• rozwiń
    • WIG20 2408.49 +0.06%
    • WIG30 2775.98 -0.09%
    • WIG 62803.65 -0.02%
    • sWIG80 14794.07 +0.26%
    • mWIG40 4815.50 -0.28%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Gigantyczna inwestycja Polski zbiera negatywne opinie. "Utopione pieniądze"

Enea oddała do użytku nowy blok w Elektrowni Kozienice "Źródło: Grupa Enea"

Budowa nowego bloku na węgiel kamienny o mocy 1000 MW w elektrowni Ostrołęka jest nieopłacalna ekonomicznie i nieuzasadniona z punktu widzenia systemu elektroenergetycznego - ocenił ekspert energetyczny dr inż. Wojciech Myślecki. Jego opinię podziela prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej. Inwestycja ma pochłonąć miliardy złotych.

Zgodnie z deklaracjami, jakie w ubiegłym roku złożył minister energii Krzysztof Tchórzewski, nowy blok klasy 1000 MW w ostrołęckiej elektrowni ma być ostatnią inwestycją w moce węglowe w Polsce.

Wycena inwestycji

Pod koniec grudnia 2017 r. w przetargu na budowę "pod klucz" tego bloku złożono trzy oferty. Najniższa - od China Power Engineering Consulting Group opiewa na prawie 4,9 miliarda złotych brutto, konsorcjum GE Power i Alstom Power Systems zażądało ponad 6 mld zł. Najwyższą ofertę złożyło konsorcjum Polimex-Mostostal i Rafako, na nieco ponad 9,5 miliarda zł. Budżet inwestorów - spółek energetycznych Energi i Enei wynosi 4,8 mld złotych. Krzysztof Tchórzewski podczas piątkowego wywiadu w radio Wnet powiedział, że "Ostrołęka będzie kosztowała ok. 5,5 mld zł".

Dr inż. Wojciech Myślecki, przewodniczący Zespołu Nowoczesnych Technologii przy Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, nie ukrywa, że nie widzi ekonomicznego uzasadnienia dla inwestycji w nowy duży blok.  Myślecki w przeszłości był doradcą ds. polityki gospodarczej przy premierze, członkiem rady nadzorczej i zarządu operatora systemu przesyłu energii PSE, członkiem rady nadzorczej Energi Wytwarzanie, właściciela elektrowni Ostrołęka.

Dwa bloki, a nie jeden

- Na przełomie 2014 i 2015 roku, tuż przed moim odejściem z Rady Nadzorczej Energi Wytwarzanie, przyjęliśmy pozytywną opinię o inwestycjach w Ostrołęce. Na podstawie profesjonalnych analiz podjęliśmy decyzje kierunkowe. Po pierwsze - że rezygnujemy z budowy jednego bloku klasy 1000 MW na polu C, czyli tzw. Ostrołęki C; po drugie - przygotowujemy całkowite rozebranie starej, wyłączonej z eksploatacji elektrowni Ostrołęka A. Ogrzewanie miasta Ostrołęka zostało już wcześniej przełączone na kolektor, zainstalowany na podstawowych blokach energetycznych klasy 200 MW - powiedział.

Według podjętych wówczas decyzji, miejsce po rozebranej Ostrołęce A miało być przygotowane pod budowę dwóch identycznych, najnowszej generacji, węglowych bloków klasy 230-300 MW, tzw. bloków regulacyjnych. - Miały mieć zdolność sprawnej pracy w szerokim przedziale nominalnej wartości mocowej, czyli na przykład od 35 procent do 100 procent - tłumaczy Myślecki.

Co ważne - jak podkreśla Myślecki - pomysł budowy bloków regulacyjnych był konsultowany z operatorem polskiego systemu przesyłowego - PSE, które sygnalizowały, że ze względu na zmianę warunków zasilania w węźle Ostrołęka, czyli konieczności doprowadzenia napięć 400 tys. woltów i połączenia z Litwą, jest miejsce na dwa takie bloki. Byłyby one wystarczające dla obsługi tego węzła i potrzeb wynikających z regulacji systemowej

Odnawialne źródła energii

- Na polu C chcieliśmy uruchomić inwestycje w mieszane źródła wiatrowo - fotowoltaiczne, które połączone z blokami regulacyjnymi, miały stanowić grupę o bardziej powtarzalnych i przewidywalnych konturach mocowych. Dużą część regulacji byliśmy gotowi wziąć na siebie. Na zewnątrz, te źródła regulowałyby właśnie nowe bloki - wyjaśnia.

Jak powiedział prof. Jan Popczyk, projekt w takiej formie nie poprawi sytuacji lokalnych mieszkańców w kwestii zaopatrzenia w energię, nie ma widoków na rentowność, a jednocześnie zablokuje budowę energetyki rozproszonej, w tym odnawialnej w całym kraju.

- Jeżeli ta elektrownia kiedykolwiek zostałaby wybudowana, to trzeba liczyć się z tym, że będzie pracowała maksymalnie 4 tysiące godzin rocznie i to przez 60-70 lat, w sytuacji gdy na świecie podaje się już cenę energii z fotowoltaiki na poziomie 2 centów z kWh. To jest angażowanie się w technologię, która będzie nas krępować do 2080, albo nawet 2090 roku - wskazał prof. Popczyk. Jak dodał, "to są utopione pieniądze", "stranded costs". Terminem tym określa się aktywa, np. źródła wytwórcze, które na skutek zmian otoczenia nigdy się nie zwrócą.

Popczyk podkreślił, że niedawno współtworzył na przykładzie Ostrołęki C analizę porównawczą korzyści, jakie się osiąga dzięki budowie takiego bloku i dzięki alternatywnym inwestycjom w źródła odnawialne. - Wynik jest druzgocący dla elektrowni Ostrołęka C. Społeczność lokalna - czyli mieszkańcy Ostrołęki i powiatu - nic nie zyskuje, przeciwnie traci. A budowa bloku 1000 MW blokuje rozwój energetyki odnawialnej, prosumenckiej w całym kraju. I to są też ogromne straty - powiedział.

Wpływ polityków

Rozbudowa elektrowni była jednym z tematów kampanii wyborczej 2015 r. O konieczności budowy nowego bloku klasy 1000 MW przekonywali prominentni przedstawiciele partii rządzącej. Argument za przywoływali bezpieczeństwo energetyczne północno-wschodniej Polski. Do tego - w ich opinii - tak wielka inwestycja miała stanowić koło zamachowe dla gospodarczego rozwoju regionu.

Na początku grudnia 2017 r. spółki Energa i Enea zawarły umowę inwestycyjną dotyczącą budowy Elektrowni Ostrołęka C z blokiem węglowym 1000 MW. Wojciech Myślecki zauważa, że kilku wpływowych polityków jest związanych z tamtym regionem i budowę Ostrołęki C traktują jako "swój wkład" w jego rozwój.

- Rozwój regionu jest istotny, ale to nie zdejmuje z nas obowiązku racjonalnego myślenia o tak poważnej inwestycji. Na pojedynczy blok klasy 1000 MW nie ma tam miejsca - podkreśla ekspert.

Jednocześnie przyznaje, że należał do grupy specjalistów, którzy popierali budowę dwóch bloków po 900 MW w Opolu, mimo że istniały poważne przesłanki, stawiające pod znakiem zapytania ich opłacalność.

- Były one jednak absolutnie niezbędne do utrzymania zbilansowania mocy w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym w perspektywie najbliższych lat. Te bloki były zaawansowane inwestycyjnie i mieściły się w przedziale czasowym, umożliwiającym objęcie ich derogacją na zakup uprawnień do emisji CO2 - podkreśla. To oznacza, że bloki w Opolu w ramach derogacji dostaną darmowe uprawnienia do emisji CO2. Tymczasem - jak dodaje - w przypadku Ostrołęki takiej możliwości "absolutnie" nie będzie. - Blok C w Ostrołęce nie będzie miał dodatkowych uprawnień na darmowe CO2 - przekonuje.

W opolskiej elektrowni budowane są dwa nowe bloki węglowe , które mają być oddane w grudniu 2018 roku, i w lipcu 2019 roku. Z kolei w Jaworznie powstaje blok 910 MW, który wejdzie do systemu 2019 r. W połowie grudnia ub. roku oddano blok 1075 MW w elektrowni w Kozienicach na Mazowszu.

- Istnieje coś takiego jak merit order, czyli kolejność wchodzenia bloków z punktu widzenia potrzeb systemowych i opłacalności ekonomicznej. Najczęściej wchodzą bloki, które w danym paśmie są najtańsze - wyjaśnia ekspert. -  Bloki w Opolu, Jaworznie i Kozienicach na dobrą sprawę załatwiają problem tego pasma. Dla Ostrołęki tam za bardzo miejsca nie ma - ocenia Myślecki.

Daleko do węgla

Zwraca też uwagę na ujemną "rentę geograficzną" Ostrołęki. Na północnym wschodzie nie ma węgla; więc trzeba brać pod uwagę koszty jego transportu z lubelskiej Bogdanki i kopalń Górnego Śląska. W stosunku do bloków górnośląskich i opolskich Ostrołęka C z punktu widzenia ekonomii transportu jest na straconej pozycji.

Jak dodał Popczyk, jeszcze w czasie budowy elektrowni Ostrołęka B (uruchomionej w 1972 r.) powstała analiza porównawcza kosztów transportu węgla ze Śląska i budowy w Ostrołęce elektrowni, produkującej energię dla Polski Północno-Wschodniej z alternatywnym wariantem - budowy źródła na Śląsku i przesyłania energii. - Wówczas korzystniej wypadał wariant z budową w Ostrołęce. Ale dziś relacje ekonomiczne są już kompletnie inne - zauważył prof. Popczyk.

Kto sfinansuje elektrownię?

Dr Myślecki zauważa, że podmiotów finansujących budowę wielkich bloków energetycznych w Polsce jest niewiele. - Banki czy fundusze, które się w to angażują muszą wziąć pod uwagę, że finansując Ostrołękę pogarszają pozycję swoich aktywów zaangażowanych w pozostałe bloki tej klasy - zaznaczył.

- Uwzględniając negatywne oddziaływanie na istniejące bloki, potencjalnie negatywne stanowisko instytucji finansowych, które nie chcą pogarszać i tak naciągniętych zaangażowań w bloki już istniejące, ujemną rentę geograficzną Ostrołęki z powodu odległości od kopalni, wreszcie uwzględniając fakt, że ten blok nie będzie miał derogacji i nie wejdzie w pierwszą turę aukcji na moc, uważam, że budowa tego bloku jest ekonomicznie nieopłacalna, a z punktu widzenia systemu nieuzasadniona - powiedział ekspert.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (6)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
zdzichkom1
to lobby węglowe a nie zagrożenie smogiem i zdrowy rozsądek decydują
  • 8
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Michał800
Wyraźnie napisano: "O konieczności budowy nowego bloku klasy 1000 MW przekonywali prominentni przedstawiciele partii rządzącej".
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
borus87
Budowa nowego bloku na węgiel w kraju, który ma największy problem ze smogiem w Europie i to w dzisiejszych czasach, gdzie wszystkie kraje chcą być "zielone" i inwestują w jakiekolwiek źródła energii poza węglem? Zebrało to negatywne opinie? Nieeeeeeemoooożliiiiwe....
  • 7
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane