głosu. Negocjacje były trudne - powiedziała.

Podkreśliła, że dla Polski punktem wyjścia dla przyjęcia i zaakceptowania kompromisu były zmiany, które dotyczyły transportu międzynarodowego, łącznie z kabotażem. W tym przypadku - jak powiedziała - niestety nie udało się osiągnąć postępu. Rada UE zdecydowała, że techniczne szczegóły dot. transportu drogowego znajdą się w kolejnych dyrektywach.

Na jak długo

Rafalska dodała, że usunięto też zapis dot. przewidywanego okresu delegowania. - Pierwotna propozycja Komisji Europejskiej zakładała, że o ile przed rozpoczęciem delegowania było wiadomo, że ono ma trwać nie dłużej niż 18 miesięcy od pierwszego dnia delegowania, stosować się miało do takiego pracownika w całości prawo pracy państwa przyjmującego. Usunięcie słowa "przewidywane" oznacza, że w każdej sytuacji przepisy prawa pracy przyjmującego znajdą zastosowanie dopiero po upływie 18 miesięcy - powiedziała.

Polska minister wyraziła żal, że nie udało się przeforsować zapisu, które umożliwiał niewliczanie tzw. krótkich delegowań do okresu delegowania. Wskazała też na rozwiązania pozytywne. - Z punktu widzenia Polski to, co jest korzystne w przyjętej i poprawionej jednak dyrektywie (...), to wprowadzenie przepisu dot. 4-letniego okresu przejściowego. Jest to stosunkowo długi okres, który da czas przedsiębiorcom na to, by mogli zapoznać się z nowymi przepisami i stosować te nowe rozwiązanie - powiedziała Rafalska dziennikarzom.

Zakwaterowanie, wyżywienie i transport

Dodała, że utrzymano też zasadę, zgodnie z którą koszty zakwaterowania, wyżywienia i transportu wypłacane są zgodnie z przepisami państwa wysyłającego. - Były też propozycje, żeby było to zgodnie z kosztami państwa przyjmującego, więc uważamy, że to dla naszych firm jest korzystne rozwiązanie - powiedziała.

Zaznaczyła, że dla Polski korzystne jest też usuniecie przepisów dot. podwykonawstwa oraz wprowadzenie przepisu dot. złagodzenia odpowiedzialności pracodawcy w przypadku, gdy zastosował się do błędnej, niekompletnej informacji dot. wynagrodzenia lub innych elementów zatrudnienia, które został opublikowane na jednej stronie internetowej danego kraju.

- Jestem zawiedziona, że Grupie Wyszehradzkiej nie udało się utrzymać jedności i wypracować wspólne stanowisko, które pokazałoby wspólnotę naszych działań - powiedziała Rafalska komentując fakt, że Polska i Węgry opowiedziały się przeciwko dyrektywie o pracownikach delegowanych, a Czechy i Słowacja ją poparły.

- Takie sytuacje już mnie bardzo nie zaskakują – oświadczyła. - Biorę to pod uwagę, że problem delegowania pracowników w największym stopniu dotyczy nas i polskich firm transportowych, ale też wyraźnie mówiliśmy, że dzisiaj bój nie dotyczył tylko polskich przedsiębiorców, tylko tak naprawdę swobody świadczenia usług i konkurencyjności wszystkich transportowych, unijnych firm, które stracą na konkurencyjności - powiedziała dziennikarzom.

Stanowisko Francji

Rafalska była pytana podczas konferencji prasowej, czy kraje, które były po drugiej stronie barykady, jak np. Francja zdecydowały się podczas negocjacji na jakieś ustępstwa.

- Nie widziałam zbyt wielkiej woli ustępstw ze strony Francji. Oczywiście w przypadku długoterminowego delegowania Francja proponowała 12 miesięcy – skończyło się na okresie dłuższym, bo 18 miesięcy. Wysuwano tutaj argument, że przeciętne delegowanie odnosi się do 4-miesiecznego okresu - powiedziała. Dodała, że udało się też uzyskać dla dyrektywy 4-letni okres przejściowy.

Zaznaczyła, że kluczową sprawą była kwestia transportu w odniesieniu do dyrektywy. - Tego kompromisu w zakresie transportu w żadnym zakresie nie osiągnięto. Myślę, że tam była ta postawa nieustępliwości, a pozostawiono duży obszar do negocjacji w pozostałych dziedzinach - powiedziała.

Kluczową kwestią poniedziałkowego posiedzenia Rady Ministrów UE było znalezienie kompromisu ws. dyrektywy, której nie aprobowały niektóre kraje, m.in. Polska. Spodziewano się, że zostanie przyjęte tzw. podejście ogólne, co oznaczałoby, że Rada UE miałaby mandat do negocjacji z Parlamentem Europejskim i Komisją Europejską w sprawie nowych przepisów.

Kością niezgody była kwestia ograniczenia okresu delegowania pracowników. Według propozycji Brukseli po okresie delegowania pracownik musiałby zostać objęty wszystkimi przepisami dotyczącymi praw socjalnych państwa przyjmującego.

Obecne przepisy wymagają, by pracownik delegowany otrzymywał przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale wszystkie składki socjalne odprowadzał w państwie, które go wysyła. Propozycja zmiany przepisów w tej sprawie przewiduje wypłatę takiego samego wynagrodzenia jak w przypadku pracownika lokalnego. Propozycję tę przedstawiła KE w marcu 2016 roku. Jest ona niekorzystna z punktu widzenia gospodarczych interesów Polski, która deleguje najwięcej pracowników do innych państw unijnych.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (15)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Janko Emigrant
  • 3
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
mariusz_2000
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Jarosławssjq
W końcu delegowani pracownicy z Francji i Niemiec będą zarabiali tyle samo co my!
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
sceptyk1944
Jest stanowisko w sprawie pracowników delegowanych. Polska się sprzeciwia

NIC to nie pomoże. PiS nie ma tu większości aby się szarogęsić, jak
w polskim parlamencie i nie tylko...
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
AntyKonus
Bardzo dobra wiadomość dla pracowników z Polski , nie dajmy sie posortować na pracowników gorszego sortu , tez chcemy zarabiac tyle samo co pracownicy z Niemiec czy Francji .
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
gabidal
Dobra wiadomosc?? Wiem, ze chcecie zarabiac jak 'na zachodzie', ale teraz nie bedziecie zarabiac NIC! No moze garstka sie zalapie. Wiem, ze lubisz, kiedy ten rzad przegrywa (mi nie jest to obojetne, ale ze wzgledu na Polski i niezaleznie ktory to bylby rzad), ale czesem trzeba sie wniesc ponad osobiste animozje i dzialac pragmatycznie!
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
moimzdaniem
teraz w grzeczny sposób urzędnicy UE będą odpowiadać na sprzeciwy rządu, a robić swoje. jak to się mówi: 'kij ma 2 końce', zwalczą nas bronią naszego rządu.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
AntyKonus
Płakac sie chce jak nas na każdym kroku osmieszają robią z nas państwo 5 kategorii , nie jesteśmy już dla nikogo partnerem do rozmów , co głosowanie to porażka .
  • 3
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
gabidal
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
grazka 57
wstalismy z kolan
  • 4
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane